Self-care i self-love to świadome dbanie o siebie - o swoje ciało, emocje i potrzeby - czyli praktyczna forma miłości do samego siebie. To pojęcia, które brzmią jak wyświechtane, modne hasła. Jeśli jednak dasz im szansę, może uda nam się przekonać Cię, że warto się nad nimi zatrzymać. W lutym wiele osób skupia się na Walentynkach i miłości do innych, ale to także dobry moment, by przypomnieć sobie o relacji z samym sobą.
W mediach społecznościowych self-care często kojarzy się z maseczką pielęgnacyjną na twarzy i długą kąpielą albo weekendem w spa. To przyjemne rzeczy, ale w gruncie rzeczy mają niewiele wspólnego z codziennym dbaniem o siebie. W rzeczywistości self-care to bowiem przede wszystkim decyzje, które podejmujesz każdego dnia: czy się wyśpisz, czy zjesz coś zdrowego i pożywnego, czy wypijesz odpowiednią ilość wody i czy wyjdziesz na krótki spacer zamiast siedzieć bez ruchu przez cały dzień.
W social mediach self-care często wygląda jak czysty hedonizm: świeczki, kąpiele, pachnące kosmetyki, słodkie napoje i czekoladki. Problem w tym, że takie podejście pomija podstawy. Możesz mieć idealnie zrobiony manicure i jednocześnie spać po 4-5 godzin, jeść nieregularnie, pić za mało wody i żyć w ciągłym napięciu - żadna kąpiel w pianie tego nie zrównoważy. Prawdziwe dbanie o siebie zaczyna się od podstaw. To dbanie o zdrowie, ale na etapie profilaktyki, a nie leczenia.
Self-love z kolei, wbrew pozorom, nie polega na zachwycie nad sobą czy swoim wyglądem. To raczej postawa, do której zachęca nas psychologia - taka, w której traktujemy samych siebie z życzliwością i szacunkiem. Oznacza to między innymi nieprzeciążanie się ponad siły, asertywne stawianie granic innym, reagowanie na sygnały z ciała, takie jak zmęczenie i głód, szukanie wsparcia, gdy jest nam trudno.
Planowanie gwałtownych rewolucji w stylu życia prawie nigdy nie jest dobrym pomysłem i często kończy się porażką. Albo wystarcza nam pary tylko na jakiś czas, aż w końcu się wypalamy i wracamy do starych nawyków, albo… rozmach przedsięwzięcia jest tak duży, że nas przytłacza i w efekcie nawet nie podejmujemy rękawicy. Dlatego najłatwiej zacząć od małych kroków i stopniowego modyfikowania nawyków. Self-care w praktyce może wyglądać bardzo zwyczajnie:
- kładziesz się spać o rozsądnej porze, nawet jeśli masz ochotę jeszcze chwilę poscrollować telefon,
- masz ogromną ochotę na fast food, ale mobilizujesz się, by zjeść zbilansowany posiłek,
- nie masz ani grama energii do wyjścia spod koca, ale dla własnego dobra wstajesz i wychodzisz na krótki spacer, · zamiast kolejnej kawy, do butelki Sodastream nalewasz sobie wodę, by mieć ją w ciągu dnia pod ręką.
Aby zacząć, przyjrzyj się swojemu funkcjonowaniu na co dzień - jak wygląda Twój sen, odżywianie się, nawadnianie i ruch? Na pierwszy ogień wybierz ten obszar, w którym najłatwiej będzie Ci zrobić mały krok naprzód. Nie zmieniaj wszystkiego, lecz jedną rzecz - i tylko o ten jeden krok. Jeśli sypiasz po 4-5 godzin, postaw sobie za cel przespać 6. Jeśli Twoim wyzwaniem są posiłki - postaraj się zaplanować chociaż jeden zdrowy posiłek w tygodniu. A może czujesz, że przydałby Ci się sport? Nie zapisuj się na maraton, nie kupuj karnetu na siłownię - raczej wyjdź codziennie na 10-minutowy spacer albo przez kwadrans porozciągaj się w domu.
A może to picie odpowiedniej ilości wody będzie dla Ciebie najłatwiejsze? Dobrym pierwszym krokiem może być stworzenie nowego rytuału, na przykład zaczynanie dnia od dużej szklanki wody gazowanej albo przyrządzanie sobie codziennie smakowitego mocktailu i traktowanie tej chwili jako przerwy tylko dla siebie.
Jeśli chcesz połączyć przyjemność z dbaniem o siebie, sięgnij po syrop Sodastream Malina bez cukru. Intensywny, owocowy smak sprawia, że zwykła woda gazowana zamienia się w mały, codzienny rytuał - bez dodatku cukru i bez wyrzutów sumienia. To prosty sposób, aby zadbać o nawodnienie, a jednocześnie sprawić sobie chwilę przyjemności.
A jeśli chcesz, zaproś do niego bliską osobę. Wspólne budowanie zdrowych nawyków może być równie przyjemne jak walentynkowa randka - tylko bez presji i z większą troską o siebie.
Mocktaile bez cukru dla Ciebie i Twojej drugiej połówki - infografika / Materiały Sodastream
Self-love, czyli miłość do siebie, może się kojarzyć z narcyzmem, ale w tym ujęciu nie ma z nim nic wspólnego. To raczej podejście, w którym traktujesz siebie poważnie i bierzesz pod uwagę własne potrzeby. Brzmi banalnie? Być może, ale wiele osób dorasta w poczuciu, że potrzeby wszystkich wokół są ważniejsze niż ich własne. Self-love nie mówi o tym, że warto teraz wziąć odwet i myśleć tylko o sobie. To raczej przypomnienie: Ty też jesteś ważna/ważny.
Self-love to także troska o ciało jako o miejsce, w którym żyjesz na co dzień. Ma Ci przede wszystkim służyć, dawać siłę i pozwalać na funkcjonowanie. Jego zadaniem nie jest zaś spełnianie cudzych oczekiwań czy wpisywanie się w arbitralne i zmieniające się kanony piękna. Dlatego self-love to spokojna akceptacja własnego ciała i łagodne podejście do niego - a z czasem, jeśli to możliwe, również polubienie i pokochanie go takim, jakie jest. Nawet jeśli daleko mu do ideału (a żadne ciało nie jest idealne!).
Nikt tych małych kroków i drobnych momentów nie zobaczy, nie dostaniesz za nie lajków ani pochwał, ale to właśnie tak buduje się swój dobrostan. Z czasem te drobne decyzje zaczną się sumować i przynosić wymierne efekty. Odkryjesz, że masz więcej energii, czujesz mniej napięcia i po prostu czujesz się coraz lepiej w swoim ciele. I to jest właśnie prawdziwe self-love
Co to self-love?
Self-love to postawa życzliwości i szacunku wobec samej siebie. Nie chodzi o zachwyt nad własnym wyglądem ani o ciągłe skupienie na sobie, lecz o szanownie swoich potrzeb, akceptację siebie w danym momencie i życzliwe podejście do siebie.
Co to self-care?
Self-care to konkretne działania, które podejmujesz, żeby zadbać o swoje ciało i samopoczucie, na przykład regularne posiłki, odpowiednia ilość snu, ruch w ciągu dnia czy chwila przerwy na nawodnienie. To codzienne nawyki, a nie jednorazowe rytuały.
Czy miłość do samego siebie to narcyzm?
Nie. Narcyzm polega na nadmiernym skupieniu na sobie i potrzebie ciągłego podziwu. Self-love to po prostu troska o siebie i swoje potrzeby. Chodzi o to, by traktować siebie z szacunkiem, a nie stawiać się ponad innymi.
Jak odróżnić dbanie o siebie od egoizmu?
Dbanie o siebie polega na zaspokajaniu podstawowych potrzeb i stawianiu zdrowych granic. Egoizm zaczyna się wtedy, gdy robisz coś kosztem innych lub ignorujesz ich potrzeby. Jeśli Twoje działania nie krzywdzą innych, a pomagają Ci funkcjonować spokojniej, to najprawdopodobniej jest to właśnie self-care.
Co, jeśli nie mam siły na wielkie zmiany?
To normalne. Wówczas najlepiej zrezygnuj z wielkich planów i skup się na jednej małej rzeczy. Może to być wcześniejsze pójście spać, jeden spacer dziennie albo regularne picie wody. Małe kroki są łatwiejsze do utrzymania i z czasem dają lepsze efekty niż wielkie rewolucje.
Od czego najłatwiej zacząć?
Od podstaw: snu, jedzenia, ruchu i nawodnienia. Wybierz jeden obszar i wprowadź niewielką zmianę, którą jesteś w stanie utrzymać. Na przykład zacznij dzień od szklanki wody, zjedz codziennie jeden ciepły posiłek albo wyjdź na krótki spacer. Z takich drobnych działań stopniowo zbudujesz trwałe nawyki.