Autopromocja
1200300
1200300
  1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Kultura
  4. >
  5. Sean Penn wygrał Oscara, ale nie odebrał nagrody. Dlaczego nie przyszedł na galę?

Sean Penn wygrał Oscara, ale nie odebrał nagrody. Dlaczego nie przyszedł na galę?

(Fot. Stuart C. Wilson/Getty Images)
(Fot. Stuart C. Wilson/Getty Images)
W tej kategorii mogło wydarzyć się wszystko. W walce o tytuł najlepszego aktora drugoplanowego łeb w łeb szli Stellan Skarsgård, Jacob Elordi, Benicio del Toro, Delroy Lindo i Sean Penn. Wygrał ten ostatni i… nie pokwapił się na scenę. Dlaczego gwiazdor „Jednej bitwy po drugiej” nie pojawił się na Oscarach?

Kieran Culkin zrobił w Dolby Theatre one man show. Wszystko przez to, że podczas przyznania nagrody dla najlepszego aktora drugoplanowego jeden z foteli w słynnym teatrze w Los Angeles pozostawał pusty. Swojego miejsca wśród hollywoodzkiej śmietanki towarzyskiej nie zajął Sean Penn, nominowany za występ w „Jednej bitwie po drugiej”. Tak się złożyło, że Amerykańska Akademia Filmowa postanowiła wyróżnić właśnie wielkiego nieobecnego, przez co zeszłoroczny zwycięzca nie miał jak przekazać złotej statuetki w ręce swojego następcy. – Sean Penn nie mógł być tutaj dziś wieczorem albo zwyczajnie nie chciał tu być, dlatego przyjmę tę nagrodę w jego imieniu – powiedział gwiazdor „Prawdziwego bólu”, schodząc ze sceny, tak jak na nią wszedł – w pojedynkę. Nie jest to pierwszy taki przypadek w dziejach Hollywood. Pozostaje jedynie pytanie, dlaczego odtwórca roli pułkownika Stevena J. Lockjawa nie pokazał się na gali wręczenia Oscarów? Oto prawdopodobne wyjaśnienie.

Sean Penn nie odebrał Oscara. Nie mógł czy nie chciał?

Dla Seana Penna jest to już trzeci Oscar w kolekcji. Pierwszego odebrał w 2003 roku za występ w thrillerze „Rzeka tajemnic”. Kolejnego przyniósł mu biograficzny film „Milk”. Warto dodać, że aktor nie jest szczególnie przywiązany do branżowych nagród i nie traktuje ich z przesadną nabożnością. Jedną ze statuetek podarował Wołodymyrowi Zełenskiemu. Zrobił to w akcie sprzeciwu wobec decyzji Akademii Filmowej, która odmówiła zaproszenia prezydentowi Ukrainy w 2022 roku.

Zaproponował, że wystąpi podczas gali Oscarów i opowie o znaczeniu opowiadania historii oraz podziękuje światu, a szczególnie Stanom Zjednoczonym, za pomoc, jaką otrzymał do tamtej pory. Skontaktowałem się z Akademią, żeby powiedzieć, że może zrobić to za pośrednictwem nagrania albo na żywo. Gdyby pozwolono mu to zrobić, nie doszłoby do spoliczkowania Chrisa Rocka przez Willa Smitha. Być może myśleli o tym, jak ważny jest rosyjski rynek. Byłem wściekły. Powiedziałem mu przez telefon: „Mam ochotę przetopić te pieprzone statuetki, zrobić z nich kule i wysłać je do ciebie”. A potem przywiozłem mu jedną podczas podróży. W zasadzie odmówił jej przyjęcia, więc powiedziałem: „Pożyczę ci ją, dopóki nie wygrasz tej wojny”. Więc ma jedną z nich – wspominał na łamach „Newsweekiem”.

Zanim zapadła klamka, w wywiadzie dla CNN określił ewentualny brak wsparcia dla Ukrainy jako „najbardziej obsceniczny moment w całej historii Hollywood”. Niewykluczone, że nieobecność na dzisiejszej uroczystej gali jest dowodem na to, że Penn nadal podtrzymuje to stanowisko i nie chce więcej uczestniczyć w nieprzyzwoitym w jego odczuciu spektaklu.

„Świat nagród jest dla mnie piekłem” – mówi laureat Oscara

W tej samej rozmowie z „Newsweekiem” przyznał, że Oscary nie są tu niechlubnym wyjątkiem. Najchętniej nie brałby udziału w żadnej hollywoodzkiej uroczystości. I to nie tylko ze względu na wyznawane wartości, ale także... własny komfort. – Świat nagród jest dla mnie piekłem. Wolałbym nie zostać nominowany, niż być pod presją uczestniczenia w tym wszystkim. Moja droga przyjaciółka Julia Roberts mówi – a ja się tylko uśmiecham i kiwam głową – „każdy, kto mówi, że nie chce wygrać Oscara, kłamie”. To nieprawda. Nie chodzi o to, że nie chce się wygrać; chodzi o wszystko, co się z tym wiąże. Dla mnie to po prostu kwestia społecznego niepokoju. Nie czuję się w tym komfortowo – przyznał trzykrotny laureat, dodając, że w trakcie odbierania poprzednich statuetek nie towarzyszyła mu radość, a jedynie… ulga. – Ulga, bo widzisz, jak wiele nadziei i zaangażowania wkładają w to ludzie, których lubisz, którzy cię wspierali i którzy ci zapłacili. Czujesz po prostu ulgę, że nie zmarnowali czasu – tłumaczy.

Artykuł opracowany na podstawie: Jennifer Cunningham, H. Alan Scott, „Sean Penn on Oscars Anxiety, ‘One Battle After Another’ and Politics”, newsweek.com [dostęp: 16.03.2026]

Share on Facebook Send on Messenger Share by email
Autopromocja
Autopromocja

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE