Nicole Kidman ma nietypowy pomysł na dalszy etap swojej kariery. Poza aktorstwem planuje zająć się... towarzyszeniem ludziom w umieraniu jako doula śmierci. Choć sama przyznaje, że dla wielu może to brzmieć „trochę dziwnie”, inspiracją stało się dla niej bardzo osobiste doświadczenie - odchodzenie jej mamy.
O swoich planach aktorka opowiedziała podczas sobotniego spotkania na University of San Francisco w ramach cyklu Silk Speakers Series. Wspominała wtedy ostatnie chwile swojej matki, która zmarła w 2024 r. w wieku 84 lat:
Gdy moja mama odchodziła, była osobą bardzo samotną. Ja i moja siostra byłyśmy zajęte pracą i własnymi dziećmi, a jednocześnie bardzo chciałyśmy się nią opiekować, dlatego zdecydowałyśmy się na pomoc douli.
— opowiadała aktorka.
Pomyślałam wtedy, że dobrze byłoby, gdyby istniały osoby, które mogą po prostu przy niej posiedzieć, być bezstronne i zapewnić troskę oraz ukojenie.
Nicole Kidman przyznała, że wówczas szczególnie odczuła, jak ważna jest obecność drugiego człowieka przy osobie odchodzącej i zdecydowała się zająć tym w przyszłości:
To będzie część mojego rozwoju i planuję się tego uczyć.
Czytaj także: „Wolę bardzo kochać i być w żałobie, niż niczego nie doświadczać”. Rozmowa z założycielką Instytutu Dobrej Śmierci
Choć słowo „doula” kojarzy się głównie z porodem, jego znaczenie jest szersze. Doula umierania to osoba, która nie ma wykształcenia medycznego, ale towarzyszy osobie mierzącej się z końcem życia. International End of Life Association definiuje jej rolę jako zapewnianie wsparcia emocjonalnego, psychologicznego i duchowego - zarówno osobie umierającej, jak i jej bliskim.
Postać douli śmierci zaczyna pojawiać się ostatnio w popkulturze. W serialu „The Pitt” widzowie mogli zobaczyć bohaterkę towarzyszącą osobie terminalnie chorej na raka. Ponadto, Nicole Kidman nie jest jedyną osobą z Hollywood, którą zainteresowała ta ścieżka. Reżyserka Chloé Zhao, znana m.in. z pracy nad filmem Hamnet, również szkoliła się w tym kierunku. W rozmowie z „The New York Times” przyznała, że impulsem był jej własny lęk przed śmiercią:
Przez całe życie bałam się śmierci. Nadal się boję. I przez ten strach nie byłam w stanie w pełni żyć… A ponieważ tak bardzo się jej boję, nie mam wyboru - muszę zacząć budować z nią zdrowszą relację.
Rosnące zainteresowanie rolą douli śmierci pokazuje, że zmienia się sposób, w jaki mówimy o odchodzeniu. Więcej o doświadczeniu tych osób przeczytacie w artykule: Akceptacja nieuchronnego końca jest w gruncie rzeczy hołdem dla życia. Rozmowa z Anną Lyons, doulą umierania.