Javier Bardem podczas panelu dyskusyjnego o filmie „The Beloved” w Cannes poruszył temat toksycznej męskości – i nie gryzł się w język. Znany z kontrowersyjnych wypowiedzi aktor postawił tezę, że to jedno z kluczowych zjawisk napędzających współczesne konflikty zbrojne na świecie.
Javier Bardem pojawił się w Cannes, aby promować film „The Beloved”, w którym gra główną rolę. To dramat psychologiczny o hiszpańskim reżyserze i zdobywcy Oscara Estebanie Martinezie, który po trzynastu latach stara się wznowić kontakt ze swoją córką. Bohater filmu zmaga się też z alkoholizmem i wybuchami wściekłości. Jego postać była dla Bardema pretekstem, by poruszyć temat toksycznych wzorców męskości i ich wpływu na współczesną rzeczywistość społeczną i polityczną.
Aktor przyznał, że temat jest mu bliski nie tylko ze względu na odegraną rolę, ale i z powodu kultury maczyzmu, która w Hiszpanii jest wciąż bardzo żywa.
– Mam 57 lat i pochodzę z bardzo maczystowskiego kraju, Hiszpanii, gdzie średnio co miesiąc dwie kobiety są zabijane przez swoich byłych mężów albo byłych chłopaków, co jest straszne – stwierdził Bardem. – I trochę to znormalizowaliśmy. Ludzie reagują w stylu: „No tak, to okropne”. Czy myśmy kompletnie zwariowali? Zabijamy kobiety, ponieważ niektórzy mężczyźni myślą, że są ich właścicielami, że je posiadają.
Prokobiece poglądy to u aktora nie nowość. Swego czasu zasłynął on stanowczą reakcją wobec dziennikarza, który zadał seksistowskie pytanie o to, jak czuje się „jako jedyny mężczyzna na świecie, który lubi pracować ze swoją żoną”. Bardem odparł, że takie pytanie jest „w bardzo złym guście”. Wideo z jego reakcją stało się internetowym viralem.
Tym razem jednak zdobywca Oscara za swoją rolę w „To nie jest kraj dla starych ludzi” nie poprzestał tylko na temacie przemocy wobec kobiet. Swoją refleksję rozszerzył o świat polityki.
– Ten problem dotyczy także pana Trumpa, pana Putina i pana Netanjahu – tych macho z wielkimi jajami, mówiących: „Mój k**** jest większy od twojego i bombardując rozwalę cię na kawałki”. To jest pieprzona toksyczna męska postawa, która prowadzi do śmierci tysięcy ludzi, więc tak – musimy o tym rozmawiać – powiedział Bardem.
Podczas panelu dyskusyjnego między aktorami i dziennikarzami wywiązała się także dyskusja na temat obecnego stanu demokracji. Hiszpański aktor zwrócił uwagę, jak niebezpiecznym zjawiskiem jest radykalizowanie się młodych pokoleń ludzi pod wpływem dezinformacji w mediach społecznościowych.
– Myślę, że to jest bardzo wyraźne i nabiera coraz większego znaczenia wraz z rozwojem technologii oraz skrótowych przekazów w mediach społecznościowych, które są bardzo populistyczne i rzeczywiście mają ogromny wpływ na młode pokolenie. To niezmiernie mnie niepokoi, ponieważ uważam, że musimy dopilnować, by młodsze pokolenie nadal kierowało się rozsądkiem. Muszą umieć rozumieć, porównywać informacje, a jeśli tego zabraknie, staje się to naprawdę bardzo niebezpieczne, ponieważ może prowadzić do silnej radykalizacji w Hiszpanii. Już teraz doświadczamy tego zjawiska, podobnie jak inne kraje europejskie, a także Stany Zjednoczone – zauważył aktor.
To nie pierwszy raz, gdy Javer Bardem tak radykalnie i stanowczo wypowiada się na tematy społeczno-polityczne. Wcześniej Hiszpan nie wahał się zabrać głosu w sprawie sytuacji w Gazie. Na tym samym panelu w Cannes ujawnił jednak, że wbrew obawom fanów, kontrowersyjne wypowiedzi nie zamknęły mu drogi do nowych ról. Aktor przyznał, że dostał od tego czasu wiele propozycji zawodowych z Hollywood, Europy czy Ameryki Południowej. Według niego, dzięki młodemu pokoleniu, coś zaczyna się zmieniać i odwaga w głoszeniu poglądów przestaje być kryterium decydującym o perspektywach zawodowych.
– Strach istnieje, to prawda. Ale trzeba działać, nawet jeśli człowiek czuje trochę lęku czy obawy. Trzeba umieć spojrzeć w lustro i sobie prosto w oczy – i tak właśnie było w moim przypadku. Moja matka nauczyła mnie, aby być tym, kim naprawdę jestem – dodał aktor.