1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Wideo
  4. >
  5. „Miłość do każdego dziecka jest inna”. Dlaczego niektóre matki są zazdrosne o córki i co robią nam mity o macierzyństwie? | „Przerwa na kawę z Kasią Miller o miłości” odc. 2

„Miłość do każdego dziecka jest inna”. Dlaczego niektóre matki są zazdrosne o córki i co robią nam mity o macierzyństwie? | „Przerwa na kawę z Kasią Miller o miłości” odc. 2

„Dzieci trzeba chcieć. Dzieci są egocentryczne” – mówi Katarzyna Miller w 2. odcinku podcastu „Przerwa na kawę z Kasią Miller o miłości”. I już po kilku minutach rozmowy wiadomo, że nie będzie to kolejna cukierkowa opowieść o macierzyństwie jako spełnieniu kobiecego losu. Joanna Olekszyk, redaktorka naczelna „Zwierciadła”, razem z psycholożką biorą pod lupę najbardziej utrwalone i okrutne mity dotyczące bycia matką. Sponsor partnerem odcinka jest marka Pandora.

Macierzyństwo wciąż bywa przedstawiane jak stan naturalnej łaski: kobieta rodzi dziecko, natychmiast zalewa ją fala miłości, intuicja działa bezbłędnie, a jej życie nabiera sensu. Problem w tym, że rzeczywistość wygląda inaczej. I właśnie o tej różnicy – między społecznym wyobrażeniem a prawdą – rozmawiają Joanna Olekszyk i Katarzyna Miller.

Instynkt macierzyński? „Miłość nie zawsze spada z nieba”

Jednym z najmocniej zakorzenionych przekonań jest wiara w automatyczny instynkt macierzyński. Kobieta ma „wiedzieć”, „czuć”, „rozumieć”. Tymczasem Katarzyna Miller mówi wprost: „Dzieci trzeba chcieć. Dzieci są egocentryczne”.

To zdanie wybrzmiewa mocno właśnie dlatego, że odbiera macierzyństwu fałszywy romantyzm. Psycholożka przypomina, że dziecko nie pojawia się po to, by uleczyć dorosłych z samotności, nadać życiu sens albo skleić relację. Ono przede wszystkim potrzebuje uwagi, czasu i emocjonalnej obecności. A to oznacza ogromne obciążenie – również psychiczne.

W rozmowie pojawia się ważny wątek kobiecego wstydu. Bo co, jeśli miłość nie przychodzi od razu? Co, jeśli zamiast wzruszenia pojawia się lęk, zmęczenie albo poczucie utraty dawnego życia? Miller podkreśla, że takie emocje nie czynią nikogo złą matką. Czynią ją człowiekiem.

„Będę rozumiała swoje dziecko”. Nie, czasem nie będziesz

Kolejny mit? Przekonanie, że matka zawsze rozumie swoje dziecko i automatycznie je lubi. Tymczasem relacja rodzic–dziecko, podobnie jak każda bliska relacja, bywa skomplikowana, pełna napięć, nieporozumień i rozczarowań.

Katarzyna Miller zauważa: „Rodzice, którzy się uczą od dzieci, to są filozofowie”. W tym jednym zdaniu kryje się cała prawda o dojrzałym rodzicielstwie. Nie chodzi o władzę ani o idealne wychowanie, ale o gotowość do konfrontacji z samym sobą.

W podcaście pojawia się także temat, o którym mówi się zaskakująco rzadko. „Dlaczego niektóre matki są zazdrosne o córki?” – pyta Miller, otwierając przestrzeń na rozmowę o kobiecej rywalizacji, niespełnionych ambicjach i emocjonalnych projekcjach przerzucanych na dzieci i pokazuje, że macierzyństwo nie unieważnia ludzkich słabości. Nie czyni kobiet automatycznie cierpliwymi, łagodnymi i bezinteresownymi.

Matka wie najlepiej? Niekoniecznie

Przez dekady kobiety słyszały, że „matczyna intuicja” jest nieomylna. Tymczasem Miller przypomina, że wielu dorosłych do dziś nosi w sobie ślady dziecięcych rozczarowań i niespełnionych obietnic.

