1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Relacje
  4. >
  5. To, jak incele sami o sobie myślą, bywa odczłowieczające. Seksuolożka o samotności i frustracji w manosferze

To, jak incele sami o sobie myślą, bywa odczłowieczające. Seksuolożka o samotności i frustracji w manosferze

(Fot. Igor Ustynskyy/Getty Images)
(Fot. Igor Ustynskyy/Getty Images)
Nie spotkamy ich u terapeutów. Większość z nich nie szuka pomocy, bo nie wierzy w możliwość zmiany. Rezygnując z seksu i ze związków, obwiniają o to kobiety, a także geny, które skazują ich na bycie „przegrywami”. Kim są incele, w co wierzą i jak żyją, wyjaśnia seksuolożka Miri Palak.

Spis treści:

  1. Kim są incele i czym jest manosfera?
  2. Red pill i black pill: ideologie, które kształtują świat inceli
  3. „Przekonania, jakie mają incele, powodują, że oni nie chcą kobiet poznawać”
  4. Seksuolożka: „Ci mężczyźni cierpią, bo bardzo siebie nie lubią”
  5. Czy rodzice mają wpływ na to, że ktoś zostanie incelem?

  • Incele (skrót od involuntary celibacy, czyli „mimowolny celibat”) to mężczyźni funkcjonujący m.in. w internetowych społecznościach manosfery – wyjaśnia Mira Palak, seksuolożka i edukatorka seksualna SEXEDPL.
  • W tych środowiskach kluczowe są ideologie „red pill” i „black pill”, które, jak dodaje ekspertka, pomagają im w identyfikacji i budowaniu wspólnoty doświadczeń, ale też izolują od reszty społeczeństwa.
  • „Inceli łączy więc nienawiść do kobiet” – podkreśla seksuolożka i wskazuje, że w manosferze kobiety często są przedstawiane jako wróg mężczyzn i źródło ich niepowodzeń w relacjach.
  • Jak dodaje Miri Palak, incele wierzą w „determinizm genetyczny”, czyli przekonanie, że o sukcesie w związkach decydują wyłącznie wygląd i status społeczny, a zmiana jest niemożliwa.
  • Seksuolożka wyjaśnia też, że jednocześnie incele są często samotni, pełni frustracji i lęku przed odrzuceniem, który pogłębia ich izolację.

Artykuł pochodzi z magazynu „Zwierciadło” 05/2025, ukazał się w ramach cyklu „Porozmawiajmy o seksie z SEXED”.

Kim są incele i czym jest manosfera?

Beata Pawłowicz: Czytając o incelach, można mieć mieszane uczucia: współczuć im, że są tak samotni, ale też czuć irytację związaną z ich krytycznym nastawieniem do kobiet. Kim właściwie są incele? Czy to, jak się określają, to nazwa problemu czy stylu życia? Stanowią dziś strumyk czy spory nurt?

Miri Palak: Incele (skrót od involuntary celibacy, czyli: mimowolny celibat), przegrywy i inne terminy używane są przez tych mężczyzn głównie w Internecie. Gdybyśmy poszli z jednym z nich na kawę czy na randkę, nie usłyszelibyśmy tego określenia od niego, prędzej byłyby to opowieści o ich ideologii: black pill lub red pill. Te nazwy pomagają im w identyfikacji, w odnalezieniu na Wykopie czy Discordzie innych osób mierzących się z tymi samymi problemami.

Możemy mieć trudność z odnalezieniem ich, dopóki nie zajrzymy do tak zwanej manosfery, czyli sieci męskich społeczności internetowych, promujących antyfeministyczne i seksistowskie poglądy.

Fora, na których się spotykają, pomagają im uciec przed osamotnieniem. Mają więc z jednej strony dobry wpływ na nich, ale też zły, bo izolują od reszty społeczeństwa, czyli od potencjalnej towarzyszki czy towarzysza życia. A incele mierzą się z ogromnym lękiem, czy zbudują kiedyś relację, czy ta relacja będzie dla nich wystarczająca i czy oni sami będą dla drugiego człowieka wystarczający. Mierzą się z tym, czy możliwa jest zmiana w ich życiu.

Charakteryzuje ich właśnie to, że żyją w mimowolnym celibacie?

Każda osoba, która deklaruje, że chciałaby mieć kontakty seksualne, a ich nie ma, w ich świecie może posługiwać się terminem incel. Na stronach, które zakładają, znajdziemy nawet testy, pozwalające uznać się za jednego z nich. Testy czy listy znajdziemy też w książce Patrycji Wieczorkiewicz i Aleksandry Herzyk „Przegryw”. Autorkom udało się wejść do ich środowiska i porozmawiać z tytułowymi przegrywami.

Zawsze byli ludzie, którzy nie uprawiali seksu, cóż więc w tym nowego?

Seksualność staje się coraz większą wartością: chcemy mieć satysfakcjonujące kontakty seksualne i być w związkach, które wspomagają nasz rozwój, realizację siebie. Nie chodzi więc o to, by seksu było więcej, ale żeby był jakościowo lepszy.

I właśnie to jest pierwsza płaszczyzna konfliktu z kobietami, które incele i przegrywy oskarżają o to, że nie chcą uprawiać byle jakiego seksu albo seksu z osobami, które nie są dla nich atrakcyjne. Kobiety dziś są według statystyk lepiej wykształcone i częściej migrują zarobkowo, by poprawić poziom życia. Mężczyźni, którzy nie mieli możliwości lub nie chcieli pracować nad swoim rozwojem, nad jakością swojego życia, często są odrzucani przez te kobiety, co łatwo sprowadzić do płytkiego stwierdzenia: „Przegrałem, żadna kobieta mnie nie chce”.

Czyli w ich oczach to kobiety są winne, że się kształcą i rozwijają, a nie incele, którzy utknęli w miejscu?

Kluczowe jest to, że incele i przegrywy upatrują w kobietach wspólnego wroga, który ich jednoczy. Wzmacniają się w tym przekonaniu, dzieląc się swoimi doświadczeniami na forach, przez co każde indywidualne doświadczenie staje się doświadczeniem wspólnotowym. Łączy ich więc nienawiść do kobiet. We wspomnianej książce jest opisana między innymi historia mężczyzny, który gdy poznał kobietę i zaczął budować z nią relację, musiał dokonać wyboru: albo grupa, albo ona.

Powodem tej niechęci jest także to, że incele nierealistycznie patrzą na kobiece potrzeby i oczekiwania. Kobiety ich zdaniem dążą do hipergamii, czyli podniesienia swojego statusu społecznego i materialnego, a więc trzeba mieć kasę i pozycję, by jakakolwiek ich chciała.

Trzeba także być atrakcyjnym fizycznie, stąd zabiegi takie jak bonesmashing – uderzenie twarzy na przykład młotkiem, by rysy były bardziej wyraźne – tworzenie tabel wzrostu i wielkości penisa służących do oceny atrakcyjności i wiele innych. Zgodnie z wyznawaną przez nich ideologią black pill to determinizm genetyczny decyduje o sukcesie w relacjach romantycznych i seksualnych. Jeśli nie są fizycznie atrakcyjni i bogaci, to ich zdaniem nic się nie da zrobić – kobiety nie będą z nimi sypiać.

Red pill i black pill: ideologie, które kształtują świat inceli

Zdaniem inceli i przegrywów związki są determinowane tym, czy urodziliśmy się atrakcyjni fizycznie?

Ideologia inceli, black pill, zakłada, że nie możemy poprawić sytuacji, w której jesteśmy. Wszystko zależy od niezmiennych cech biologicznych. Z kolei ideologia red pill dopuszcza możliwość zmiany. Wyznający ją i uznający się za przegrywów wierzą, że ich wartość jest zależna od tego, czy będą mieć partnerki seksualne i ile ich będą mieć. Uznają się za osoby na najniższej pozycji, w większości bez sukcesów na jakimkolwiek polu.

Ideologia red pill zakłada też, że żyjemy w matriarchacie, kobiety preferują mężczyzn o wysokim statusie, atrakcyjności fizycznej i zasobach (wspomniana hipergamia), a mężczyźni muszą się nieustannie rozwijać i konkurować, by odnieść sukces.

Ta ideologia zakłada także, że współczesny feminizm i normy społeczne faworyzują kobiety, wykluczając mężczyzn.

Skąd oni to wszystko wiedzą, na przykład to, czego chcą kobiety?

