1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Książki
  4. >
  5. Książki, które warto przeczytać choć raz w życiu. 10 tytułów z literatury pięknej

Książki, które warto przeczytać choć raz w życiu. 10 tytułów z literatury pięknej

Kadr z filmu „Duma i uprzedzenie” (2005) (Fot. BEW Photo)
Kadr z filmu „Duma i uprzedzenie” (2005) (Fot. BEW Photo)
Dziś, 23 kwietnia, święto wszystkich bibliofili: Światowy Dzień Książki. To dobry pretekst, by uczcić go – a jakże – dobrą lekturą. Jeśli potrzebujesz odrobiny czytelniczej inspiracji, zerknij do naszej subiektywnej listy 10 książek z literatury pięknej, które warto przeczytać choć raz w życiu.

Słowo wyjaśnienia dla tych, których palce aż świerzbią, by napisać: „Tylko 10?”. Bez wątpienia lista książek, które warto przeczytać choć raz w życiu, zdecydowanie wykracza poza te pozycje. Ba, ta lista – jak wiele książkowych zestawień – jest mocno subiektywna. A choć znajdują się na niej tytuły powszechnie uznawane za wartościowe i ponadczasowe, śmiem twierdzić, że wiele czytelników uzna, że mogłoby się bez nich obejść. Niemniej to książki, które wywalczyły sobie swój status w historii literatury i niezaprzeczalnie zasługują na należny im rozgłos. Niektóre z pewnością czytałaś, innym może dopiero dasz szansę (niewykluczone, że kolejną). Nie przedłużając – oto tytuły z literatury pięknej, które naszym zdaniem warto przeczytać choć raz w życiu.

Czytaj także: 7 książek, których nie wypada nie znać. To absolutne arcydzieła literatury

Spis treści:

  1. Książki, które warto przeczytać choć raz w życiu. 10 tytułów z literatury pięknej
  2. „Zabić drozda”, Harper Lee
  3. „Mały Książę”, Antoine de Saint-Exupéry
  4. „Mistrz i Małgorzata”, Michaił Bułhakow
  5. „Sto lat samotności”, Gabriel García Márquez
  6. „Rok 1984”, George Orwell
  7. „Dziwne losy Jane Eyre”, Charlotte Brontë
  8. „Oskar i Pani Róża”, Éric-Emmanuel Schmitt
  9. „Złodziejka książek”, Markus Zusak
  10. „Hamlet”, William Szekspir
  11. „Traktat o łuskaniu fasoli”, Wiesław Myśliwski

Książki, które warto przeczytać choć raz w życiu. 10 tytułów z literatury pięknej

„Zabić drozda”, Harper Lee

Harper Lee udało się dokonać czegoś rzadkiego: opowiedzieć o sprawach trudnych, nie przygniatając nimi czytelnika. Autorka porusza tematy rasizmu, wykluczenia i przemocy seksualnej, a jednocześnie potrafi wywołać uśmiech na twarzy, ciepło w sercu i masę przemyśleń w głowie. Niemała w tym zasługa głównej bohaterki, a zarazem narratorki książki – kilkuletniej Skaut (lub Smyk, zależy od wydania). Dziewczynka nie rozumie jeszcze wszystkich reguł rządzących światem dorosłych, więc patrzy na niego bez filtrów: z ciekawością, humorem i rozbrajającą bezpośredniością. To jej oczami przyglądamy się wydarzeniom rozgrywającym się w spokojnym miasteczku Maycomb lat 30. XX wieku – od fascynacji tajemniczym sąsiadem Boo Radleyem, który w wyobraźni dzieci urasta do rangi potwora, aż po wstrząsający proces sądowy Toma Robinsona, czarnoskórego mężczyzny oskarżonego o gwałt na białej kobiecie, którego obrońcą jest Atticus Finch, ojciec Skaut. Gdybym miała wskazać tylko jeden tytuł, który powinien trafić na twoją listę lektur obowiązkowych, byłoby to właśnie „Zabić drozda”. Choć muszę zaznaczyć, że nie jestem obiektywna, gdyż to moja ukochana książka.

„Mały Książę”, Antoine de Saint-Exupéry

Jest wiele wartych uwagi książek, które mimo krótkiej formy zawierają w sobie niesamowitą głębię. „Mały Książę” jest tą najbardziej znaną. Tytułowy bohater to mieszkaniec małej asteroidy B-612, który odwiedza kolejne planety, próbując znaleźć odpowiedzi na nurtujące go pytania. W końcu dociera na Ziemię, gdzie poznaje pilota, z którym rozpoczyna dialog będący prawdziwą skarbnicą pięknych cytatów i ponadczasowych życiowych przemyśleń. To stąd pochodzą takie zdania jak „Dla całego świata możesz być nikim, dla kogoś możesz być całym światem” czy „Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu…”, które mówią o rzeczach oczywistych, a jednocześnie uderzają w nas z niesamowitą siłą. „Mały Książę” to książka, którą zazwyczaj poznajemy w czasach szkolnych, jednak wtedy nie zawsze potrafimy docenić jej przesłanie. Sam Antoine de Saint-Exupéry tłumaczył, że napisał ją dla dorosłych, którzy nie pamiętają, że byli dziećmi. Jeśli więc masz wrażenie, że zbyt często komplikujesz rzeczywistość, która w gruncie rzeczy jest prosta, i zdarza ci się zapomnieć, co naprawdę ma znaczenie, spędź wieczór z Małym Księciem – tym bardziej jeśli to wasze pierwsze spotkanie.

