Śpiewał na weselach i tańczył w programie Myszki Miki. Walczył z krytyką za swoje reżyserskie dokonania i trzykrotnie przegrał Oscara. Teraz Ryan Gosling wraca niczym feniks z popiołów i wkracza w najlepszy okres swojej kariery.
Zaczynał we wczesnych latach 90. jako dziecięca gwiazda w disnejowskim „Klubie Myszki Miki”. Później występował w serialach, a jego pierwszą filmową rolą była kreacja żydowskiego neonazisty. Od lat uznawany jest za jednego z najprzystojniejszych aktorów Hollywood, ale nie daje się łatwo zaszufladkować. Uwielbia wyzwania aktorskie i żaden gatunek nie jest mu obcy – widzieliśmy go już w komediach romantycznych, dramatach, thrillerach, filmach akcji, a nawet musicalu. Jego filmografia jest zatem różnorodna i naprawdę imponująca. W ten sposób kształtuje swoją pozycję aktora wszechstronnie uzdolnionego, nie tylko z ładną buzią, co zostało zresztą zauważone, bo Ryan Gosling ma dziś na swoim koncie aż trzy nominacje do Oscara. Wciąż pozostaje jednak bez statuetki. To oznacza, że ciągle nie powiedział jeszcze ostatniego słowa...
Ryan Gosling (Fot. Kate Green/Getty Images for Sony Pictures Entertainment)
Ryan Gosling urodził się 12 listopada 1980 r. w Ontario, w religijnej rodzinie robotniczej, w której ojciec pracował jako handlowiec, a matka była sekretarką. Małżeństwo nie przetrwało jednak próby czasu i rodzice aktora rozwiedli się, gdy ten miał 13 lat. Ryana i jego starszą siostrę Mandi w dużej mierze wychowywała więc mama. Nie jest jednak zaskoczeniem, że przyszły gwiazdor od najmłodszych lat wykazywał zainteresowanie występami scenicznymi. Uwielbiał śpiewać i tańczyć, a także zachwycał się filmami akcji ze Sylvestrem Stallonem i... swoim wujkiem, który zarabiał na życie jako sobowtór Elvisa.
– Większość mężczyzn z mojej rodziny pracowała w papierni, co zawsze wydawało mi się bardzo nudne. Któregoś dnia okazało się, że mamy nowego członka rodziny. Wyobraź sobie – wprowadził się do nas człowiek, którego służbowym uniformem była biała kamizelka z kryształkami i cekinami układającymi się na plecach w wielkiego orła. Wuj ćwiczył, chodząc po domu i mówiąc jak Elvis. Nie wiem, gdzie bym dzisiaj był, gdyby nie on – zdradził w wywiadzie dla „Zwierciadła”. – Występował w centrach handlowych, a kobiety traciły dla niego głowę. Zachowywały się tak, jakby to był prawdziwy Elvis. Patrzyłem na to z podziwem i fascynacją. Po sześciu miesiącach wuj zniknął, po prostu nas opuścił. To było tak, jakby z miasteczka wyjechał cyrk – dodał. To sprawiło, że Ryan natychmiast zapragnął robić coś podobnego i kontynuować rodzinną tradycję.
– Zaczęliśmy występować z siostrą na ślubach, pokazach mody, pogrzebach. Pokazywaliśmy się wszędzie, gdzie nas chcieli. Ona zwalała publiczność z nóg utworem z „Małej syrenki”, a ja śpiewałem „When a Man Loves a Woman”. Tak wyglądały moje początki – mówił.
Dalszy ciąg znają wszyscy jego fani. Zaczął regularnie występować w przeróżnych talent show i konkursach tanecznych, a w latach 1993-1995 był stałym członkiem obsady młodzieżowego programu „Klubu Myszki Miki”, w którym swoje kariery zaczynali również m.in. Britney Spears, Christina Aguilera czy Justin Timberlake, a potem występował kultowym „Czy boisz się ciemności?”. Pierwsze poważne role miały pojawić się lada moment.
Ryan Gosling: przełomowa rola w „Pamiętniku”
Kiedy trafił do Hollywood, był przerażony i podekscytowany jednocześnie. – Wcześniej widziałem Los Angeles tylko w filmach. Nie wiedziałem jak ogromne jest to miasto i jak ciężko jest się tu odnaleźć, jeśli nikogo się nie zna. Zajęło mi sporo czasu, aby się zaaklimatyzować – mówił w jednym z wywiadów.
Na dużym ekranie zadebiutował w młodzieżowym dramacie „Tytani” (2000) z Denzelem Washingtonem, a potem zagrał swoją pierwszą ważną rolę w „Fanatyku” (2001), gdzie wcielił się w neonazistę próbującego ukryć swoje żydowskie pochodzenie (krytycy uznali kreację Goslinga za jeden z najjaśniejszych punktów filmu). Prawdziwym przełomem okazała się jednak główna rola w „Pamiętniku” (2004), filmowej adaptacji powieści Nicholasa Sparksa, która zapewniła mu popularność. Ekranowe love story zostało również docenione przez krytyków za kreacje aktorskie oraz chemię między Goslingiem i Rachel McAdams.
Co ciekawe, początkowo aktorom nie pracowało się razem najlepiej. – To było dziwne – tworzyć historię miłosną i nie dogadywać się ze swoją partnerką – zdradził Gosling po latach. W pewnym momencie aktor poprosił nawet reżysera, aby przyprowadził kogoś innego na ujęcia poza kamerą, ponieważ uważał, że McAdams nie chce współpracować. O dziwo, po zakończeniu zdjęć aktorzy zaczęli się spotykać i byli parą przez około dwa lata.
Ryan Gosling: najważniejsze filmy i nominacje do Oscara
Swoją pierwszą nominację do Oscara zdobył za główną rolę uzależnionego od narkotyków nauczyciela w dramacie „Szkolny chwyt” (2006), stając się tym samym jednym z najmłodszym z nominowanych do tej nagrody. Krytycy docenili też jego rolę w niezależnym filmie „Miłość Larsa” (2007) i dramacie „Blue Valentine” (2010).
W 2011 r. wystąpił natomiast w dwóch skrajnie różnych produkcjach, w których wspiął się na wyżyny swoich umiejętności: stylowym filmie akcji „Drive” oraz komedii romantycznej „Kocha, lubi, szanuje”. W pierwszym z nich wcielił się w bohatera, który pracuje jako kaskader i kierowca gangsterów, a w drugim – w etatowego uwodziciela, który może mieć każdą kobietę, ujawniając przy okazji swój komediowy talent. Oba filmy zebrały oczywiście pozytywne recenzje, a większość pochwał skupiła się na kreacjach Goslinga.
„Znaleźliśmy następnego George’a Clooneya”; „Nie można oprzeć się porównaniu go do Marlona Brando” – pisano w recenzjach.
Następnie postanowił spróbować swoich sił po drugiej stronie kamery. Po premierze jego reżyserskiego debiutu – mrocznej baśni „Lost River” (2014) – nastąpił jednak wysyp złośliwych recenzji. To go jednak go nie zniechęciło, wręcz przeciwnie.
– Czuję, że krytycy wylali z siebie to, co najgorsze, ale ja to wytrzymałem. Czuję się teraz bardziej zdeterminowany niż pokonany – mówił w wywiadzie.
– Myślę, że te reakcje bardziej wynikały z faktu, że to ja zrobiłem ten film, a nie z jego jakości. Według mnie rolą filmowca jest podejmowanie ryzyka – dodał.
Szybko jednak wrócił do formy dzięki rolom w oscarowym komediodramacie „The Big Short” (2015) oraz komedii akcji „Nice Guys. Równi goście” (2016), gdzie aktor odważnie zabawił się swoim wizerunkiem. Następnie wystąpił w hitowym musicalu „La La Land” (2016), w którym zagrał niespełnionego jazzmana, a Emma Stone – kelnerkę, która czeka na swoją życiową szansę. Rola przyniosła aktorowi drugą nominację do Oscara i statuetkę Złotego Globu, a sam film odniósł ogromny sukces i zdobył aż sześć nagród Akademii.
Po sukcesie filmu i wyczerpującej trasie promocyjnej wystąpił jeszcze w „Blade Runnerze 2049” (2017) Denisa Villeneuve’a, wcielił się w Neila Armstronga w „Pierwszym człowieku” (2018), a potem na cztery lata wycofał się z Hollywood, aby spędzić więcej czasu ze swoją rodziną: wieloletnią partnerką, aktorką Evą Mendes, którą poznał na planie w filmie „Drugie oblicze” w 2011 r., oraz dwiema córkami: Esmeraldą (ur. 2014) i Amadą (ur. 2016). I chociaż aktor często podkreśla w wywiadach, że bliscy zawsze są dla niego na pierwszym miejscu i bardzo ceni sobie czas spędzony z dziećmi, konsekwentnie chroni też swoją prywatność.
Ryan Gosling i Eva Mendes w 2012 r. (Fot. Sonia Recchia/Getty Images)
Wiemy jednak, że w wolnych chwilach gra w swoim zespole Dead Man’s Bones, jest współwłaścicielem restauracji w Beverly Hills, i angażuje się w różne akcje charytatywne, m.in. na rzecz praw zwierząt i zwiększania świadomości na temat konfliktów w Afryce.
Po przerwie zagrał w netflixowym thrillerze „Gray Man” (2022), który cieszył się całkiem niezłą oglądalnością, jednak to następna kreacja okazała się kolejnym kamieniem milowym w jego karierze. Mowa oczywiście o roli Kena w superprodukcji „Barbie” (2023) Grety Gerwig, gdzie aktor zagrał u boku wcielającej się w tytułową postać Margot Robbie.
Ryan Gosling jako Ken w filmie „Barbie” (Fot. materiały prasowe)
Przy okazji promocji filmu przyznał jednak, że była to najbardziej wymagająca rolą, jaką dotychczas zagrał. – To było jak chód po linie, w krótkich spodenkach i bez koszulki. Pomyślałem: „Nie mogę tego zepsuć. Nie mogę być tym gościem, który schrzanił film »Barbie«”. Doszedłem więc do wniosku, że jeśli mam to zrobić, muszę dać z siebie więcej, niż jestem w stanie” – wyznał. Obawy okazały się jednak zbędne, bo komedia okazała się kasowym przebojem, a Gosling zdobył za nią aż dwie nominacje do Oscara: za rolę oraz piosenkę do filmu, którą zresztą brawurowo wykonał podczas uroczystej gali.
Jego najnowszy film, spektakularne widowisko sci-fi „Projekt Hail Mary”, gdzie zagrał nauczyciela stojącego przez misją uratowania planety, robi teraz prawdziwą furorę w kinach, natomiast sama kreacja nie tylko zbiera świetne recenzje (podobnie jak sam film, który jest obecnie najlepiej ocenianym filmem Kanadyjczyka), ale też przewiduje się, że zapewni mu czwartą nominację do Oscara i być może pierwszą statuetkę. W przyszłym roku swoją premierę będą mieć z kolei aż trzy nowe filmy z jego udziałem: „Star Wars: Starfighter”, „Grey Man 2” oraz niezatytułowana jeszcze komedia akcji twórców oscarowego „Wszystko wszędzie naraz”. To sugeruje jedno: aktor powoli, ale pewnym krokiem, zbliża się do najważniejszego rozdziału swojej kariery, a my wprost nie możemy się doczekać, aż w końcu zobaczymy go na szczycie aktorskiego Olimpu.