Trudno wskazać jedno źródło, powołują się na psychologię ewolucyjną i konserwatywne wartości. Ich poglądy kształtowały się pod wpływem wpisów na Discordzie, Wykopie oraz oczywiście tego, co pojawiało się w zachodnich portalach i mediach. Odwiedzając te portale i dzieląc się informacjami, incele i przegrywy utwierdzają się w przekonaniu, że nic dobrego ich nie spotka, nabierają pewności, że trzeba strasznie się starać, by pozbyć się tego mimowolnego celibatu. Co więcej, osobami mającymi takie poglądy nie są tylko mężczyźni.

„Przekonania, jakie mają incele, powodują, że oni nie chcą kobiet poznawać”

Czy kobiety przyjmują poglądy inceli po to, by dotrzeć do mężczyzn, którzy takich kobiet chcą?

Obie strony pokazują, jak trudno nam zbliżyć się do innych. Jak trudno uwierzyć, że ktoś może nas zaakceptować takimi, jacy jesteśmy.

Uważam, że każdy, kto nie zmaga się na przykład z problemami psychicznymi albo nie jest przytłoczony trudnościami, chce w jakiś sposób się rozwijać. Jest też w stanie wiele zmienić i osiągnąć. To, że incele tak nie myślą, uważam za odczłowieczające.

Podobnie jak ich przekonanie, że wszyscy mamy być tacy sami i mieć takie same oczekiwania. Myśląc w ten sposób, sabotują każdą relację. Przekonania, jakie mają, powodują, że oni nie chcą kobiet poznawać, że żadnej kobiecie, która pojawi się w ich życiu, nie dadzą szansy, żeby mogła powiedzieć, kim naprawdę jest, czego pragnie, ani szansy na zbudowanie dobrej relacji. To jest niemożliwe, bo incele projektują na kobiety swoje wyobrażenia na ich temat.

Powiedzmy jednak, że incele samych siebie też nie cenią, nie znają i nie chcą poznawać. Powodem jest przekonanie, że tacy, jacy są, nie mogą być atrakcyjni. A więc gdy incel spotka kogoś, kto uzna, że jest super taki, jaki jest, że chce z nim być, to i tak mu nie uwierzy. Będzie sabotować związek swoją podejrzliwością, zdradami czy ranieniem tej osoby.

Seksuolożka: „Ci mężczyźni cierpią, bo bardzo siebie nie lubią”

Incele w ogóle wierzą w miłość czy jako zwolennicy ewolucjonizmu wierzą tylko w dobór naturalny?

Pytanie brzmi: czy oni mają taką definicję miłości, jak osoby, które wchodzą w relację? Miłość jest także decyzją: chcemy być właśnie z tą osobą, poznawać ją, budować z nią więź, łączyć się z nią w namiętności, szukać rozwiązań problemów.

Kiedy jednak mamy zaburzone wzorce relacji, bo patrzyliśmy na to, jak rozpadał się związek naszych rodziców, którzy przez lata żyli obok siebie, możemy myśleć, że nieważne jest uczucie łączące dwoje ludzi. Możemy myśleć, że ważne jest, że kiedy prowadzą wspólne życie, jest ono na wyższym poziomie. Czyli jest się we dwoje, bo tak łatwiej materialnie i logistycznie, a często i wizerunkowo. A że takie poglądy na miłość nie ułatwiają zbudowania dorosłej głębokiej relacji, często ich wyznawcy do późnej dorosłości się nie usamodzielniają.

Ich życie nie jest zbyt satysfakcjonujące?

Niestety. Także dlatego, że niezbyt wiele czasu poświęcają na swoje pasje czy hobby. Mogą za to kompulsywnie dbać o formę czy wygląd zewnętrzny, próbując zbliżyć się do ideału bycia atrakcyjnym samcem alfa, czyli chadem. Jednak nawet gdy udaje im się stać turboatrakcyjną osobą, to w zbudowaniu związku nadal przeszkadza im to, że nie uważają kobiet za wartościowe.

Użytkownicy manosfery nie chcą kobiet poznawać, ale w nich przebierać. Seks z kobietą jest dla nich tylko dowodem ich wartości, a nie źródłem zmysłowej przyjemności ani bliskości z drugim człowiekiem. Ma im pomóc dowieść awansu społecznego. A bycie wartościowym – w ich rozumieniu – zależy od tego, z iloma osobami się sypia.

Łatwo w tej pogoni za poczuciem wartości zostać seksoholikiem?

