Dobre wieści dla wszystkich osób, które obawiają się ryzyka rozwoju choroby otępiennej. Być może jesteśmy świadkami przełomu we wczesnym diagnozowaniu Alzheimera (czyli najczęstszej odmiany demencji). Naukowcy z University of California w San Diego odkryli parametr w badaniach krwi, który powiązany jest z wyższym prawdopodobieństwem wystąpienia demencji w przyszłości. Jego oznaczenie może przyspieszyć diagnostykę i opóźnić rozwój choroby, w której czas bardzo się liczy.
Badanie, o którym mowa, opublikowano w marcu 2026 roku w piśmie „JAMA Network Open”. Zostało przeprowadzone pod kierunkiem dra Aladdina H. Shadyaba oraz jego zespołu z University of California w San Diego.
Badanie rozpoczęło się jeszcze w latach 90. Przeprowadzono w ramach Women’s Health Initiative Memory Study (WHIMS) – dużego, długoterminowego badania kohortowego na próbie 2766 kobiet w wieku 65-79 lat, które na początku nie miały żadnych zaburzeń poznawczych. Ich obserwacja trwała 25 lat. Na samym starcie u wszystkich oznaczono poziom cząsteczki p-tau217 (ufosforylowane białko tau 217) we krwi. To biomarker bardzo specyficzny dla choroby Alzheimera, wskazujący na obecność splątków neurofibrylarnych (tzw. splątki tau) w mózgu.
Po latach okazało się, że uczestniczki badania z wyższym poziomem p-tau217 miały istotnie wyższe ryzyko rozwoju łagodnych zaburzeń poznawczych oraz demencji – w tym choroby Alzheimera. Zależność ta była szczególnie silna u osób starszych powyżej 70. roku życia, nosicielek genu APOE ε4 oraz części kobiet stosujących terapię hormonalną.
Fakt, że do określenia ryzyka demencji potrzebne jest tylko jedno badanie krwi, może zrewolucjonizować diagnostykę tej choroby.
– Biomarkery wykrywane we krwi, takie jak p-tau217, są szczególnie obiecujące, ponieważ ich badanie jest znacznie mniej inwazyjne i potencjalnie łatwiej dostępne niż badania obrazowe mózgu czy testy płynu mózgowo-rdzeniowego – stwierdziła Linda K. McEvoy, współautorka publikacji.
Co najistotniejsze, badanie było w stanie ocenić ryzyko rozwoju demencji nawet na 25 lat przed wystąpieniem pierwszych objawów. Dlaczego to takie istotne? Bo wczesna zmiana codziennych nawyków może znacząco opóźnić postępy choroby. Istnieją dowody na to, że modyfikacje w zakresie diety i stylu życia (ograniczenie spożywania mięsa, więcej ruchu, częstsza socjalizacja) mogą zahamować, a nawet cofnąć objawy Alzheimera – świadczy o tym chociażby przypadek Dana Jonesa z USA, który opisywaliśmy na łamach naszego serwisu. Po tym, jak 56-latek usłyszał diagnozę demencji, przeszedł na bardzo restrykcyjny protokół zdrowotny mający ograniczyć postępy choroby. Po ścisłym trzymaniu się rad lekarzy, jego funkcje poznawcze wróciły do normy. Więcej przeczytasz tutaj: