„Mogą uleczyć dosłownie wszystko" – tak Lily Collins podsumowała w rozmowie z „Marie Claire UK" swoje dwa kosmetyczne must-have z francuskiej apteki. Oba znajdziesz na polskich półkach, oba mają armię wiernych fanek, i oba działają znacznie potężniej, niż mogłaby sugerować ich niepozorna tubka.
Francuska apteka od lat cieszy się statusem miejsca niemal mitycznego w świecie urody – i nie bez powodu. To właśnie tam, między suplementami a plastrami, stoją produkty, które zdobyły serca dermatologów, redaktorek beauty i milionów zwykłych użytkowniczek. Lily Collins, zapytana przez „Marie Claire UK” o produkty do pielęgnacji, z którymi się nie rozstaje, bez wahania wymieniła dwa: Cicaplast Baume B5 od La Roche-Posay i Cicalfate+ od Avène.
– Cicaplast i Cicalfate to dwa kremy, które można kupić w francuskich aptekach, a te są po prostu najlepszymi miejscami do zakupu kosmetyków. Cicaplast potrafi wyleczyć dosłownie wszystko. Używam go też u mojego dziecka. To najwspanialszy krem – powiedziała aktorka.
Dermatologowie od 20 lat polecają Cicaplast Baume B5 – a on wciąż nie ma sobie równych
La Roche-Posay Cicaplast Baume B5 ma więcej zastosowań niż niejedna apteczka domowa. Zadebiutował w 2005 roku jako preparat przyspieszający regenerację naskórka, a w 2011 pojawił się w swojej najbardziej kultowej odsłonie – jako bogaty balsam Baume B5.
Kluczem jego fenomenu dwa składniki aktywne: madekasozyd i pantenol. Pierwszy z nich pochodzi z centelli azjatyckiej, rośliny o udowodnionych właściwościach łagodzących stany zapalne i przyspieszających regenerację – bogatej w antyoksydanty, które chronią skórę przed czynnikami zewnętrznymi. Właśnie skrót „cica" stał się zresztą inspiracją dla nazwy produktu, jednego z pierwszych na rynku, który wypromował centellę jako składnik pielęgnacyjny. Pantenol, czyli pochodna witaminy B5, działa z kolei jak humektant: przyciąga wilgoć, redukuje zaczerwienienia i utrzymuje odpowiedni poziom nawodnienia. Całość uzupełniają cynk i mangan o właściwościach antybakteryjnych oraz kompleks prebiotyczny wspierający mikrobiom skóry.
Formuła jest wolna od zapachów, lanoliny i sztucznych barwników, co czyni ją wyjątkowo bezpieczną nawet dla skóry niemowląt powyżej trzeciego miesiąca życia, osób z egzemą, trądzikiem czy skóry osłabionej terapią onkologiczną. Sprawdza się jako codzienny krem nawilżający na suche miejsca, szybkie SOS po zabiegu, łagodzenie wyprysków i zaczerwienionych grudek, a nawet baza pod makijaż nadająca skórze świetliste wykończenie. Nie bez powodu na całym świecie sprzedaje się go w tempie więcej niż jednej sztuki na minutę.
Cicalfate od Avène działa jak primer, krem na noc i SOS w jednym
Drugi krem z listy Collins – Cicalfate od Avène – ma nieco inny profil, ale równie oddane fanki – wśród nich Sofia Richie Grainge, Hailey Bieber i Olivia Culpo. Richie Grainge nazywa go nawet swoim „świętym Graalem” w filmiku z serii Vogue Beauty Secrets:
– Zawsze nakładam go pod makijaż, bo czuję, że make-up wygląda na nim tak pięknie. Jest gruby, lepki. Im bardziej go rozgrzejesz w dłoniach (...) tym bardziej promienny i piękny będzie efekt.
Sekret Cicalfate tkwi w bogatej w minerały wodzie termalnej ze źródeł Avène, jonach miedzi i cynku wspierających odbudowę skóry oraz opatentowanym kompleksie C+ Restore regenerującym barierę naskórkową. Produkt jest na tyle łagodny, że stosuje się go u niemowląt i przy leczeniu egzemy – a jednocześnie ma na tyle wyjątkową, gęstą teksturę, że działa jak primer, wygładzając skórę przed aplikacją podkładu. Można go stosować jako bogaty krem na noc, maskę nawilżającą, punktową kurację suchych miejsc, balsam do ust, a nawet pielęgnację dłoni i ciała.
Dwa kremy, kilkadziesiąt złotych każdy, nieograniczona liczba zastosowań? Lily Collins, jak zwykle, wie, co robi.