Oczywiście, ale nie użyłabym tu terminu seksoholizm. To, o czym mówisz, nazwałabym kompulsywnymi zachowaniami seksualnymi. Często ich przyczyną jest chęć ucieczki od różnych emocji, stanów czy myśli, na przykład dotyczących bycia niewystarczającym.

Chciałabym też doprecyzować, że tak myślący mężczyźni cierpią, bo bardzo siebie nie lubią, nie uważają siebie za osoby wartościowe. A ponieważ mają deterministyczne poglądy, często nie widzą sensu w psychoterapii. Każda terapia zakłada przecież chęć zmiany i motywację do niej.

A wracając do ich oczekiwań wobec kobiet – ważna jest dla nich nie tylko ich atrakcyjność zewnętrzna, to, by mogli się kobietą pochwalić przed innymi mężczyznami, ale także to, czy jest ona odpowiednią osobą do tego, żeby się z nią rozmnażać. Podejście ewolucjonistyczne zakłada przecież jako cel życia prokreację.

Pragną życia jak z komiksu dla dorosłych. Czy nie to właśnie skazuje ich na bycie przegrywami?

Ci mężczyźni często nie mają relacji z powodów, które sami stwarzają. No bo jak można być w związku, którego założeniem jest jawna pogarda dla partnerki? Jedyne relacje, jakie tworzą, to relacje z innymi użytkownikami manosfery.

Rozmowy na forum to wszystko, co ich łączy z innymi. Pozostałe interakcje, jakie mają z ludźmi, nie są już oparte na zaufaniu ani na tym, że można poprosić o wsparcie i je otrzymać.

Skoro zakładają, że nie spotkają kogoś, kto chciałby dać im swoje zainteresowanie, to gdy kogoś takiego spotkają, nie będą w stanie uwierzyć w jego dobre intencje.

Antropologiczna wyprawa do świata beznadziei?

W książce „Przegryw” autorki pokazały, że część relacji, jakie nawiązały z tymi mężczyznami, udało się podtrzymać. Ale też niektórzy bohaterowie książki grozili autorkom ze względu na wydźwięk tej publikacji. To pokazuje, że może chociaż część osób czytających tę książkę i utożsamiających się z jej bohaterami, sięgnie po wsparcie. Chociażby to, które dostępne jest na Antyprzemocowej Linii Fundacji SEXEDPL (720 720 020), gdzie od 12.00 do 20.00 codziennie czekają ekspertki i eksperci, którzy na pewno będą w stanie wesprzeć osoby z takim doświadczeniem.

Czy rodzice mają wpływ na to, że ktoś zostanie incelem?

Pytanie o rodziców inceli wyjaśni przyczynę ich problemów?

To, jacy byli rodzice, nie determinuje tego, że ktoś zostanie incelem lub przegrywem. Te osoby funkcjonują w systemie rodzinnym, często ukrywając swoje poglądy.

Powiedziałabym, że często nawet nie chcą mieć głębszych, dających wsparcie relacji – i to nie tylko z kobietami, ale też rodzicami, przyjaciółmi czy choćby z panią z osiedlowego sklepu, która przecież może być najmilszą osobą, jaką w życiu poznaliśmy. Do tego potrzeba nie tylko motywacji, ale i chęci podjęcia ryzyka, bo przecież może nas spotkać też odrzucenie.

Bywa, że takie poglądy idą w parze z zaburzeniami lękowymi czy depresją. Łatwiej jest więc uwierzyć, że nic się nie da zmienić. Znacznie trudniej jest sięgnąć po pomoc, przyznać, że się jej potrzebuje, że czujemy się źle ze sobą, ze swoimi uczuciami i przekonaniami. Incele często mają w sobie bardzo dużo złości, frustracji i smutku. Mogą wylewać te emocje chociażby na forach, przekierowując je na kobiety. Dlatego dobrze by było, by przyjrzeli się tym emocjom i sprawdzili, czego one w ogóle dotyczą.

Mira Palak, edukatorka seksualna, seksuolożka i koordynatorka zespołu pomocowego SEXEDPL. Zajmuje się edukacją seksualną oraz pomocą psychologiczną. Pracuje z młodzieżą, osobami dorosłymi, neuroatypowymi i z osobami z niepełnosprawnościami (w tym intelektualną)

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE