1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Wideo
  4. >
  5. „Niektórzy ludzie kłócą się tylko po to, żeby coś poczuć”. Co naprawdę konflikty mówią o parze? | „Porozmawiajmy o miłości z Pawłem Droździakiem”, odc. 3

„Niektórzy ludzie kłócą się tylko po to, żeby coś poczuć”. Co naprawdę konflikty mówią o parze? | „Porozmawiajmy o miłości z Pawłem Droździakiem”, odc. 3

- Jak para kłóci się o naczynia, to wcale nie kłóci się o naczynia - mówi psycholog, Paweł Droździak. Sprzeczki w związku to tylko wierzchołek góry lodowej – pod spodem pulsują lęki, potrzeby i historie, które często zaczęły się na długo przed poznaniem partnera. W trzecim odcinku podcastu „Porozmawiajmy o miłości z Pawłem Droździakiem” Agnieszki Radomskiej rozmawiamy tym, dlaczego się kłócimy, czy istnieje „dobra kłótnia” i co tak naprawdę chcemy sobie powiedzieć, gdy podnosimy głos.

Nie kłócimy się o naczynia. Ani o wiadomości bez odpowiedzi. Ani o to, kto wyniesie śmieci. Konflikty, które wydają się błahe, są tylko pretekstem. Prawdziwe napięcie dotyczy czegoś znacznie głębszego: poczucia bycia nieważnym, opuszczonym, niedocenionym.

W relacjach romantycznych uruchamiają się nasze najwcześniejsze doświadczenia – często nieuświadomione. Dlatego nawet najbardziej „racjonalna” rozmowa może nagle zamienić się w emocjonalną burzę. Bo nie chodzi o to, co się wydarzyło. Chodzi o to, co to wydarzenie w nas uruchomiło.

Kłótnia jako dowód, że się żyje

„Niektórzy ludzie kłócą się tylko po to, żeby coś poczuć. Czy jeśli nie czuję nic intensywnego, to czy ja w ogóle coś czuję. Czasem to przykrywa niepokój: czy ja w ogóle żyję, czy jestem ważny” – zauważa Droździak.

W świecie, w którym często funkcjonujemy na autopilocie, konflikt bywa jedynym momentem intensywnego kontaktu – ze sobą i z drugą osobą. Kłótnia staje się wtedy paradoksalnym dowodem na to, że relacja jeszcze żyje. Nawet jeśli jest bolesna, daje poczucie bycia zauważonym. Bycia w relacji.

Dlaczego rozsądek przegrywa

W teorii wiemy, jak się komunikować. Znamy zasady, czytaliśmy poradniki, słuchaliśmy podcastów. A jednak w praktyce często „odpala się” coś zupełnie innego. „Nasza część refleksyjna w mózgu działa wolniej niż instynktowa” – tłumaczy ekspert. „Nasze odruchy uruchamiają się w milisekundach i chodzi o to, żeby dowiedzieć się, co je wyzwala”.

To dlatego możemy – jak mówi Droździak – „kogoś absolutnie rozjechać, mówiąc jak książka”. Używać poprawnych komunikatów, a jednocześnie ranić. Bo za słowami stoi napięcie, które nie zostało nazwane.

Kłótnie w erze social mediów

Nowym polem konfliktu stają się dziś media społecznościowe. „Bardzo często osoby, które dogadują się na żywo, kłócą się ze sobą w mediach społecznościowych” – zauważa Droździak. Dlaczego? Bo ekran daje pozorne poczucie kontroli i dystansu. Łatwiej napisać coś ostrego, trudniej zobaczyć reakcję drugiej osoby. A jednocześnie publiczność – nawet jeśli wyobrażona – podbija emocje, których wielu potrzebuje. Kłótnia przestaje być intymna. Staje się performansem.

Lęk, który rządzi relacją

„Jeśli mam głęboką obawę, że wszystkie moje relacje są niestabilne i się kończą, to nieistotne, jakich słów użyjemy. Ważne jest to, co jest głębiej w nas” - mówi ekspert podając klucz do zrozumienia wielu związkowych napięć. Bo jeśli w tle działa lęk przed porzuceniem, każda sytuacja może zostać zinterpretowana jako zagrożenie – nawet neutralna.

Wtedy partner nie jest już partnerem. Staje się kimś, kto ma nas „uratować” – albo potwierdzić najgorsze obawy.

„Chcę odszkodowania za dzieciństwo”

Często w relacjach oczekujemy, że partner wypełni braki, których doświadczyliśmy kiedyś. Że naprawi to, co było trudne, bolesne, niesprawiedliwe. Problem w tym, że żadna relacja tego nie udźwignie. „Ja chcę kogoś, kto wypłaci mi odszkodowanie za moje dzieciństwo” - mówi psycholog i podaje od razu skutek takiego podejścia.

Czy istnieje dobra kłótnia?

Dobra kłótnia to nie taka, w której nie ma emocji. To taka, w której emocje prowadzą do zrozumienia, a nie do zniszczenia. W której zamiast „wygranej” pojawia się ciekawość: co się właśnie wydarzyło między nami? To kłótnia, po której wiemy o sobie więcej. Bo miłość to nie tylko bliskość. To także napięcie. I to, co z nim zrobimy, decyduje o tym, czy relacja przetrwa. Kłótnie nie są więc błędem systemu, tylko jego częścią. Pytanie nie brzmi: jak ich uniknąć, tylko zrozumieć.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email