Psycholożka przywołuje osobiste wspomnienie: „Nie zapomnę, jak nie spałam całą noc, bo mama obiecała iść ze mną na grzyby”.

Z takich pozornie drobnych scen buduje się dziecięce poczucie bezpieczeństwa. Nie z perfekcyjnych metod wychowawczych ani modnych poradników. Dziecko nie potrzebuje matki idealnej. Potrzebuje przewidywalności, obecności i emocjonalnej prawdy.

Rozmowa pokazuje też, jak niebezpieczne bywa przekonanie, że rodzic „wie lepiej”, czego dziecko potrzebuje. Czasem pod hasłem troski ukrywa się kontrola. Czasem – własne lęki.

„Dziecko zmieni życie na lepsze”. Największe kłamstwo popkultury?

Media społecznościowe pełne są estetycznych obrazków macierzyństwa: lniane sukienki, uśmiechnięte niemowlęta, rodzinne śniadania i podpisy o „największej miłości świata”. Tymczasem rzeczywistość często oznacza przemęczenie, kryzys relacji i utratę własnej tożsamości.

Dlatego tak mocno wybrzmiewają słowa Katarzyny Miller: „Najpierw ja, potem partner, potem dziecko”.

Dla wielu kobiet może to brzmieć niemal prowokacyjnie, a jednak psycholożka nie mówi o egoizmie, lecz o odpowiedzialności za własne życie. Bo rodzic, który całkowicie znika w roli matki lub ojca, prędzej czy później zaczyna funkcjonować na emocjonalnym kredycie.

Joanna Olekszyk pyta też o niebezpieczne zjawisko współczesnego rodzicielstwa: „Czym może grozić to, że mama chce być lubiana przez dzieci?”

W odpowiedzi pada ważna diagnoza naszych czasów. Rodzice coraz częściej rezygnują z granic w obawie przed utratą bliskości. Tymczasem dziecko nie potrzebuje kumpla. Potrzebuje dorosłego, który potrafi unieść frustrację, konflikt i chwilową niechęć.

Czy matka kocha wszystkie dzieci tak samo?

To jeden z najbardziej tabuizowanych tematów. Bo kultura wymaga od matek miłości identycznej, równej, sprawiedliwej. Katarzyna Miller mówi jednak otwarcie: „Miłość macierzyńska jest inna do każdego dziecka”.

I właśnie ta szczerość sprawia, że podcast „Przerwa na kawę z Kasią Miller” działa mocniej niż kolejny poradnik o idealnym rodzicielstwie. Nie daje prostych recept. Nie moralizuje. Zamiast tego pozwala kobietom odetchnąć od presji perfekcji.

To rozmowa o macierzyństwie bez instagramowego filtra. O zmęczeniu, ambiwalencji, czułości i granicach. Ale też o tym, że dobra matka nie musi być święta. Wystarczy, że pozostanie prawdziwa.

900x

Na zdjęciu: Katarzyna Miller i Joanna Olekszyk mają na sobie biżuterię Pandora w ramach KAMPANII BE LOVE.

Miłość ma więcej niż jedną twarz

Partnerem odcinka jest marka Pandora, która w kampanii BE LOVE przypomina o czymś, co wybrzmiewa również w rozmowie Joanny Olekszyk i Katarzyny Miller: że miłość nie zawsze wygląda tak, jak pokazują ją filmy czy media społecznościowe. Nie zawsze jest łatwa, spektakularna i bezwarunkowo piękna.

Czasem miłość oznacza stawianie granic. Czasem troskę o siebie. Czasem umiejętność powiedzenia: „nie jestem idealna”. I właśnie dlatego kampania Pandora BE LOVE tak dobrze koresponduje z tematem tego odcinka – pokazuje różne odcienie bliskości: miłość rodzinną, przyjacielską, partnerską, ale też tę skierowaną do samej siebie.

Bez lukru, za to z autentycznością. Bo być może najważniejsze relacje w naszym życiu to nie te najbardziej widowiskowe, ale te najbardziej prawdziwe.

Więcej o kampanii BE LOVE i kolekcjach marki znajdziesz na Pandora.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email