83-letni Harrison Ford nigdy jeszcze nie pozwolił sobie na taką szczerość. W najnowszym wywiadzie wrócił do czasów młodości, gdy, jak przyznaje, zmagał się z głęboką depresją. To, co ostatecznie odmieniło jego życie i pozwoliło pokonać wewnętrzne demony, zaskoczy zapewne wielu jego fanów.
Znany z kultowych filmów o Indianie Jonesie i „Gwiezdnych wojen” Harrison Ford pojawił się ostatnio w jednym z odcinków podcastu „Awards Chatter” kanału „The Hollywood Reporter”. 83-letni aktor szczerze opowiedział w nim m.in. o problemach ze zdrowiem psychicznym, których doświadczył będąc jeszcze studentem filozofii.
– Wstawałem z łóżka, szedłem do telefonu, zamawiałem pizzę, wracałem i leżałem w łóżku aż przyszła. Zjadałem pizzę, rzucałem opakowania w kąt i znowu zasypiałem. A w tych rzadkich przypadkach, kiedy już szedłem na zajęcia, często dotykałem drzwi budynku, odwracałem się i wracałem. Byłem w bardzo złym stanie psychicznym – tak aktor wspomina czasy młodości.
– Chyba byłem chory. Miałem problemy społeczne. Nigdy nie odnalazłem swojej społeczności na studiach – dodał. Drogę do wyjścia z dołka znalazł przypadkiem. Aby podnieść niską średnią ocen, zapisał się na zajęcia teatralne, co odmieniło jego życie i pozwoliło mu pokonać wewnętrzne demony.
Czytaj także: Ma ją nawet jedna na pięć osób. Potrafi przyjść nagle i bez wyraźnego powodu. Jak rozpoznać depresję?
– Byłem zaskoczony, że ludzie, których uważałem za dziwaków, okazali się w rzeczywistości jednymi z najciekawszych osób, jakie znałem – powiedział. – Robili coś, czego do końca nie rozumiałem, opowiadali historie o życiu, niektórzy byli wyjątkowi w swojej zdolności rozumienia ludzkich zachowań. Myślę, że po prostu znalazłem swoje miejsce wśród gawędziarzy. To naprawdę zmieniło moje życie – przyznał.
Całego podcastu z udziałem Harrisona Forda można posłuchać tutaj:
Przez ponad 50 lat swojej kariery w Hollywood Harrison Ford niewątpliwie stał się żywą legendą kina. Zagrał m.in. Hana Solo w „Gwiezdnych wojnach”, tytułowego bohatera „Indiany Jonesa” i Deckarda w „Łowcy androidów” oraz wielu innych klasykach: „Amerykańskim graffiti”, „Rozmowie”, „Świadku”, „Pracującej dziewczynie”, „Ściganym” i „Air Force One”, a łącznie jego filmy zarobiły na całym świecie ponad 10 mld dolarów.
Magazyn „Empire” umieścił go na 1. miejscu listy 100 najwybitniejszych gwiazd filmowych wszech czasów, a „The New York Times” określił jako „jedną z ostatnich prawdziwych gwiazd kina; człowieka, którego samo nazwisko sprzedaje bilety”. Przez ostatnie pięć lat Ford poświęcił jednak większość czasu i uwagi małemu ekranowi – i stworzył kilka ze swoich najlepszych dotychczasowych ról, szczególnie w serialu „Terapia bez trzymanki”, w którym aktor wciela się w terapeutę zmagającego się z chorobą Parkinsona. Co ciekawe, drugi sezon przyniósł mu pierwszą nominację do nagrody Emmy.
Źródło: hollywoodreporter.com; Polska Agencja Prasowa