Komentowanie ciał innych ludzi wciąż przychodzi nam o wiele za łatwo. O ile w prawdziwym życiu coraz częściej wiemy już, że zarówno zawoalowane, jak i wypowiedziane wprost uwagi o czyimś wyglądzie lepiej zachować dla siebie, o tyle wciąż masowo pozwalamy sobie na ocenianie w internecie. Szczególnie, gdy mowa o aparycji osób znanych z ekranów. Jakby wraz z wyborem zawodu aktora czy piosenkarza podpisywali zgodę na nieustanną, drobiazgową wiwisekcję swojego wizerunku… Na własnej skórze przekonał się o tym Barry Keoghan.
Czasem odbywa się to pod płaszczykiem krytyki promowania nierealistycznych standardów piękna czy troski o stan kina – i trudno odmówić tym obawom pewnej zasadności. Unieruchomione botoksem mięśnie nie zdołają przekazać zapisanych w scenariuszu emocji, a wychodzące spod skalpela tych samych chirurgów rysy zaczynają zlewać się w jedną całość, która często podkopuje pewność siebie zwłaszcza młodych odbiorców. W tej dyskusji rzadko jednak docieramy do istoty problemu. Z równą zaciekłością, z jaką piętnowana jest „poprawiona” uroda, atakowane są też przecież naturalne rysy i zupełnie zwyczajne ślady upływu czasu. Przyjęło się uważać, że najmocniej odczuwają to kobiety. To one – według wciąż żywego przekonania – zawsze powinny prezentować się perfekcyjnie, a jednocześnie starzeją się „gorzej”. Konsekwencje tej narracji dotykają dziś nawet dwudziestokilkuletnich gwiazd, takich jak Millie Bobby Brown. W teorii mężczyznom wybacza się więcej: niedoskonałości, zmarszczki, siwe włosy. Nie oznacza to jednak, że kanony atrakcyjności zupełnie ich nie obowiązują. Bardziej charakterystyczne twarze nadal nie mogą liczyć na wyrozumiałość, czego dowodem jest Barry Keoghan.
Czytaj także: Millie Bobby Brown reaguje na krytykę swojego wyglądu. „Nie będę przepraszać za to, że dorosłam”
33-latek, który na koncie ma występy w „Duchach Inisherin”, „Saltburn” czy „Zabiciu świętego jelenia”, już ponad rok temu zrezygnował z używania mediów społecznościowych ze względu na nieprzychylne komentarze. Aktor wyznał na antenie SiriusXM, że nienawistne uwagi w internecie sprawiają, że coraz bardziej ogranicza swoją obecność w życiu publicznym. – Mam niesamowitą bazę fanów, to naprawdę wspaniali ludzie […] Jednak jest też ciemna strona. Zniknąłem z internetu, ale wciąż jestem ciekawym świata człowiekiem. Kiedy biorę udział w jakimś wydarzeniu, potem chcę wiedzieć, jak zostało to przyjęte. A to nie jest miłe. W sieci jest mnóstwo nienawiści. Mnóstwo ataków wymierzonych w mój wygląd – powiedział Keoghan.
– Naprawdę zamknąłem się przez to w sobie i nie chciałem chodzić w miejsca publiczne, w ogóle wychodzić na zewnątrz. Mówię to całkowicie szczerze – to staje się dla mnie problemem – podkreślił.
Przez internetowy hejt nie tylko odpuszcza sobie wiele oficjalnych wyjść, ale także coraz częściej ma dylematy, czy przyjmować kolejne role. – Kiedy to zaczyna przenikać do artystycznej działalności i przestajesz chcieć występować przed kamerą, mamy kłopot – zauważył. Dodał także, że martwi go, jak cała ta sytuacja odbije się na jego dziecku. Gwiazdor w 2022 roku powitał na świecie synka Brando wraz ze swoją ówczesną partnerką Alyson Sandro. – To smutne, że mój mały chłopiec będzie mógł to wszystko przeczytać, kiedy dorośnie – przyznał.
Niestety, takie apele rzadko docierają do tych, do których powinny. Jeśli jednak rozbudzą refleksję choć w jednej osobie, która nierozważnie korzysta z klawiatury, zdecydowanie warto mówić o tym głośno. Tym bardziej, że problem wykracza daleko poza show-biznes – według badania „Nastolatki 3.0” aż 40% młodzieży doświadczyło wyzywania w sieci, a co czwarty nieletni internauta był ośmieszany i poniżany online. Podnoszenie świadomości o skutkach tego zjawiska jest więc niesamowicie potrzebne.
Choć hejt nie pozostaje bez wpływu na życie i karierę Irlandczyka, całe szczęście aktor wciąż, na ile czuje się na siłach, stawia mu czoła i kontynuuje występy. Już teraz możemy oglądać go w „Peaky Blinders: Nieśmiertelny” na Netflixie. Przed nami także premiera biograficznych filmów o Beatlesach, w których wcieli się w Ringo Starra.
Czytaj także: Selena Gomez szczerze o hejcie w internecie. Podzieliła się gorzką refleksją na temat kobiet