1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Seriale
  4. >
  5. Ten serial Netflixa nauczy cię mindfulness w jeden wieczór. Jest jednak poważne „ale” – lepiej nie naśladuj protagonisty

Ten serial Netflixa nauczy cię mindfulness w jeden wieczór. Jest jednak poważne „ale” – lepiej nie naśladuj protagonisty

Kadr z serialu „Zabijaj uważnie” (Fot. materiały prasowe Netflix)
Kadr z serialu „Zabijaj uważnie” (Fot. materiały prasowe Netflix)
„Lepiej” z tytułu jest nazbyt powściągliwe. Należałoby napisać: za żadne skarby nie idź ścieżką wydeptaną przez Björna Diemela. Wewnętrzny spokój i równowagę między życiem prywatnym a zawodowym da się odzyskać w zdecydowanie bardziej racjonalne sposoby, niż wikłając się w porachunki z mafiozami. Dlatego oglądając na Netflixie serial „Zabijaj uważnie”, nie rób notatek, tylko po prostu dobrze się baw.

W tym tygodniu w bibliotece platformy pojawił się drugi sezon niemieckiej produkcji. Jeśli jeszcze jej nie widziałaś, jest to dobry moment, by nadrobić zaległe odcinki. O czym właściwie opowiada „Zabijaj uważnie”? I czego można spodziewać się po czarnej komedii skrojonej na miarę czasów, w których przepracowanie, nadmiar stresu i narastająca frustracja stały się dla wielu z nas chlebem powszednim?

Serial „Zabijaj uważnie” na Netflixie – o czym opowiada niemiecka czarna komedia?

– Nie jestem agresywnym człowiekiem. Wręcz przeciwnie – mówi 42-letni Björn (w tej roli Tom Schilling), wymijając ogrodową taczką ślamazarnie sunącego ślimaka. Przez chwilę wygląda jak zapalony ogrodnik, który w pełnym oprzyrządowaniu szykuje się do poważnej metamorfozy przydomowych terenów zielonych. Szybko jednak burzy wizerunek orędownika pokoju, który po fajrancie beztrosko pieli grządki. Chwilę później przyznaje się bowiem do pierwszego zabójstwa. A potem kolejnych. W „Zabijaj uważnie” trup ściele się gęsto, a twórcy nie próbują ukrywać krwawych działań poza kadrem. – Wszystko robiłem jednak w jak najlepszej wierze – przekonuje bohater, przystępując do pozbywania się dowodów zbrodni w iście idyllicznych okolicznościach przyrody. Każdy swój czyn tłumaczy bowiem nowym, uważnym podejściem do życia, którego nauczył się podczas terapii mindfulness.

Dodajmy, że terapia była dla niego jak najbardziej wskazana. A że Björn wyciągnął z niej zbyt daleko idące wnioski, to już insza inszość.

Bohater trafia do gabinetu trenera uważności (Peter Jordan) za namową powoli tracącej cierpliwość żony (Emily Cox). Jego codzienność to życie zabieganego prawnika, który znajduje w napiętym grafiku coraz mniej czasu dla kilkuletniej córki Emily. Trudno jednak się dziwić, że ma problem z odmawianiem klientom, skoro świadomie wyspecjalizował się w reprezentowaniu typów spod ciemnej gwiazdy. Choć początkowo podchodzi do terapeutycznych praktyk z dystansem, określając je mianem „ezoterycznych bzdur”, wkrótce znajduje dla nich praktyczne zastosowanie. Kiedy szef niebezpiecznego gangu Dragan Sergowicz (Sascha Gersak) zakłóca jego weekend z córką, Björn rozwiązuje problem z zabójczą skutecznością i zaczyna stopniowo przeorganizowywać całe swoje życie.

Sytuacja z każdym odcinkiem komplikuje się coraz bardziej. Po piętach depczą mu brutalni kryminaliści oraz dociekliwa detektywka (Britta Hammelstein). Mimo to koniec końców udaje mu się spędzić wartościowy czas z rodziną, załatwić miejsce w przedszkolu dla Emily, a w drugim sezonie nawet wyjechać na urlop w austriackie Alpy. Czy jego przewinienia naprawdę ujdą mu na sucho? Śmiemy wątpić.

Mindfulness i morderstwa. Czy warto obejrzeć „Zabijaj uważnie” na Netflixie?

„Zabijaj uważnie” Netflixa jest oparte na bestsellerowej powieści kryminalnej Karstena Dusse’a o tym samym tytule. Autor sam jest prawnikiem i trenuje uważność, ale – jak zapewnia – nie zamieniło go to w seryjnego mordercę. Tak w książce, jak i w serialowej adaptacji znajdziemy wiele odniesień do innych dzieł popkultury. Jednym równie łebski, co śliski prawnik przypominał będzie Saula Goodmana z „Breaking Bad” i sequela „Zadzwoń do Saula”. Innym skojarzy się z Moritzem Zimmermanem z „Jak sprzedawać dragi w sieci (szybko)”, z którym także łączy go głowa na karku i przekonanie, że cel uświęca środki. Nie należy więc spodziewać się specjalnie oryginalnej historii, ale fani mrocznego poczucia humoru i krwawego slapsticku z pewnością nie będą narzekać na nudę.

Twórcy nie ulegli pokusie dokładania kolejnych, nie zawsze potrzebnych wątków pobocznych. Akcja posuwa się więc naprzód płynnie przy akompaniamencie monologu Björna, który niestrudzenie stara się wyjaśniać nam swoje pokręcone motywacje. Jak zauważa autor literackiego pierwowzoru, „Zabijaj uważnie” ma przede wszystkim pozwolić odbiorcy miło spędzić czas, a nie skłaniać go do egzystencjalnych rozważań. – Moim celem nie było moralizowanie, tylko dostarczenie rozrywki – mówił w rozmowie z „Lubimy Czytać”. I trudno odmówić mu sukcesu. Mimo ciążących bohaterom na sumieniu występków serial pozostaje zaskakująco lekki i przewrotnie zabawny. W sam raz na popołudniowy seans – niezależnie od tego, czy skończysz na jednym, zaledwie półgodzinnym odcinku, czy od razu pochłoniesz całość.

Proszę akceptuj pliki cookie marketingowe, aby wyświetlić tę zawartość YouTube.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE