Wygrały Oscara za „Golden”, zapisały się w historii jako pierwsze azjatyckie artystki występujące na tej scenie i przy okazji zostały jednym z najciekawszych modowych trio ostatnich lat. EJAE, Audrey Nuna i Rei Ami – głosy grupy HUNTR/X z „K-popowych Łowczyń Demonów” – nie tylko koordynują swoje stylizacje przez grupczat, ale każdą z nich ładują osobistym znaczeniem.
Dlaczego cały świat zwariował na punkcie „K-Popowych Łowczyń Demonów"?
Gdyby ktoś rok temu powiedział, że animacja o koreańskim zespole pop walczącym z demonami zostanie największym filmowym fenomenem Netfliksa – pewnie byś nie uwierzyła. A jednak. „K-Popowe Łowczynie Demonów" wciągnęły widzów na całym świecie z siłą, która nieprędko się powtórzy: fanki cytują dialogi, tańczą do choreografii z filmu na TikToku, a „Golden" – główny singel – jako pierwszy utwór kobiecego k-popu dotarł na szczyt Billboardu Hot 100. Do tego zdobyta Grammy, nagroda Critics' Choice Awards, Złoty Glob i wreszcie Oscar za Najlepszą Piosenkę Oryginalną. Za głosami animowanych Rumi, Miry i Zoey stoją trzy prawdziwe artystki – EJAE, Audrey Nuna i Rei Ami – które przez lata budowały kariery z dala od świateł reflektorów. Czas to nadrobić.
EJAE, Audrey Nuna i Rei Ami występujące podczas rozdania Oscarów 2026 (mat. prasowe)
EJAE, Audrey Nuna i Rei Ami: jeden grupczat i żelazna zasada
Trzy różne stylistki, trzy różne estetyki – a jednak za każdym razem wyglądają jak przemyślana całość, nie przypadkowe spotkanie na czerwonym dywanie. Sekret jest prozaiczny: grupczat, w którym trio omawia stylizacje przed każdym ważnym wyjściem. Wspólny mianownik to Y2K z gotyckim posmakiem, monochromatyczna czerń na występy i absolutny zakaz złota – aż do odpowiedniego momentu. Audrey Nuna zdradziła w rozmowie z „Vogue", że kolor ten celowo trzymały w rezerwie przez cały sezon. Na Złote Globy wyszły więc w czerni. Na Grammy – odpowiednio w bieli, fiolecie i kwiatach. Złoto czekało aż do rozdania Oscarów, a kiedy w końcu się pojawiło – idealnie pasowało do zdobytych statuetek.
EJAE: długo czekała w cieniu innych, dziś sama jest gwiazdą
(Mat. prasowe)
EJAE, właśc. Kim Eun-jae, to 33-letnia koreańsko-amerykańska wokalistka i songwriterka z Nowego Jorku. Za sobą ma dekadę treningu w wytwórni SM Entertainment, studia na NYU i lata pisania dla innych – m.in. „Psycho" dla Red Velvet oraz piosenki dla TWICE i Taeyeon. Do „K-pop Demon Hunters" trafiła jako autorka tekstów; głosem Rumi stała się dopiero, gdy reżyserzy usłyszeli jej dema. Na czerwonym dywanie przybiera estetykę „corporate core” w mrocznym wydaniu. Stylistka Kate Li ubiera ją w dekonstruowane garnitury Muglera ze sznurowaniami zamiast szwów, gorsetowe zestawy marki Miaou ze skórzanymi spodniami o szerokich nogawkach, niebanalne dżinsowe kreacje Zaca Posena. Najlepsze zostawiła na koniec: na oscarowej gali EJAE pojawiła się w złotej sukni bez ramiączek od Diora z drapowanym stanikiem, rozcięciem z przodu i frędzlowym trenem – a makijaż i fryzura były, jak sama powiedziała, „azjatycką fuzją, bo jestem Koreanką i Amerykanką jednocześnie”.
Audrey Nuna: awangarda z sentymentalnym rodowodem
(Mat. prasowe)
26-letnia Audrey Nuna, rapująco-śpiewająca artystka alt-R&B z New Jersey, przez cały sezon nagród konsekwentnie nosiła projekty Thoma Browne'a. Powodem nie jest żaden lukratywny kontrakt, a... sentyment. Jej dziadek, który wyemigrował do Stanów Zjednoczonych w latach 70., pracował w branży odzieżowej; jednym z pierwszych zamówień, które Nuna pamięta z dziecięcych wizyt w fabryce ojca, był właśnie Thom Browne. – Czuję, że zabieram ze sobą całą rodzinę na ten czerwony dywan – mówiła ze łzami w oczach na gali Grammy. Nuna pracuje ze stylistką Sophie Yoon i wybiera awangardowe sylwetki z dramatycznym rozmachem – futurystyczne cięcia, ogromne spódnice, architektoniczne kołnierze. Oscarowa kreacja była tego kwintesencją: żakiet z wysokim kołnierzem pokryty złotymi koralikami, przechodzący w monumentalną czarną spódnicę. Odważna, nieoczywista i bardzo, bardzo osobista.
Rei Ami: wrażliwa wojowniczka
(Mat. prasowe)
30-letnia Rei Ami, właściwie Sarah Yeeun Lee, urodziła się w Seulu, a wychowała w stanie Maryland. Jej pseudonim łączy imiona dwóch bohaterek „Sailor Moon" – co wiele mówi o jej modowej personie: jest w niej i wojowniczka, i wrażliwość. Przez całe życie kazano jej być cichą, pokorną i niewidoczną, ale wokalistka dłużej się na to nie godzi. – Jako Koreanki jesteśmy karane, jeśli zajmujemy za dużo przestrzeni. Ja po prostu odmawiam teraz przyciemniania jakiegokolwiek koloru – powiedziała w rozmowie z NPR.
Każda jej stylizacja jest dosłownym wcieleniem tych słów. Na Grammy pojawiła się w kreacji inspirowanej mugunghwą – koreańskim kwiatem narodowym, symbolem odporności – z ręcznie wykonanymi metalowymi detalami oznaczającymi odrodzenie. Na Oscarach wybrała krótką złoto-czarną sukienkę Rahula Mishry przykrytą czarnym płaszczem operowym z haftowanymi złotymi ptakami. Pióra kontra skóra, złoto kontra czerń, lekkość kontra struktura – Rei Ami robi z każdej stylizacji małą opowieść o dualności. I robi to tak dobrze, że naprawdę warto zacząć śledzić jej kolejne kroki.