Algorytmy social mediów nie pytają, czy masz ochotę na kolejną porcję złych wiadomości. Ale jest sposób, żeby przejąć kontrolę – i wcale nie trzeba się w tym celu odcinać od internetu.
Kilka tygodni temu otworzyłam Instragram z zupełnie przyziemnym zamiarem: znaleźć zakulisowe zdjęcia z trwającego tygodnia mody. Zamiast tego mój feed serwował mi w kółko doniesienia o kolejnych brutalnych akcjach ICE, rządowej korupcji i tym, co jeszcze w Stanach zdążyło się posypać od mojego ostatniego logowania. Nie szukałam tych treści – algorytm po prostu uznał, że skoro kiedyś się zatrzymałam, chcę więcej. Tak działa doomscrolling: zaczyna się od jednego kliknięcia, a kończy na tym, że siedzisz o 23:00 z sercem bijącym jak szalone i poczuciem, że świat jest jedną wielką katastrofą.
W końcu powiedziałam dość i zablokowałam kilkanaście fraz. Po raz pierwszy od tygodni otworzyłam telefon bez uczucia, że wchodzę na pole minowe. To nie była łatwa decyzja – długo zastanawiałam się, czy to aby nie chowanie głowy w piasek i czy moim obowiązkiem jako dziennikarki nie jest bycie na bieżąco z każdą rzeczą, która dzieje się na świecie – ale kiedy przyłapałam się na tym, że wpędza mnie to w stan nieustającego lęku i napięcia, musiałam postawić granicę. Od tej pory polecam blokowanie słów kluczowych każdemu, kogo nastrój pogarsza się od przypadkowych postów serwowanych przez algorytm. To po prostu świadome decydowanie o tym, jak i kiedy dowiadujesz się o świecie, zamiast pozwalać mu wpadać niekonsensualnie do feedu w chwili, gdy szukasz tylko zaproszenia na urodziny. Możesz to zrobić na każdej z głównych platform, choć każda podchodzi do tego nieco inaczej.
Na Facebooku możesz wyłączyć politykę i nauczyć algorytm dobrych manier
Facebook nadal nie oferuje natywnego filtra słów kluczowych dla całego feedu – i to prawdopodobnie największa wpadka Mety. To, co możesz zrobić, to klikać trzy kropki przy każdym niechcianym poście i wybierać „Nie chcę tego widzieć" – to stopniowo uczy algorytm, żeby ograniczył podobne treści. Możesz też wyciszyć konkretne osoby lub strony na 30 dni (opcja „Wycisz"), żeby dać sobie chwilę oddechu bez definitywnego rozstawania się z kimkolwiek.
Jest jednak jedna rzecz, którą Facebook oferuje natywnie i która może być dla ciebie gamechangerem: możliwość wyłączenia treści politycznych. Wejdź w Ustawienia → Preferencje kanału aktualności → Treści polityczne i przesuń suwak. Od tej chwili posty związane z polityką przestaną być ci sugerowane przez algorytm – choć nadal zobaczysz je od osób i stron, które już obserwujesz. Jeśli korzystasz z Facebooka głównie na komputerze, z pomocą przychodzi też rozszerzenie przeglądarki Social Fixer – umożliwia filtrowanie postów według słów kluczowych i jest dostępne na Chrome i Firefox.
Instagram ma ukrytą funkcję, która naprawdę działa
Wejdź w swój profil, kliknij trzy kreseczki w prawym górnym rogu i przejdź do: Ustawienia i aktywność → Prywatność → Ukryte słowa. W sekcji „Niestandardowe słowa i frazy dla postów" kliknij „Zarządzaj", wpisz frazy, których nie chcesz widzieć, i włącz przełącznik „Ukryj posty". Od tej chwili sugerowane treści zawierające te słowa nie będą się pojawiać w feedzie ani w Reelsach. Możesz też przy dowolnym sugerowanym poście kliknąć trzy kropki i wybrać „Nie sugeruj postów z określonymi słowami" – trafi prosto do tego samego miejsca w ustawieniach.
Podobnie jak Facebook, Instagram oferuje też wyłączenie sugerowanych treści politycznych. Znajdziesz to w: Ustawienia i aktywność → Sugerowane treści → Treści polityczne. Przełącznik sprawi, że polityka nie będzie ci podsuwana przez algorytm w Reelsach ani w sekcji Dla ciebie – szybkie i skuteczne rozwiązanie, które możesz spokojnie połączyć z filtrem słów kluczowych.
Na X (dawnym Twitterze) filtrowanie działa najlepiej ze wszystkich platform
X ma naprawdę dobrze przemyślaną funkcję wyciszania. Kliknij swoje zdjęcie profilowe → Ustawienia i wsparcie → Ustawienia i prywatność → Prywatność i bezpieczeństwo → Wycisz i zablokuj → Wyciszone słowa. Wciśnij plusik, wpisz słowo lub frazę i zdecyduj, czy chcesz je wyciszyć z osi czasu, powiadomień lub obu naraz. Możesz ustawić wyciszenie na zawsze albo tymczasowo – na przykład na siedem dni, żeby przeczekać medialną wrzawę. Muting działa dyskretnie: nikt nie dostanie informacji, że dane słowo zablokowałaś.
YouTube wymaga zainstalowania rozszerzenia, ale warto się postarać
YouTube nie ma wbudowanej opcji filtrowania słów kluczowych – jedyne, co platforma oferuje natywnie, to klikanie „Nie interesuje mnie" przy konkretnych filmach, co stopniowo uczy algorytm, ale jest żmudne. Żeby blokować frazy na poważnie, potrzebujesz rozszerzenia Video Blocker, dostępnego na Chrome, Firefox i Operze. Po instalacji kliknij ikonę rozszerzenia, wejdź w zakładkę „Add" i wpisuj kolejne hasła – wszystkie filmy zawierające je w tytule znikną z rekomendacji i wyników wyszukiwania. Nazwiska polityków, programy informacyjne, nachalnie clickbaitowe kanały – żegnajcie.