To nie jest złudzenie optyczne – koturny faktycznie są wszędzie. W sezonie wiosna-lato 2026 wracają smuklejsze, bardziej wyrafinowane i zaskakująco zróżnicowane.
Gdyby buty pisały pamiętniki, koturny miałoby do opowiedzenia wyjątkowo barwną historię. Wszystko zaczęło się w latach 30. XX wieku, gdy włoski projektant Salvatore Ferragamo – człowiek, który zmienił oblicze obuwia dosłownie w każdym znaczeniu tego słowa – spopularyzował ten fason jako odpowiedź na niedobory materiałów skórzanych. Koturny rozwiązywały problem praktycznie i estetycznie zarazem: zamiast tradycyjnego obcasa pojawiała się jednolita, masywna podeszwa, najczęściej korkowa lub drewniana, która wydłużała sylwetkę bez konieczności chwiania się na szpilce. Pomysł chwycił – i to jak! W latach 40., kiedy wojenna gospodarka dyktowała modowe wybory, koturny stały się wręcz symbolem zaradności; elegancja mimo wszystko.
Kolejny wielki moment przyszedł w dekadzie dzwonów i dżinsu, czyli w latach 70., gdy platformy i koturny weszły do kanonu stylu hippie-lux – noszono je do szerokich spodni i haftowanych sukienek kwiatowych. Potem nadeszła era Y2K i ultramasywne podeszwy znowu trafiły na pierwszy plan, tym razem jako atrybut gwiazd pop od Britney Spears po Christinę Aguilerę. Lata 2000. oswoiły nas z koturnami do tego stopnia, że w następnej dekadzie stały się modowym synonimem letniej oczywistości – i trochę przestały ekscytować. Aż do teraz...
Renesans koturnów – bo tak to już śmiało można nazwać – zaczął się w 2024 roku, na pokazie Chloé na sezon jesień–zima. Kilka osób siedzących w pierwszym rzędzie pojawiło się wtedy w identycznych, masywnych sandałach na koturnie i to wystarczyło, żeby temat trafił na pierwsze strony modowych mediów. Od tamtej pory coś się jednak zmieniło: choć grube platformy nadal cieszą się popularnością, smuklejsze formy coraz bardziej przepychają się naprzód.
Zobacz nasz przegląd najbardziej stylowych butów na koturnie na lato 2026.
To punkt wyjścia całego trendu i zarazem jego najbardziej oczywista wersja – ale „oczywista” nie znaczy tu nudna. Sandały na koturnie od słynącej z nieco osobliwych modeli marki Camper mają zgrabny, niemal rzeźbiarski klin i zero zbędnych ozdobników.
Dowód na to, że czasami najprostsze rozwiązania bywają najlepsze. Te klapki na koturnie z Massimo Dutti – ulubionej sieciówki hiszpańskiej królowej Letycji – mają apetyczny odcień irlandzkiego masła i wydłużający nogi fason.
Jeśli oglądałaś serial „Love Story” o Carolyn Bessette-Kennedy i JFK Juniorze, nie zdziwi cię ta pozycja. Nostagia zdaje się być teraz siłą napędową większości trendów, a nie ma bardziej nostalgicznego modelu koturnów od tego (głównie dlatego, że ostatnie dwie dekady pozostawał w uśpieniu). Nie krępuj się iść na skróty i garściami czerpać modową inspirację od CBK: te ultra-najntisowe żelazka są wprost stworzone do zestawiania ze spodniami 7/8, minimalistycznym bezrękawnikiem i owalnymi okularami przeciwsłonecznymi.
Wygodne, optycznie wydłużają sylwetkę i nie wymagają żadnych dodatkowych ozdób – wystarczy sama faktura zamszu, która wszystkiemu nadaje luksusowego finiszu. Nieznaczny klin wystarczy, by poprawić proporcje sylwetki i dodać lekkości krokowi, a jednorodne wykończenie sprawia, że but idealnie sprawdza się jako neutralna baza do wielu stylizacji.
Dla okazji wymagających zakrytych pięt i palców – klimatyzowane biuro, chłodniejszy wieczór, bardziej formalne wyjście – odpowiedzią są baleriny na koturnie. Ten fason bywa kontrowersyjny: każda z nas, która przeżyła lata 2010–2015, pamięta poprzednie wcielenie tej sylwetki i nie przez wszystkich jest ono wspominane ciepło. Obecna wersja jest jednak wyraźną korektą: zamiast niezgrabnych, plastikowych poprzedniczek w pstrokatych kolorach – smukłe i minimalistyczne modele ze skóry. Bestseller dla mas? Niekoniecznie, ale gratka dla koneserek – jak najbardziej.