1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Wideo
  4. >
  5. „Starym kluczem nie otworzysz nowych drzwi”. Dr Monika Czerska o stresie, złamanym sercu i mózgu, który potrzebuje zmiany | „Jak zdrowie”, odc. 13

„Starym kluczem nie otworzysz nowych drzwi”. Dr Monika Czerska o stresie, złamanym sercu i mózgu, który potrzebuje zmiany | „Jak zdrowie”, odc. 13

– „Bardzo często słyszę od pacjentów: nie wiem, co mi jest, ale nie czuję się komfortowo w swoim ciele” – mówi dr n. med. Monika Czerska w najnowszym odcinku podcastu „Jak zdrowie”. I choć wyniki badań mieszczą się w normach, puls bije książkowo, a rezonans magnetyczny nie wykazuje żadnych uchwytnych zmian, coś wyraźnie przestaje się zgadzać. Coraz więcej osób doświadcza bowiem stanu, który trudno uchwycić w parametrach laboratoryjnych: permanentnego napięcia, zmęczenia, rozdrażnienia, poczucia życia „nie do końca w swoim ciele”. Rozmawiamy o tym, dlaczego medycyna przyszłości nie będzie już tylko zachodnia ani wschodnia, jak rozpoznać stres zapisany w tkankach i co zrobić, gdy dosłownie – a nie metaforycznie – pęka nam serce. Sponsorem podcastu z dr Moniką Czerską jest wydawnictwo Wielka Litera wydawca książki „Cztery Komnaty klucz do życia w równowadze"

Przyzwyczailiśmy się myśleć o zdrowiu w liczbach. Ciśnienie tętnicze, poziom glukozy, CRP – jeśli mieszczą się w referencyjnych zakresach, uznajemy, że organizm funkcjonuje prawidłowo. Tymczasem – jak podkreśla neurolożka, dr n. med. Monika Czerska – istnieje ogromna przestrzeń pomiędzy kliniczną normą a realnym dobrostanem, której współczesna medycyna często nie obejmuje swoim językiem. – Możemy zbadać puls ilościowo, ale w medycynie chińskiej liczy się też jakość pulsu – tłumaczy.

„Sami siebie oszukujemy, mówiąc, że jest okej”

Ta jakościowa perspektywa zakłada, że ciało nie tylko reaguje na chorobę, ale także na emocje, napięcia i przeciążenia, które przez lata pozostają nierozpoznane. To dlatego – jak mówi lekarka – „sami siebie oszukujemy, mówiąc, że jest okej”, bo skoro wyniki nie wykazują odchyleń, trudno przyznać, że chroniczne zmęczenie, bezsenność czy napięciowe bóle karku są czymś więcej niż „gorszym dniem”.

A przecież – jak zauważa – „czas przyspieszył, nie mamy czasu na bylejakość”. Także w trosce o zdrowie.

Jednym z najbardziej wyrazistych przykładów przenikania emocji do fizjologii jest tzw. choroba złamanego serca. Nie jako metafora literacka, lecz jako jednostka chorobowa rozpoznawana m.in. w Japonii. – „W Japonii choroba złamanego serca funkcjonuje jako jednostka chorobowa. W medycynie chińskiej istnieje nawet punkt złamanych serc” – mówi dr Czerska.

Silny stres emocjonalny może prowadzić do zaburzeń pracy mięśnia sercowego, zmian hormonalnych i reakcji zapalnych w organizmie. Innymi słowy: smutek, strata czy przewlekłe napięcie nie zatrzymują się na poziomie psychiki, lecz znajdują swój wyraz w biologii.

Dlatego – jak podkreśla – moment kryzysu nie zawsze powinien być natychmiast „naprawiany”. – Czasem trzeba się rozsypać na kawałki, żeby to do kupy znowu zebrać. Czasami trzeba sobie popłakać i zrobić dzień przerwy życiowej - dodaje.

W świecie, który premiuje odporność i produktywność, taka zgoda na zatrzymanie bywa pierwszym realnym krokiem w stronę regeneracji.

Zdrowie ma więcej niż jedną komnatę

Perspektywę tę dr Czerska rozwija w swojej książce „Cztery komnaty. Klucz do życia w równowadze”, proponując, by o zdrowiu myśleć nie jako o braku choroby, lecz jako o dynamicznej równowadze pomiędzy kilkoma obszarami życia. Organizm nie funkcjonuje bowiem w izolacji od emocji, relacji czy poczucia sensu – przeciwnie, to właśnie napięcia w tych sferach często poprzedzają fizyczne objawy choroby. Jeśli przez lata ignorujemy przeciążenie, konflikty czy wewnętrzne sprzeczności, ciało w końcu zaczyna mówić własnym językiem.

– „Jeśli nie jesteś do czegoś przekonana, zwizualizuj” – zachęca lekarka, wskazując, że zmiana nawyków zdrowotnych zaczyna się często od zmiany sposobu myślenia o sobie i własnych potrzebach.

Zdjęcie okładki wydań - strona główna (mobile) (420x)

Ciężar niewidzialnych emocji

Szczególnie wyraźnie mechanizm ten widać u kobiet, które – jak zauważa dr Czerska – są socjalizowane do przeżywania i podtrzymywania określonych emocji. – My kobiety rozgaszczamy się w uczuciach: wstydu i poczucia winy. Pozwalamy sobie czuć, zamiast się w nich taplać - wyjaśnia ekspertka.

Granica między przeżywaniem a utknięciem bywa jednak cienka. Wstyd i poczucie winy należą do emocji silnie somatyzujących się w ciele: wpływają na napięcie mięśniowe, trawienie, sen czy gospodarkę hormonalną. Z czasem mogą stać się tłem dla przewlekłego stresu, który nie objawia się gwałtownie, lecz działa długofalowo, stopniowo obniżając odporność organizmu.

Nowe drzwi

Dlatego coraz częściej mówi się dziś o potrzebie łączenia różnych podejść terapeutycznych: medycyny opartej na dowodach z metodami wspierającymi regulację układu nerwowego – od balneologii po pracę z ciałem.

Nie chodzi o wybór między Wschodem a Zachodem.

Chodzi o środek.

Bo – jak przypomina dr Czerska – „starym kluczem nie otworzysz nowych drzwi”. A zdrowie coraz rzadziej zaczyna się w wynikach badań, a coraz częściej w tym, czy potrafimy usłyszeć to, co nasze ciało mówi od dawna.

Sponsorem podcastu z dr Moniką Czerską jest wydawnictwo Wielka Litera wydawca książki „Cztery Komnaty klucz do życia w równowadze".

Share on Facebook Send on Messenger Share by email