Legenda głosi, że w noc poprzedzającą egzekucję włosy Marii Antoniny posiwiały całkowicie. Tak jakby sam strach w jednej chwili odebrał im kolor. Podobne historie przypisywano także Thomasowi More'owi czy świadkom dramatów wojennych, takim jak porucznik Michał „Sęp” Bierzyński czy kapitan zatopionego statku MS Piłsudski, Mamert Stankiewicz. Motyw ten od wieków rozpala wyobraźnię pisarzy i historyków. Ale co na ten temat mówi współczesna nauka?
Zjawisko określane dziś jako syndrom Marii Antoniny (łac. canities subita) oznacza nagłe osiwienie włosów, teoretycznie nawet w ciągu jednej nocy. Choć brzmi to niewiarygodnie, przypadki podobnych zmian rzeczywiście były opisywane w historii, od starożytnych tekstów religijnych, takich jak Talmud, po relacje z czasów II wojny światowej. Jednak naukowcy są zgodni, że włosy nie mogą fizycznie zbieleć w kilka minut czy godzin. Jak podkreślają autorzy analiz medycznych, to raczej efekt, który tylko wygląda na natychmiastowy.
Kolor włosów zależy od melaniny, czyli pigmentu produkowanego przez komórki zwane melanocytami. Z wiekiem ich aktywność maleje, dlatego siwienie jest naturalnym procesem rozłożonym zwykle na lata. W przypadku syndromu Marii Antoniny mechanizm jest inny. Najczęściej wskazuje się na szczególną postać choroby autoimmunologicznej – łysienia plackowatego (alopecia areata). Jak zauważają badacze w analizie opublikowanej w „JAMA Dermatology”, „to, co interpretujemy jako nagłe wybielenie włosów, jest w rzeczywistości wynikiem selektywnej utraty włosów pigmentowanych”.
Portret Marii Antoniny, królowej Francji, inspirowany dziełem Élisabeth Vigée-Lebrun. (Fot. duncan1890/Getty Images)
Kluczowy szczegół polega na tym, że układ odpornościowy atakuje przede wszystkim włosy zawierające melaninę. Te siwe, już jej pozbawione, pozostają nienaruszone. Efekt wizualny bywa spektakularny. Ciemne włosy wypadają w krótkim czasie, a pozostają jedynie siwe lub białe. To właśnie tworzy iluzję nagłego osiwienia.
To pytanie powraca nieustannie i nie bez powodu. Historie Marii Antoniny czy więźniów skazanych na śmierć sugerują, że ekstremalne emocje mogą mieć natychmiastowy wpływ na wygląd. Współczesna medycyna podchodzi do tego ostrożniej. – Stres nie powoduje, że włosy nagle tracą kolor, ale może uruchomić procesy biologiczne, które do tego prowadzą – podkreśla trycholożka Ladosha Wright. – Najbardziej prawdopodobna teoria mówi o rzadkiej formie łysienia plackowatego, w której układ odpornościowy atakuje komórki pigmentowe w mieszku włosowym – dodaje z kolei dermatolożka Chesahna Kindred.
Cyfrowo odrestaurowana stara rycina przedstawiająca Marię Antoninę prowadzoną na egzekucję. (Fot. mikroman6/Getty Images)
W praktyce oznacza to, że silna trauma, np. wywołana chorobą, wypadkiem czy ogromnym napięciem emocjonalnym, może być wyzwalaczem procesu, który wygląda jak nagłe posiwienie.
Choć opisano blisko 200 przypadków syndromu Marii Antoniny w literaturze medycznej, tylko niewielka część została potwierdzona klinicznie. Jak wskazuje przegląd badań z 2021 roku, zjawisko to pozostaje rzadkie i wciąż nie do końca poznane. „Mechanizm molekularny tego procesu nadal nie został w pełni wyjaśniony” – zauważają autorzy opracowania.
Istnieją także inne hipotezy tłumaczące to zjawisko, m.in.:
- zaburzenia w produkcji pigmentu,
- choroby takie jak bielactwo,
- niedobory witamin (zwłaszcza B12),
- zmiany hormonalne,
- a nawet optyczne złudzenia związane ze strukturą włosa.
Żadna z teorii nie daje jednak pełnej odpowiedzi.
Na dziś nie istnieje uniwersalne leczenie syndromu Marii Antoniny. W niektórych przypadkach, szczególnie gdy przyczyną jest łysienie plackowate, stosuje się terapie immunologiczne. Pojawiają się także obiecujące doniesienia o lekach wpływających na układ odpornościowy. Eksperci są jednak zgodni, że kluczowa jest diagnostyka i indywidualne podejście.