Nowy film Pawła Pawlikowskiego „Fatherland” został entuzjastycznie przyjęty podczas światowej premiery na 79. Festiwalu Filmowym w Cannes. Po pokazie w Grand Théâtre Lumière publiczność nagrodziła obraz sześciominutowymi owacjami na stojąco. Film walczy o nagrodę Złotej Palmy i, zdaniem niektórych krytyków, jest jednym z „frontrunnerów” tegorocznego konkursu.
Według zagranicznych mediów Pawlikowski po projekcji miał łzy w oczach. W odpowiedzi na długie owacje zażartował: „Mam nadzieję, że przynajmniej u 50 procent z was ta reakcja jest szczera”. Polski reżyser przyznał też, że był to jeden z rzadkich momentów, kiedy naprawdę dobrze oglądało mu się własny film.
Dużo ciepłych reakcji zebrała również Sandra Hüller, która w filmie wcieliła się w Erikę Mann. Publiczność i krytycy podkreślają, że aktorka ponownie udowodniła, dlaczego po sukcesie „Anatomii upadku” jest dziś jedną z najważniejszych europejskich gwiazd kina. „The Guardian” napisał o jej „inteligencji ostrej jak bagnet”, chwaląc intensywność i emocjonalną precyzję kreacji.
„Fatherland” jest drugim filmem Pawlikowskiego w historii, który zakwalifikował się do Konkursu Głównego w Cannes. W 2018 roku o Złotą Palmę walczyła „Zimna wojna”, która przyniosła twórcy nagrodę za najlepszą reżyserię. Film zdobył później także trzy nominacje do Oscara – dla najlepszego filmu nieanglojęzycznego, reżyserii i zdjęć.
Pierwsze recenzje „Fatherland” są bardzo dobre. Krytycy podkreślają przede wszystkim elegancję formalną filmu, jego emocjonalną siłę i charakterystyczny dla Pawlikowskiego styl. „The Times” określił film jako „mały, ale perfekcyjnie skonstruowany”, dodając, że produkcja jest „wypełniona większą liczbą idei i emocji niż niejeden trzygodzinny arthouse’owy epik”.
Równie entuzjastycznie pisał „Financial Times”, przyznając filmowi cztery gwiazdki i chwaląc go za „głębię” oraz aktualność tematów dotyczących pamięci, winy i politycznych podziałów. Z kolei „The Guardian” nazwał „Fatherland” „niemożliwie eleganckim i pełnym bólu historycznym obrazem”, podkreślając hipnotyzujące czarno-białe zdjęcia Łukasza Żala.
Jeśli chodzi o szanse filmu, branżowe komentarze są ostrożnie optymistyczne. Po premierze krytycy bardzo wysoko ocenili film Pawlikowskiego i część mediów określa go nawet jako jednego z „frontrunnerów” tegorocznego Cannes. „The Times” nazwał go „jednym z najważniejszych filmów festiwalu”, chwaląc emocjonalną siłę i formalną precyzję obrazu.
Jednocześnie pojawiają się głosy, że „Fatherland” może mieć trudniej w walce o samą Złotą Palmę z powodów czysto festiwalowych. Krytyk „The Times” zauważył, że Cannes często premiuje bardziej monumentalne, dłuższe produkcje, podczas gdy film Pawlikowskiego trwa zaledwie około 80 minut. Autor recenzji napisał wręcz, że obraz „raczej nie wygra Złotej Palmy”, mimo że uważa go za wybitny.
Wciąż jednak można liczyć na to, że Pawlikowski zdobędzie za film Grand Prix albo, podobnie jak w 2018 roku, nagrodę za najlepszą reżyserię.
„Fatherland” rozgrywa się w 1949 roku, w realiach podzielonych powojennych Niemiec. Film opowiada o podróży pisarza Thomasa Manna i jego córki Eriki przez kraj rozdarty zimną wojną, pamięcią nazizmu i politycznymi napięciami między Wschodem a Zachodem.
W obsadzie znaleźli się m.in. Hanns Zischler jako Thomas Mann, Sandra Hüller jako Erika Mann, a także August Diehl, Devid Striesow, Anna Madeley i Joanna Kulig.