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

„Mistrz i Małgorzata”, Michaił Bułhakow

Satyra na sowiecką rzeczywistość, traktat filozoficzno-religijny i miłosna historia w jednym – tak w skrócie można opisać najbardziej znaną powieść Michaiła Bułhakowa. Trzy splecione ze sobą wątki – losy tytułowej pary, wizyta szatana w Moskwie oraz spotkanie Piłata z Jeszułą (będące niemal osobną powieścią) – tworzą wielowarstwową narrację przepełnioną symbolami, metaforami i głębokimi refleksjami. To bez wątpienia książka, która angażuje intelektualnie – i właśnie dlatego warto ją przeczytać przynajmniej raz w życiu. Przy czym warto zaznaczyć, że „Mistrz i Małgorzata” wymyka się jednej interpretacji i przy każdej kolejnej lekturze zostawia z nowymi pytaniami. Niemniej jeśli szukasz książki, która cię rozbawi, skłoni do pytań o naturę człowieka i rzeczywistości, a do tego będzie pewnego rodzaju wyzwaniem – oto ona. Wisienką na torcie jest zaś warstwa językowa, która bazuje na grotesce, absurdzie i czarnym humorze.

„Sto lat samotności”, Gabriel García Márquez

Czytanie „Stu lat samotności” przypomina zanurzanie się w surrealistycznym śnie, pełnym absurdów, metafor i symboli (w tym przypadku biblijnych i baśniowych). Trudno się dziwić, w końcu ta powieść to jedna z najbardziej znanych przedstawicielek realizmu magicznego. Historia siedmiopokoleniowej rodziny Buendía splata się tu z refleksją nad przemijaniem, samotnością i ludzkimi pragnieniami. Opowieść zaczyna się od José Arcadio Buendíi – patriarchy, który marzy o doskonałym społeczeństwie i zakłada w dżungli fikcyjne miasteczko o nazwie Macondo. Kolejne pokolenia dziedziczą po nim zarówno ambicje, jak i słabości, a wszystko to składa się na opowieść o naturze człowieka i powtarzalności ludzkich błędów. W tle z kolei rozbrzmiewa historia Ameryki Łacińskiej. Wszystko opisane sugestywnym, niezwykle obrazowym językiem. To kolejna powieść, która angażuje intelektualnie, ale nagradza wysiłek.

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

„Rok 1984”, George Orwell

Opublikowany w 1949 roku, wciąż aktualny – to zdanie brzmi jak frazes, ale w przypadku „Roku 1984” jest po prostu prawdą. Orwell wyobraził sobie państwo, w którym kontrola nad językiem jest kontrolą nad myślą, a przeszłość można przepisywać na bieżąco, stosownie do potrzeb władzy. Winston Smith próbuje zachować w tej rzeczywistości choć skrawek własnego „ja” – pamięć, uczucia, wątpliwości. System okazuje się jednak dokładnie tak samo skuteczny, jak bezwzględny. Siła tej powieści nie leży jedynie w dystopijnej wizji, ale w tym, jak precyzyjnie Orwell pokazuje psychologię opresji: jak człowiek stopniowo zaczyna wątpić we własne spostrzeżenia i w końcu sam staje się narzędziem systemu. To książka, która zostawia masę przemyśleń i pewien niepokój – i chyba właśnie dlatego warto ją czytać. Po jej lekturze zaczniesz inaczej patrzeć na świat wokół siebie.

Czytaj także: Od tych książek zacznij znajomość wielkiej literatury, żeby się nie zniechęcić. 5 tytułów na start

„Dziwne losy Jane Eyre”, Charlotte Brontë

Jeśli planujesz lekturę „Dziwnych losów Jane Eyre”, sugeruję, byś akurat z tym tytułem poczekała do jesieni. To książka, która idealnie komponuje się z posępną aurą październikowo-listopadowych dni i bębniącym o parapet deszczem. Ale to tylko sugestia – powieść Charlotte Brontë wykracza bowiem daleko poza gotycki klimat. Tytułową Jane Eyre poznajemy jako dziewczynkę, która od najmłodszych lat doświadcza upokorzenia, wykluczenia i samotności. Wychowywana przez wujenkę szybko trafia do szkoły z internatem, słynącej z żelaznej dyscypliny. To jednak tylko kształtuje charakter Jane, która nie zgadza się na życie poniżej własnej godności. Z każdą kolejną stroną obserwujemy jej przemianę w silną, niezależną kobietę, która w końcu znajduje posadę jako guwernantka w Thornfield Hall, posiadłości enigmatycznego Edwarda Rochestera. I choć autorka zadbała o to, by zadowolić także miłośniczki historii romantycznych, najważniejsza jest tu bohaterka, która walczy o własną tożsamość i szuka swojego miejsca w świecie, który na każdym kroku próbuje jej udowodnić, że do niego nie pasuje. Dość przełomowe jak na XIX wiek, prawda?

