Makijaże na specjalne okazje zwykle mają to do siebie, że są wyraziste i ciężkie. Gdy idziesz do profesjonalnej wizażystki, ta zwykle stosuje najtrwalsze i najbardziej kryjące podkłady, które mają za zadanie wytrzymać całą noc na twarzy. Jednak wszystko wskazuje na to, że era „tapety” definitywnie dobiega końca. Świadczą o tym makijaże z tegorocznej gali Oscarów.
Jeden szczegół w makijażach gwiazd występujących na gali Oscarów zwrócił naszą szczególną uwagę. To… piegi. Twarze wielu aktorek obsypane były kaskadą drobnych kropeczek, z którymi wiele kobiet zaciekle walczy. Ale pora złożyć broń. W 2026 roku nie kamuflujemy drobnych przebarwień na twarzy, przykrywając je grubą warstwą podkładu. Eksponujemy je – bo są symbolem młodości, beztroski i naturalności, która tej wiosny będzie przewodnim motywem makijażu.
Elle Fanning (Fot. JC Olivera/WWD via Getty Images)
Elle Fanning, Emma Stone, Gracie Abrams, Mia Goth, Maya Rudolph – te gwiazdy zdecydowały się na pokazanie swojej cery w naturalnym wydaniu. Przyglądając się ich twarzom można zauważyć, że nie ukrywały swoich piegów. A może… specjalnie je domalowały?
Emma Stone (Fot. Gilbert Flores/Penske Media via Getty Images)
To też możliwe. Trend na dorabianie sobie piegów trwa od kilku sezonów. W drogeriach można z łatwością kupić specjalne pisaki, które świetnie imitują drobne brązowe przebarwienia „wychodzące” na twarz po słońcu. Są też kobiety, które idą o krok dalej i tatuują sobie piegi. Skąd ta osobliwa moda?
Piegi dają złudzenie „nagiej” cery, której nie pokrywa gruba warstwa makijażu. A naturalnie gładka, zdrowa skóra, która nie potrzebuje podkładu, żeby wyglądać dobrze, jest dziś największym obiektem pożądania. Masz piegi? To znaczy, że nie stosujesz mocnego makijażu. Jesteś beztroska, naturalna i cool.
Gracie Abrams (Fot. Gilbert Flores/Penske Media via Getty Images)
Złudzenie naturalnej, niepomalowanej cery pogłębisz, jeśli na policzkach i u nasady nosa rozetrzesz trochę kremowego różu. Twarz będzie wyglądać tak, jakby oblał ją rumieniec. Przykładem jest makijaż Elle Fanning.
O ile taka tendencja w dziennym makeupie przestaje dziwić, to w odniesieniu do makijażu wieczorowego jest sporą nowością. W końcu podczas uroczystych wydarzeń i imprez musimy wyglądać nieskazitelnie – a fluid nie może spłynąć nam z twarzy. Dlatego na takie okazje częściej wybieramy silnie kryjące podkłady. W 2026 roku zrywamy z tym stereotypem. Lekki, transparentny makeup obowiązuje za dnia i w nocy. To oznacza, że sięgamy po fluidy o delikatnym kryciu i naturalnym, świeżym wykończeniu. Większe niedoskonałości zakrywamy punktowo za pomocą korektora zamiast przykrywać całą twarz szczelnym całunem podkładu. Pozwalamy na to, by drobne przebarwienia „przebijały” przez warstwę makijażu, dając iluzję jego braku. A jeśli kosmetyk się zetrze – nie przejmujemy się tym. Największym trendem na ten rok jest lekkość, bezpretensjonalność i nonszalancja niezależnie od okazji.
Te kosmetyki pomogą ci stworzyć naturalny efekt no makeup jak z czerwonego dywanu:
Niewidoczny podkład korygujący Eisenberg Fond de Teint Correcteur Invisible
(Fot. materiały prasowe)
Kess Berlin Blush & Glow Duo Stick
(Fot. materiały prasowe)
Pisak do piegów Essence baby got FRECKLES
(Fot. materiały prasowe)