Podróż samolotem jest jak test dla naszej kultury osobistej – bo im więcej ludzi stłoczonych jest na małej przestrzeni, tym większego znaczenia nabiera cierpliwość i życzliwość wobec drugiego człowieka. Niestety, wielu pasażerów nie przechodzi tego sprawdzianu, zachowując się niczym sfrustrowany kilkulatek na szkolnej wycieczce. Jakich błędów się wystrzegać, żeby nie wyjść na osobę arogancką i bez klasy?
Przypadki łamania elementarnych zasad kultury są na pokładach samolotów tak częste, że ukuto nawet termin „air rage”. „Podniebna wściekłość” to zjawisko psychologiczne, które opisuje nieposłuszne, agresywne zachowania u pasażerów (rzadziej załogi) wywołane zwykle stresem, jet lagiem i opóźnieniami w podróży. Swoją rolę odgrywa też dostępność alkoholu na pokładzie, który u niektórych ludzi wyzwala niepokojące instynkty. Przypadki podniebnej wściekłości są zresztą dość częstym tematem w mediach – zwłaszcza, gdy pasażer jest na przykład znanym politykiem…
Awanturowanie się w samolocie to jednak bardzo skrajny przypadek łamania zasad savoir-vivre. Jest wiele innych, które są dużo bardziej powszechne i mamy z nimi do czynienia niemalże podczas każdego lotu. To wcale nie znaczy, że są mniej uporczywe dla współpasażerów. Niektóre mogą wydawać się nieszkodliwe, ale u ludzi kulturalnych wywołują wstyd i zażenowanie. A czasem uczucie zdegustowania wystarczy, żeby popsuć komuś całą podróż.
Jak zachowywać się w samolocie, żeby nie wyjść na osobę nieobytą i bez kultury? Wystarczy, że nie będziesz popełniać poniższych błędów – dzięki temu tobie oraz twoim współpasażerom będzie się podróżowało znacznie wygodniej i bez stresu.
Nie ma nic bardziej irytującego niż ludzie, którzy nie potrafią cierpliwie poczekać w kolejce i przepychają się wąską alejką między fotelami, żeby tylko szybciej usiąść albo szybciej wyjść. Albo wstają z miejsc zanim załoga pozwoli im rozpiąć pasy, wywołując u innych dyskomfort i stres. Tak – to normalne, że chcesz natychmiast wyjść z dusznej przestrzeni po wielu godzinach siedzenia jak sardynka w puszce. Ale wokół ciebie są inni ludzie, którzy muszą włożyć lub wyjąć swój bagaż ze schowka, dostać się do swojego fotela, pomóc dzieciom czy bliskim. Savoir-vivre polega na dostrzeganiu potrzeb innych, a nie myśleniu tylko o czubku własnego nosa. Człowiek kulturalny doskonale zdaje sobie z tego sprawę i nastawia się na to, że będzie musiał uzbroić się w cierpliwość. Kogoś, kto chce uchodzić za osobę na poziomie, nie powinno przerastać poczekanie kilku minut w kolejce.
Trudno o gorszy scenariusz podczas lotu, niż siedzenie obok kogoś, kto bez skrępowania zdejmuje buty (a czasem i skarpety!), aby lepiej się „zrelaksować”. Wrażenia zapachowe potrafią być w takiej sytuacji bardzo… intensywne. Ale żarty na bok – jeśli przez 3 godziny lotu nie możemy powstrzymać się przed zdjęciem obuwia, to takie zachowanie jest skrajnie niekulturalne. Nikt nie twierdzi, że siedzenie w dusznej kabinie samolotu w grubych buciorach jest komfortowe. Dlatego w miarę możliwości starajmy się na czas lotu zakładać lekkie i wygodne obuwie, w którym noga się nie poci. Ostatecznie, jeśli jest to naprawdę długi, kilkunastogodzinny lot, zadbajmy o higienę – sytuację mogą poprawić np. skarpetki antybakteryjne. Pod żadnym pozorem nie powinno się ich jednak zdejmować i świecić gołą stopą.
Ignorowanie tego, co mówi obsługa samolotu, to również przejaw braku kultury. Nieprzestrzeganie procedur bezpieczeństwa wcale nie pokazuje, że jesteśmy „wyluzowani”, tylko aroganccy. Jeśli z głośników płynie wyraźny przekaz: nie rozpinamy pasów i czekamy, aż samolot zupełnie się zatrzyma, to postępujemy według poleceń załogi. W przeciwnym razie nie różnimy się zbytnio mentalnością od kogoś, kto łamie prawo, bo tak mu wygodnie.
Oglądanie filmów bez słuchawek czy głośne rozmowy są rażącym naruszeniem zasad savoir-vivre. W samolocie takie zachowanie może być dla współpasażerów szczególnie kłopotliwe, bo wiele osób jest w podróży od długiego czasu, ma jet lag lub chciałoby się wyspać. Warto pomyśleć o takich osobach już na etapie przygotowywania się do lotu i zabrać ze sobą słuchawki (w niektórych liniach rozdawane są one za darmo). Myślenie o komforcie innych, nawet jeśli są dla nas zupełnie obcy, jest najwyższym dowodem czyjejś kultury i klasy.
Osobę z klasą łatwo poznać po tym, że utrzymuje wokół siebie porządek i nie zrzuca śmieci na podłogę. Już dzieci w przedszkolu uczą się tej podstawowej zasady dobrego wychowania – dlaczego więc tylu dorosłych ludzi zostawia po sobie pobojowisko w samolocie? Argument o tym, że jest to przestrzeń wspólna, a więc „niczyja” i można robić na niej co się chce, to pogląd ludzi zupełnie niecywilizowanych. Brak śmietnika też nie jest usprawiedliwieniem, bo zanim obsługa zbierze odpadki, można je włożyć np. do kieszeni fotela. Jeśli naprawdę uważamy się za ludzi kulturalnych, to zawsze znajdziemy sposób na to, aby zachować wokół siebie porządek.
Równie częstym błędem jest zajmowanie przestrzeni nad głową „na zapas” albo wkładanie tam rzeczy, które powinny trafić pod fotel – np. plecaka z najpotrzebniejszymi rzeczami osobistymi. W trakcie lotu właściciel takiego bagażu powoduje chaos, bo nagle okazuje się, że musi coś wyjąć ze schowka i w tym celu przepycha się między ludźmi, blokuje przejście itd. Unikniemy takiej niezręczności, jeśli będziemy stosować prostą zasadę: do schowka nad głową w pierwszej kolejności trafiają podręczne walizki i torby, w których nie ma rzeczy pierwszej potrzeby. Mniejszy bagaż umieszczamy pod fotelem.
Docieramy do najbardziej kontrowersyjnego punktu – klaskania po wylądowaniu, które jest naszą polską specjalnością. Nie jest to poważne wykroczenie przeciwko dobrym manierom, ale może być odbierane przez współpasażerów jako prowincjonalne lub przesadne. Warto przy tym zauważyć, że jedną z głównych zasad savoir-vivre jest zachowanie umiaru, także w zakresie naszych reakcji, które w miarę możliwości powinny być neutralne i wyważone. Stąd klaskanie, nawet jeśli wynika z dobrych emocji takich jak wdzięczność, nie jest postrzegane jako eleganckie i raczej należy się go wystrzegać. Choć jest to bardziej spontaniczny gest niż błąd w savoir-vivre – wyraźnie zdradza brak obycia z „lotniczą etykietą”.