„Oskar i Pani Róża”, Éric-Emmanuel Schmitt

„Oskar i Pani Róża” to książka, którą można postawić na półce obok wspomnianego wcześniej „Małego Księcia” – jest równie krótka, mądra i przejmująca. Jednak w przeciwieństwie do „Małego Księcia” potrafi wycisnąć łzy z oczu. Jej bohaterem jest bowiem dziesięcioletni chłopiec, śmiertelnie chory na białaczkę, któremu zostało 12 dni życia. W szpitalu odwiedza go Pani Róża – wolontariuszka z przeszłością zapaśniczki – która podsuwa mu pomysł, by każdego dnia pisał list do Boga i dzielił się z nim swoimi rozterkami. A te są rozbrajająco szczere, bo Oskar – podobnie jak Skaut z „Zabić drozda” – patrzy na świat bez nałożonego przez dorosłość filtru. Pisze więc o śmierci, wierze i sensie istnienia z prostotą, na którą dorośli dawno stracili odwagę. I choć temat brzmi ciężko, ta książka nie jest smutna – jest ciepła, mądra i pełna pytań, na które nie ma łatwych odpowiedzi, ale samo ich zadanie już coś zmienia.

„Złodziejka książek”, Markus Zusak

„Złodziejka książek” to powieść, po którą warto sięgnąć już przez sam fakt, że Markus Zusak uczynił w niej narratorką samą Śmierć. I paradoksalnie w ten sposób sprawił, że z jej kart tym bardziej wybrzmiewa to, co związane z życiem. Bo to opowieść przede wszystkim o życiu – przyjaźni, sile słów i próbie zachowania człowieczeństwa w nawet najbardziej nieludzkich czasach. Tytułową bohaterką jest Liesel Meminger, która w 1937 roku podróżuje z mamą i bratem pociągiem do małego miasteczka pod Monachium, gdzie mieszkają jej nowi rodzice adopcyjni. A choć w trakcie podróży chłopiec umiera, podczas pogrzebu dziewczynka znajduje pierwszą książkę, która wywrze nieodwracalny wpływ na jej życie. To dzięki niej nauczy się czytać i odkryje, jaką moc mają słowa. Jednocześnie autor umiejętnie splata historię naszej złodziejki książek z historią Niemiec w okresie II wojny światowej: ratowaniem Żydów, losach Niemców i Hitlerze. To napisana pięknym językiem książka, która porusza, ale nie przytłacza – a raczej zostawia z poczuciem, że nawet w mroku jest miejsce na choć odrobinę światła.

„Hamlet”, William Szekspir

Muszę przyznać, że mam słabość do Szekspira. Jego utwory uczą uważności na słowa – bo wymagają skupienia, żeby dobrze je zrozumieć – i zawierają trafne spostrzeżenia na temat ludzkiego losu, które pozostają niesamowicie aktualne mimo upływu czasu. „Hamlet” zaś jest tego idealnym przykładem. „Być albo nie być” to najsłynniejsze pytanie w literaturze, ale dzieło Szekspira wykracza daleko ponad ten monolog. Gdy Hamlet dowiaduje się, kto zabił jego ojca, poprzysięga zemstę. Wie, kto jest winny, czuje, że powinien działać – a mimo tego nie może. „Hamlet” bowiem to w rzeczywistości studium ludzkiej niepewności. Każda decyzja rozbija się o kolejne pytania, każda pewność okazuje się złudzeniem, moralny porządek się chwieje, a odpowiedzi nie są jednoznaczne. Dlatego właśnie jest tak bardzo współczesny – bo dotyka tego, co w człowieku najbardziej skomplikowane.

„Traktat o łuskaniu fasoli”, Wiesław Myśliwski

I na koniec coś z rodzimego podwórka, czyli Wiesław Myśliwski. Do zestawienia wybrałam „Traktat o łuskaniu fasoli”, ponieważ to powieść, która nie tyle opowie ci historię, ile zaprosi do refleksji. Na pierwszy rzut oka niewiele się tu dzieje: dwoje bohaterów łuska fasolę, podczas gdy jeden z nich opowiada drugiemu historię swojego życia. A jednak z tej pozornej prostoty wyłania się opowieść gęsta od znaczeń i niedopowiedzeń, które składają się na swoistą medytację nad rolą przeznaczenia i przypadku w ludzkim życiu. Siła tej książki tkwi w języku. Oszczędnym, a jednocześnie niezwykle sugestywnym. Myśliwski nie potrzebuje wielkich zwrotów akcji – wystarczy mu jedno zdanie, by zatrzymać czytelnika na dłużej. To literatura, która wymaga uważności, ale w zamian daje coś rzadkiego: poczucie, że obcujemy z czymś prawdziwym i głęboko ludzkim.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE