Tak naprawdę każda książka może być tą zmieniającą życie. Dla jednych będzie to „Ania z Zielonego Wzgórza” Lucy Maud Montgomery, dla innych „Bieguni” Olgi Tokarczuk. Wszystko sprowadza się do odpowiedniego momentu – do chwili, w której słowa trafiają w samo sedno, sprawiając, że coś w nas pęka. Albo właśnie zaczyna się sklejać. Niemniej są takie tytuły, które powszechnie uważane są za przewodniki po ludzkim losie, niezależnie od epoki, narodowości czy osobistych doświadczeń. Zebrałam pięć z nich. Każda ma poniżej 230 stron – przeczytasz ją w kilka godzin, za to zostanie z tobą na długo.
Ponad dwa tysiące lat temu Seneka napisał tekst, który równie dobrze mógłby powstać dziś – jako odpowiedź na kulturę wiecznego pośpiechu, przepracowania i lęku przed marnowaniem czasu. To książka, po którą dobrze sięgnąć, kiedy czujemy, że życie przecieka nam przez palce. Seneka bowiem obala jeden z największych mitów ludzkości: że życie jest za krótkie. Otóż wcale nie jest – musimy je po prostu zacząć przeżywać i przestać tracić czas na to, co nas wcale nie karmi. Brzmi mało odkrywczo? To dlaczego większość z nas wciąż ma wrażenie, że doba nieustannie się kurczy, a my kręcimy się w kółko i nie żyjemy tak, jak naprawdę byśmy pragnęli? „O krótkości życia” to jedna z tych nielicznych książek, którą można przeczytać w godzinę, a która może zmienić sposób, w jaki spędzisz resztę życia. Nie brzmi jak zbyt wygórowana cena, prawda?
„Rób swoje, bo dziś jesteś outsiderem, a jutro być może wszyscy będą cię naśladować” – to zdanie, z recenzji jednej z czytelniczek „Mewy”, trafia w sedno. Jonathan Livingston to mewa, która nie chce latać tylko po to, żeby szukać jedzenia. Chce latać dla samego latania – dla granic, które można przekroczyć, dla doskonałości. To jednak sprawia, że zostaje wyrzucona z ławicy; ze społeczności, która nie rozumie, po co dążyć do czegoś więcej, skoro można żyć bezpiecznie i przeciętnie. Bach napisał tę cienką, filozoficzną przypowieść w 1970 roku i przez dwa lata nikt nie chciał jej wydać. Gdy w końcu trafiła na rynek, stała się bestsellerem, a jej przekaz do tej pory nie stracił na autentyczności. Dlaczego? Bo bez względu na to, który mamy rok, każdy z nas w głębi duszy pragnie, żeby żyć na własnych zasadach – wbrew schematom i oczekiwaniom innych. Zastanawiasz się, do jakiego „lotu” jesteś zdolna i co cię przed nim powstrzymuje? Być może „Mewa” ma odpowiedzi.
Czytaj także: 7 książek z ostatnich lat, które mają mniej niż 200 stron. Krótkie – ale zostają w głowie na długo
Po wielu dniach bezowocnych połowów rybak Santiago wypływa sam w morze. Chce udowodnić światu – i przede wszystkim sobie – że nie jest tylko bezużytecznym starcem, za którego wszyscy go uważają. Gdy jego przynętę połyka ogromny marlin, zaczyna się ostateczna walka – z rybą, z siłami natury i z własnym słabnącym ciałem. Autor pozostawia nas z niewypowiedzianym pytaniem: co pozostaje człowiekowi, gdy straci już wszystko poza godnością? Hemingway napisał tę opowieść w osiem tygodni i uważał ją za swoje najlepsze dzieło. „Stary człowiek i morze” przyniósł mu Nagrodę Pulitzera i przyczynił się do przyznania literackiego Nobla w 1954 roku. Ale nagrody to tylko tło. Prawdziwa wartość tkwi w tym, że mimo upływu lat siła tej książki nie słabnie. To bowiem opowieść, która uczy pokory wobec życia i przypomina, że czasem największe zwycięstwa są niewidoczne dla innych. Bo przecież tak naprawdę to wcale nie jest historia o rybaku – tylko trzeba być gotowym, by to dostrzec.
Meursault, bohater o twarzy bez wyrazu, który sprawia wrażenie pozbawionego emocji, budzi konsternację. Nie płacze na pogrzebie matki, niczego nie udaje i nie dopasowuje się, byle zadowolić innych. I to właśnie to – ta jego chłodna, rozbrajająca szczerość, a zarazem „inność” – wpędza go w konflikt ze społeczeństwem, które wymaga od człowieka określonych reakcji i słów. Dla czytelnika zaś staje się punktem wyjścia do pytań, których często wolimy unikać: Czym właściwie jest norma? Czy można żyć uczciwie w świecie, który nagradza konformizm? I czy życie w ogóle musi mieć sens, czy wystarczy, że po prostu trwa? Camus nie daje odpowiedzi, za to zostawia nas z ciszą, która długo wybrzmiewa po zamknięciu książki. „Obcy” to lektura, która zmienia życie nie przez gotowe wnioski, ale przez dyskomfort – i dlatego właśnie jest taka ponadczasowa.
Życie bywa niekiedy bardzo przewrotne. I tak na przykład książka o trudnych doświadczeniach z obozu koncentracyjnego może stać się zastrzykiem nadziei i wiary w sens życia. Psychiatra Viktor Frankl sformułował w Auschwitz, miejscu, gdzie człowieczeństwo było systematycznie niszczone, teorię, która stała się jedną z najpotężniejszych odpowiedzi na pytanie: po co żyć? Frankl obserwował, jakim osobom udawało się przetrwać piekło obozu. Okazało się, że przeżywał nie ten, kto był fizycznie najmocniejszy, lecz ten, kto miał powód, by przeżyć. Na tej obserwacji badacz zbudował logoterapię – nurt psychoterapii, który zakłada, że najgłębszym ludzkim popędem nie jest przyjemność ani władza, ale właśnie poszukiwanie sensu. Wiele zależy bowiem od tego, jakie decyzje podejmujemy, jakim wartościom chcemy być wierni i jak często mówimy życiu „tak”. Bo – jak pisze Frankl – „nie ma sytuacji, która nie zawierałaby w sobie jakiegoś możliwego sensu”.