Spektakularne sceny, przełomowe efekty i opowieść, która przenosi widzów setki milionów lat wstecz. Nowa dokumentalna produkcja błyskawicznie podbiła Netflixa, zachwyciła krytyków i sprawiła, że prehistoryczne giganty znów stały się jednymi z największych gwiazd ekranu.
Platformy streamingowe regularnie kuszą widzów głośnymi premierami, ale tylko nielicznym produkcjom udaje się wywołać prawdziwy szum. Tak stało się z dokumentalnym miniserialem „Czego nie wiemy o dinozaurach”. Produkcja dostępna ekskluzywnie na Netflixie zadebiutowała 6 marca i niemal natychmiast podbiła rankingi oglądalności. Już po jednym dniu od premiery wyprzedziła jeden z największych hitów platformy, serial „Bridgertonowie”, zajmując pierwsze miejsce w zestawieniu najchętniej oglądanych seriali. Na tym jednak nie koniec dobrych wiadomości. Miniserial zdobył 100 procent pozytywnych recenzji krytyków w serwisie Rotten Tomatoes, co w przypadku nowej produkcji telewizyjnej zdarza się naprawdę rzadko.
Za projektem stoi imponujący zespół twórców. Producentem wykonawczym jest legenda kina przygodowego, Steven Spielberg, twórca kultowego „Jurassic Park”, który od lat udowadnia, że opowieści o prehistorycznych gigantach wciąż potrafią rozpalać wyobraźnię widzów.
„Czego nie wiemy o dinozaurach” (Fot. mat. prasowe Netflix)
Serial powstał we współpracy z nagradzanym zespołem twórców znanych z widowiskowych produkcji przyrodniczych, a za efekty wizualne odpowiada słynne studio Industrial Light & Magic. Krytycy podkreślają, że to właśnie realizm cyfrowych rekonstrukcji robi tu największe wrażenie. Widać go w każdym detalu – od pyłu unoszącego się nad ziemią po strukturę skóry zwierząt. Dzięki temu prehistoryczny świat momentami przypomina krajobrazy znane z naszej planety, a chwilami wygląda niemal jak obca, nieodkryta kraina.
O czym opowiada dokument „Czego nie wiemy o dinozaurach”?
Czteroodcinkowa seria prowadzi widzów przez ponad 160 milionów lat historii Ziemi. Opowieść zaczyna się w triasie, około 235 milionów lat temu, kiedy pojawiły się pierwsze dinozaury. Kolejny etap to okres jury i dynamiczny rozwój nowych gatunków. Następnie serial przenosi nas do kredy, gdy zmieniające się warunki środowiskowe sprawiały, że jedne gatunki się przystosowywały, a inne znikały z powierzchni planety. Finał tej historii to dramatyczny moment sprzed około 72 milionów lat, czyli katastrofa wywołana uderzeniem ogromnej asteroidy, która zakończyła epokę dinozaurów.
„Czego nie wiemy o dinozaurach” (Fot. mat. prasowe Netflix)
Warto wspomnieć, że narrację w oryginalnej wersji językowej prowadzi zdobywca Oscara, Morgan Freeman, którego charakterystyczny głos nadaje całej historii wyjątkowego klimatu. W polskiej wersji tę rolę powierzono ikonie filmów przyrodniczych – Krystynie Czubównej.
Entuzjazm krytyków podzielają także widzowie. W internecie nie brakuje opinii, że serial łączy filmowy rozmach z rzetelną wiedzą popularnonaukową i ogląda się go niemal jak spektakularne kino przygodowe:
„Najbardziej filmowy ze wszystkich dotychczasowych dokumentów o prehistorycznych gadach. Widać tu rękę Spielberga”.
„Ogromny zakres historii – od wczesnego triasu aż po koniec kredy – i sporo mniej znanych gatunków. Bardzo solidny dokument popularnonaukowy”.
„Dinozaury plus Morgan Freeman – to po prostu nie mogło się nie udać”.
„Świetnie wykorzystane możliwości współczesnych efektów. A polska narracja? Krystyna Czubówna zawsze podnosi poziom”.
„Czego nie wiemy o dinozaurach” (Fot. mat. prasowe Netflix)
Twórcy nie unikają też bardziej brutalnych momentów. Serial pokazuje sceny polowań i drapieżnictwa w sposób dość realistyczny, dlatego mimo kategorii wiekowej TV-PG (10+) młodsze dzieci powinny oglądać go raczej w towarzystwie dorosłych.