W programie tegorocznego Malta Festival Poznań mocno wybrzmiewają wątki relacji, równowagi i potrzeby bycia razem – nie tylko w teatrze czy rozmowach, ale też w muzyce. To właśnie koncerty stają się tu przestrzenią spotkania: różnych wrażliwości, języków i sposobów przeżywania. W programie m.in. Benjamin Clementine, Devendra Banhart, The Blessed Madonna i jedyny polski akcent – duet Kacperczyk. Artyści reprezentujący odmienne estetyki, spotkają się podczas czterech dni koncertowych w Poznaniu.
Muzyczna część Malta Festival Poznań w tym roku nie idzie w jednym kierunku. W programie obok siebie pojawią się bardzo różne koncerty – jedne bardziej wyciszone, inne oparte na rytmie i energii publiczności. Wśród artystów są m.in. Devendra Banhart, MARO, The Blessed Madonna i HAAi – ale to tylko część szerszego, zróżnicowanego line-upu, który spotka się podczas czterech dni koncertowych w Poznaniu. Całość potrwa od 25 do 28 czerwca na terenie Międzynarodowych Targów Poznańskich.
Wymykający się wszelkim szufladkom Devendra Banhart wraca na Malta Festival po dwudziestu latach. Kojarzony z nurtem „freak folk” i „New Weird America”, od początku łączy akustyczne brzmienia z psychodelią i wpływami różnych tradycji, tworząc bardzo osobny styl. Współpracował m.in. z Yoko Ono, Caetano Veloso, ANOHNI czy Beck.
Urodzony w Houston, wychowany w Caracas, dziś mieszkający w Los Angeles, łączy w swojej muzyce różne konteksty kulturowe. Jego utwory często opierają się na prostych środkach – gitarze i głosie – ale właśnie w tej prostocie pojawia się miejsce na bardziej nieoczywiste emocje: melancholię, lekki surrealizm czy mrok. Na żywo rzadko trzyma się jednej formy – koncerty są otwarte, momentami improwizowane i za każdym razem trochę inne. To wszystko składa się na twórczość wyraźnie kosmopolityczną – słychać w niej zarówno wpływy latynoamerykańskie, jak i amerykański folk czy gospel, a także swobodne przechodzenie między wieloma językami.
Równolegle rozwija działalność wizualną – sam projektuje okładki swoich płyt, a jego prace pokazywane są w galeriach sztuki współczesnej. Za oprawę albumu „What Will We Be” był nominowany do nagrody Grammy.
(Fot. Magdalena Wosinska)
Inny kierunek wnosi MARO. Portugalska artystka – wokalistka, kompozytorka i producentka – w krótkim czasie zbudowała międzynarodową publiczność, współpracując m.in. z Jacob Collier i koncertując na całym świecie. Szerszej publiczności dała się poznać dzięki „saudade, saudade”, z którym znalazła się w czołówce Konkursu Piosenki Eurowizja 2022.
Jej droga nie była jednak oczywista – do udziału w Eurowizji podchodziła z dystansem i dopiero za czwartym razem zdecydowała się spróbować, wbrew części osób ze swojego otoczenia zawodowego. Jak sama przyznawała, była to bardziej intuicyjna decyzja niż strategiczny ruch – i jedna z tych, których później nie żałowała.
Jej muzyka opiera się na prostych środkach: spokojnych tempach, delikatnych aranżacjach i głosie, który nie próbuje dominować. To raczej budowanie nastroju niż efektowność – utwory są kameralne, ale zostają na dłużej.
Na początku kariery, jeszcze w Los Angeles, potrafiła w krótkim czasie stworzyć i wydać kilka autorskich albumów, co dobrze pokazuje jej sposób pracy – niezależny i bardzo konsekwentny. Występowała też jako support m.in. Jessie J czy Charlotte Cardin.
(Fot. Louie Jacob)
The Blessed Madonna to jedna z ważniejszych postaci współczesnej sceny klubowej, obecna od lat na największych festiwalach i w klubach na całym świecie. Szerszej publiczności dała się poznać jako współautorka „Marea (We’ve Lost Dancing)” z Fred again.. oraz projektu „Club Future Nostalgia” z Dua Lipa.
Zanim zaczęła grać, jeździła po rave’ach w amerykańskim Środkowym Zachodzie, rozwożąc własne mixtape’y, poznając przy tym scenę od środka. Dopiero później stanęła za konsoletą – jak sama wspomina, były to lata błędów i eksperymentów, które ukształtowały jej sposób pracy.
Dziś jej sety są rozpoznawalne właśnie dzięki tej swobodzie – łączą house, disco i inne klubowe estetyki, ale ważniejsze od gatunków jest to, jak buduje napięcie i reaguje na publiczność. Dużą rolę odgrywa też element zabawy i emocji, które prowadzą cały występ.
Poza sceną angażuje się w działania na rzecz większej równości, wspierając m.in. kobiety i osoby ze środowisk queer w branży muzycznej. Mówi o sobie jako o „mamie rave’ów” – kimś, kto nie tylko gra, ale też pomaga innym odnaleźć się na scenie.
(Fot. materiały prasowe)
Na festiwalu pojawi się również HAAi – australijska DJ-ka, producentka i autorka tekstów, która w ostatnich latach wyraźnie zaznaczyła swoją obecność na międzynarodowej scenie. Współpracowała m.in. z Fred again.. i Jon Hopkins, występowała na festiwalach takich jak Glastonbury Festival czy Primavera Sound.
Jej muzyka łączy elementy psychodelii, techno i mocnych, klubowych bitów. Po dobrze przyjętym albumie „Baby, We’re Ascending” (2022) i projekcie DJ-Kicks z 2023 roku ugruntowała swoją pozycję jako jedna z ciekawszych postaci współczesnej elektroniki.
Jej sety rozwijają się stopniowo – buduje je warstwami, prowadząc słuchaczy przez kolejne poziomy rytmu i napięcia. Z kolei w najnowszych utworach coraz mocniej zaznacza swoją obecność także jako wokalistka, przesuwając ciężar z samej produkcji na bardziej osobisty przekaz.
(Fot. materiały prasowe)
Na scenie usłyszeć będziemy mogli także Benjamin Clementine – to laureat Mercury Prize i artysta trudny do jednoznacznego sklasyfikowania. W jego muzyce spotykają się elementy klasyki, soulu i eksperymentu, a całość opiera się na bardzo osobistym, literackim podejściu do tekstu.
Na scenie jego koncerty często wychodzą poza formę tradycyjnego występu – balansują między muzyką a performansem, budując intensywną, momentami bardzo intymną relację z publicznością.
(Fot. materiały prasowe)
The Blaze to francuski duet tworzony przez Guillaume’a i Jonathana Alrica, którzy od początku łączą muzykę z filmową narracją. Szeroką rozpoznawalność przyniosły im nagradzane teledyski do utworów „Virile” i „Territory”, które stały się jednym z najbardziej charakterystycznych przykładów współczesnej formy łączącej obraz i dźwięk.
Ich muzyka opiera się na pulsujących syntezatorach, głębokich wokalach i stopniowo budowanym napięciu. Elektronika spotyka się tu z emocjonalną opowieścią – zarówno w warstwie dźwiękowej, jak i wizualnej, która pozostaje nieodłączną częścią ich twórczości.
(Fot. Sarah Makharine)
Beirut to projekt Zacha Condona, kompozytora i multiinstrumentalisty, który od początku buduje swoją muzykę z inspiracji zaczerpniętych z różnych kultur. Już debiutancki „Gulag Orkestar” (2006), nagrany w dużej mierze samodzielnie, przyniósł mu międzynarodową rozpoznawalność i ukształtował jego charakterystyczne brzmienie – ciepłe, akustyczne, oparte na bogatych aranżacjach i wyraźnej nostalgii.
W kolejnych latach rozwijał ten język – od bardziej rozbudowanych, orkiestralnych form po kameralne, intymne nagrania. Najnowszy album „A Study of Losses” (2025), powstały jako muzyka do spektaklu inspirowanego książką Judith Schalansky, jeszcze mocniej sięga po przestrzeń, chór i refleksyjny nastrój.
Powrót Beirutu na Maltę ma też swój kontekst – to właśnie tutaj artysta zagrał jeden ze swoich pierwszych koncertów w Polsce w 2007 roku.

W programie pojawia się także Charlie Cunningham – artysta, którego kariera rozwijała się raczej poza głównym nurtem. Łącząc gitarę klasyczną i fortepian, tworzy spokojne, lekko melancholijne utwory, które przyniosły mu wierną publiczność i miejsce na europejskich scenach koncertowych.
Duży wpływ na jego styl miała przeprowadzka do Sewilli i zetknięcie z tradycją flamenco, gdzie przez kilka lat rozwijał technikę gry na gitarze. Po powrocie do Anglii zaczął regularnie koncertować i wydawać własną muzykę. Jego najnowszy album „In Light” opiera się na prostych, ale dopracowanych aranżacjach – z wyraźnym rytmem, subtelną produkcją i charakterystyczną gitarą, która pozostaje w centrum jego brzmienia.
(Fot. Maximilian Koenig)
Duński Efterklang od ponad dwóch dekad rozwija swoją muzykę w otwartej formule, zapraszając do współpracy kolejnych artystów i zmieniając swoje brzmienie z płyty na płytę. W ostatnich latach ich utwory stały się prostsze i bardziej bezpośrednie, a coraz wyraźniej wracają w nich tematy relacji, wspólnoty i bycia razem. Na żywo ich koncerty mają płynną formę – łączą różne etapy twórczości i zostawiają przestrzeń na improwizację, opierając się na kontakcie z publicznością.
Na scenie usłyszymy też polski akcent – duet Kacperczyk, czyli bracia Maciek i Paweł. To jeden z wyraźniejszych głosów młodej polskiej sceny alternatywnej.
Ich muzyka łączy indie z popem, a teksty krążą wokół dorastania i relacji. Na scenie stawiają na bezpośredni kontakt z publicznością, łącząc bardziej osobiste momenty z energią koncertu.
(Fot. Marcin Kempski)
W programie nie zabraknie King No-One – zespołu z Leeds, który od początku rozwija się poza głównym nurtem. Zaczynali od grania na ulicy, a dziś mają za sobą intensywne koncertowanie i rosnącą publiczność.
Ich muzyka łączy indie rock z popem i alternatywą – opiera się na gitarach, wyrazistym rytmie i bezpośrednich tekstach. Na scenie przekłada się to na energiczne, szczere koncerty i mocny kontakt z publicznością.
Poznań odwiedzi również Two Door Cinema Club – zespół, który od lat pozostaje jednym z rozpoznawalnych projektów indie rockowych. Karierę zaczynali od garażowych nagrań i samodzielnie wydanej EP-ki, szybko zwracając na siebie uwagę utworami takimi jak „Something Good Can Work”.
Kolejne albumy, od „Tourist History” po „Keep On Smiling”, ugruntowały ich pozycję na międzynarodowej scenie, a zespół stał się stałym bywalcem największych festiwali. Ich koncerty opierają się na energii i dobrze znanych utworach – w tym „What You Know”, które przekroczyło miliard odtworzeń w serwisach streamingowych.
(Fot. materiały prasowe)