Wydaje nam się, że prowadzimy samochód. Tymczasem bardzo często to nasze emocje, napięcia i nawyki prowadzą nas. W podcaście „Wszystkimi zmysłami” Monika Sobień-Górska rozmawia z instruktorami techniki jazdy – Maciejem Bocheńskim i Adamem Bernardem – o tym, co naprawdę decyduje o bezpieczeństwie na drodze. I dlaczego zanim przekręcimy kluczyk, powinniśmy zajrzeć… w siebie. Sponsorem podcastu jest Tor Modlin.
Prowadzenie auta to niewyłącznie zestaw umiejętności technicznych, a przede wszystkim stan, w jakim wsiadamy za kierownicę. „Kierujemy samochodem tak, jacy sami jesteśmy” – podkreśla Adam Bernard, dyrektor ds. szkoleń - instruktor techniki jazdy w Tor Modlin. Jeśli jesteśmy rozproszeni, zmęczeni albo sfrustrowani – nasza jazda będzie dokładnie taka sama.
Podobnie, jeśli jesteśmy przekonani o tym, że nasza technika jest nienaganna. Zbytnia pewność swoich umiejętności na drodze też może być zgubna, o czym dalej. A jak pokazują badania w Polsce pokazują, że aż dziewięciu na dziesięciu kierowców w Polsce uważa się za dobrych. Jednak kiedy oceniamy innych, liczba ta spada do pięciu na dziesięciu.
„Są dwa stereotypy: każdy z nas jest dobrym kierowcą i dobrym kochankiem” – komentuje z uśmiechem Maciej Bocheński, dyrektor ds. sportu i eventów - instruktor techniki jazdy.
Codzienność za kierownicą to presja czasu, korki, bodźce. I emocje, które często wymykają się spod kontroli. „Dlaczego tak łatwo tracimy cierpliwość za kierownicą?” – pyta prowadząca, Monika Sobień-Górska. Odpowiedź nie jest prosta, ale doświadczenie instruktorów pokazuje jedno: samochód działa jak wzmacniacz.
To, co w życiu codziennym tłumimy, na drodze potrafi eksplodować. Choć – jak zauważa Adam Bernard – agresja na drodze wcale nie rośnie tak, jak mogłoby się wydawać. Zmienia się raczej jej forma: mniej otwartej wrogości, więcej pasywnej irytacji, nerwowych reakcji, mikrodecyzji podejmowanych pod wpływem impulsu.
A przecież wystarczyłoby czasem zrobić coś prostego: zatrzymać się na chwilę przed ruszeniem. „Warto pamiętać o tym, gdzie jesteśmy i co robimy” – mówi Bocheński. Brzmi banalnie? W praktyce jest jedną z najtrudniejszych rzeczy.
Niebezpieczeństwo na drodze rzadko wygląda spektakularnie. Częściej jest ciche i niezauważalne. Zmęczenie, rozproszenie, nadmiar myśli. Kierowca, który formalnie „jedzie dobrze”, ale jego uwaga dryfuje.
Telefon, rozmowa, lista rzeczy do zrobienia – wszystko to odbiera nam zasoby poznawcze. I choć wielu kierowców wierzy, że potrafi je podzielić, rzeczywistość bywa bezlitosna.
To właśnie dlatego doświadczeni instruktorzy tak często obserwują błędy, które nie wynikają z braku umiejętności, ale z przeciążenia. Kierowca nie tyle nie umie – co nie ma już przestrzeni, żeby reagować.
Jedno z kluczowych pytań tej rozmowy brzmi: kto jest bardziej niebezpieczny – kierowca przestraszony czy zbyt pewny siebie?
Odpowiedź nie jest jednoznaczna, jednak nasi eksperci wskazują na nadmierną pewność siebie, bo prowadzi do brawury oraz ignorowania ryzyka. Lęk, choć potrafi paraliżować i opóźniać reakcje, jest mniej groźny w skutkach, bo taki kierowca zawsze jedzie wolno i ostrożnie. Najbezpieczniejsza oczywiście jest trzecia droga: świadomość. Świadomość swoich ograniczeń, ale też realna ocena sytuacji. To ona odróżnia dobrych kierowców od przeciętnych. Nie chodzi o perfekcję techniczną, ale o zdolność do bycia tu i teraz.
„W idealnym świecie powinniśmy jechać samochodem tak jak autobusem” – mówi Bocheński. Kryje się za tym ważna myśl: odpowiedzialność. Za siebie i za innych.
Dobrzy kierowcy mają nawyki, które nie są spektakularne. Nie przyspieszają gwałtownie, nie reagują impulsywnie, przewidują. Ale przede wszystkim – są obecni.
Co ciekawe, ta uważność może zmieniać życie także poza drogą. „Z osoby wiecznie spóźnialskiej zmieniłem się w osobę zawsze przed czasem” – przyznaje Bocheński. To dowód na to, że praca nad stylem jazdy bywa w istocie pracą nad sobą.
Najważniejszy wniosek z tej rozmowy wybrzmiewa jasno: bezpieczeństwo na drodze zaczyna się dużo wcześniej niż w momencie uruchomienia silnika. To, jak śpimy, jak odpoczywamy, jak radzimy sobie ze stresem – wszystko to „wsiada” z nami do samochodu. A mimo to rzadko myślimy o dobrostanie jako o elemencie bezpieczeństwa drogowego. Może czas to zmienić. Bo być może najprostsza i najskuteczniejsza rada brzmi: zanim ruszysz – sprawdź nie tylko paliwo i lusterka. Sprawdź siebie.
Warto też pamiętać o tym, że pewność siebie za kierownicą nie zawsze przychodzi wraz z odebraniem prawa jazdy. Umiejętności prowadzenia auta – zwłaszcza w trudnych warunkach czy nieprzewidzianych sytuacjach – warto regularnie rozwijać. Dlatego dobrym krokiem może być skorzystanie z profesjonalnych kursów doszkalających, takich jak te oferowane przez Tor Modlin. To szansa, by pod okiem ekspertów przećwiczyć reakcje w sytuacjach kryzysowych, poprawić technikę jazdy i po prostu poczuć się pewniej na drodze – niezależnie od tego, jak długo mamy już prawo jazdy.
Sponsorem podcastu jest Tor Modlin.