Jeszcze jako nastolatka spakowała walizkę, zostawiła rodzinę w Tajlandii i poleciała do Korei Południowej, nie znając ani słowa po koreańsku. Przez pięć lat niemal codziennie trenowała śpiew, rap, taniec i uczyła się języków, często do późnej nocy. Dziś Lalisa Manobal, znana światu jako Lisa z Blackpink, jest jedną z największych gwiazd globalnego popu. Ma na koncie miliardy streamów, rekordy na listach przebojów, wyprzedane trasy koncertowe, własną firmę i coraz śmielej wkracza do świata filmu. W ubiegłym roku zadebiutowała jako aktorka w serialu „Biały Lotos” i szykuje się już do kolejnych projektów, tym razem dla Netflixa. Jak znalazła się w tym miejscu, w którym jest teraz?
Lisa urodziła się 27 marca 1997 roku w tajskim Buriram jako Pranpriya Manobal. Jako nastolatka, za namową wróżki, zmieniła imię na Lalisa, które można tłumaczyć jako „ta, która jest chwalona”. Wychowywała się głównie z mamą, Chitthip, oraz ojczymem, szwajcarskim kucharzem Marco Brüschweilerem. Choć szczegóły dotyczące jej biologicznego ojca nigdy nie były szeroko omawiane, sama artystka wielokrotnie podkreślała, że to właśnie Marco traktuje jak swojego tatę. W jednym z wywiadów wspominała z rozrzewnieniem rodzinne rytuały, takie jak wspólne wyjścia do centrum handlowego czy zagraniczne podróże. – Mój tata jest Szwajcarem i zawsze bardzo cenił rodzinny czas. Naprawdę za tym tęsknię – mówiła.
Lisa jest jedynaczką, ale od najmłodszych lat otaczała ją muzyka. Jej ciotka prowadziła zespół muzyczny, a w domu często stały mikrofony i sprzęt sceniczny. Mała Lalisa traktowała je jak zabawki. – Obniżałam statyw mikrofonu do mojego wzrostu i po prostu tańczyłam i śpiewałam do siebie – wspominała po latach w dokumencie o Blackpink. To właśnie wtedy jej mama zrozumiała, jak bardzo córka kocha scenę, i zapisała ją na lekcje tańca.
Lisa zaczęła trenować, gdy miała zaledwie pięć lat. Wkrótce zaczęła brać udział w konkursach tanecznych i występach scenicznych. W domu słuchała przede wszystkim zachodniego popu – Britney Spears, Beyoncé, Rihanny czy Justina Biebera. Dopiero jako nastolatka odkryła K-pop, który w tamtym czasie w Tajlandii zdobywał ogromną popularność.
Moment, który zmienił jej życie, nastąpił w 2010 roku. Trzynastoletnia Lisa wzięła udział w przesłuchaniu organizowanym w Bangkoku przez YG Entertainment, czyli jedną z największych wytwórni w Korei Południowej. Na casting zgłosiło się około czterech tysięcy osób. Wybrano tylko jedną – właśnie ją. Niedługo później nastolatka przeprowadziła się do Seulu. Miała zaledwie 14 lat. Nie znała języka, nie miała w Korei rodziny ani przyjaciół. Nie ukrywa, że był to dla niej dość samotny czas. – Chcieli, żebym szybciej nauczyła się koreańskiego, więc powiedzieli wszystkim dziewczynom, które trenowały razem ze mną: „Nie rozmawiajcie z Lalisą po angielsku” – wspominała w rozmowie z magazynem „Billboard”.
Przez pięć lat Lisa funkcjonowała w wymagającym systemie szkoleniowym K-popu. Jej codzienność przypominała połączenie szkoły artystycznej i obozu sportowego. Dni wypełniały wielogodzinne treningi tańca, zajęcia wokalne, lekcje rapu i nauka języków. Do tego dochodziły regularne egzaminy.
– Mieliśmy lekcje śpiewu, tańca, a co miesiąc musieliśmy zdawać testy – występować przed szefem firmy – wspominała po latach.Nie było jej łatwo. W pewnym momencie była nawet bliska rezygnacji. – Myślałam, że mi się nie uda. Byłam o krok od poddania się. Ale powiedziałam sobie: będę walczyć, dam z siebie wszystko – opowiadała. Po latach stwierdziła jednak wprost, że gdyby mogła jeszcze raz wybrać swoją ścieżkę, zrobiłaby dokładnie to samo. – Kiedy teraz na to patrzę z perspektywy czasu, jestem naprawdę wdzięczna, że mogłam tego doświadczyć – przyznała.
W sierpniu 2016 roku Lisa zadebiutowała jako jedna z czterech członkiń zespołu Blackpink, obok Jisoo, Jennie i Rosé. Początkowo nie było nawet pewne, ile dziewczyn znajdzie się w ostatecznym składzie. – Na początku mówiło się o dziewięciu osobach, potem o sześciu, pięciu… aż w końcu zostałyśmy we cztery – wspominała Lisa w jednym z wywiadów. Nazwa zespołu również nie była oczywista. Rozważano różne pomysły – od Pink Punk po Magnum – aż w końcu zdecydowano się na Blackpink. – Pomyślałyśmy, że kolory dobrze nas opisują. Możemy być słodkie i dziewczęce, ale też trochę drapieżne – tłumaczyła.
Grupa bardzo szybko zdobyła popularność. Już pierwsze single, takie jak „Boombayah”, osiągały miliony odsłon, a kolejne hity, w tym „Ddu-Du Ddu-Du, trafiały na prestiżowe listy Billboardu. Album „Born Pink” z 2022 roku zadebiutował na pierwszym miejscu listy Billboard 200, co było historycznym osiągnięciem dla żeńskiego zespołu K-popowego.
Łącznie muzyka Blackpink została odtworzona w sieci już ponad 40 miliardów razy. Jednym z momentów, który uświadomił Lisie skalę globalnej popularności, był występ na kalifornijskim festiwalu Coachella. – Kiedy zobaczyłyśmy, jak wiele osób zna nasze piosenki i śpiewa je razem z nami, to było naprawdę szokujące i niesamowite jednocześnie – wspominała.
Choć Blackpink pozostaje jednym z największych zespołów na świecie, każda z jego członkiń rozwija także własne projekty. Lisa zaczęła budować solową markę już w 2018 roku, kiedy uruchomiła na YouTube swój własny kanał o nazwie Lilifilm, gdzie publikowała nagrania swoich choreografii. Prawdziwy przełom nastąpił jednak w 2023 roku. Podczas rozmów o przedłużeniu kontraktu z YG Entertainment ważne były solowe plany każdej z członkiń Blackpink. Ostatecznie zespół zdecydował się podpisać nową umowę z wytwórnią, ale Lisa i pozostałe członkinie jako artystki solowe stały się niezależne, co dało im możliwość skupienia się na własnych projektach.
Lisa założyła wtedy własną firmę zarządzającą Lloud. – Czuję, że Lloud jest moją bezpieczną przestrzenią – miejscem, które zawsze skupia się na Lisie i ją wspiera – mówiła. W 2024 roku wydała singiel „Rockstar”, a w lutym 2025 roku opublikowała swój pierwszy solowy album „Alter Ego”. To koncepcyjny projekt oparty na pięciu postaciach – jej muzycznych alter ego. – Kiedy pracowałam nad płytą, próbowałam wielu stylów i gatunków. Pomyślałam: „dlaczego nie pokazać wszystkich stron mojej osobowości?” – powiedziała w rozmowie z Hansem Ulrichem Obristem dla magazynu „AnOther”. W ten sposób powstały postacie Roxi, Sunni, Vixi, Kiki i Speedi, symbolizujące różne temperamenty i muzyczne inspiracje artystki.
Krążek osiągnął ogromny sukces, także w Polsce (Lisa jako jedyne zagraniczna artystka zdobyła nominację do Bestsellera Empiku 2025 w kategorii „Pop & rock”).
W 2025 roku Lisa zadebiutowała jako aktorka w trzecim sezonie serialu HBO, „Biały Lotos”. Zagrała pracownicę luksusowego hotelu o imieniu Mook. Choć był to jej pierwszy projekt aktorski, casting wypadł na tyle dobrze, że twórcy serialu nie mieli wątpliwości co do jej udziału. Sama Lisa przyznawała, że początkowo towarzyszyła jej ogromna trema. – Byłam bardzo podekscytowana, a zaraz potem pomyślałam: „chwila, jak ja mam to zrobić?” – wspominała.
Lisa w 3. sezonie serialu „Biały Lotos”. (Fot. Fabio Lovino / mat. prasowe HBO)
Z czasem jednak praca na planie zaczęła sprawiać jej ogromną przyjemność. – Obsada była świetna. Wszyscy to duże gwiazdy. Praca z nimi była naprawdę fajnym doświadczeniem. Bardzo dobrze się razem bawiliśmy – opowiadała.
Po sukcesie serialu pojawiły się kolejne propozycje filmowe. Na początku 2026 roku ogłoszono, że Lisa pracuje nad komedią romantyczną komedią dla Netflixa, a także nad filmem akcji związanym z uniwersum popularnej serii „Tyler Rake” z Chrisem Hemsworthem.
Co ciekawe, komedia romantyczna powstaje we współpracy z producentem Davidem Bernadem, którego Lisa poznała przy „Białym Lotosie”. Inspiracją dla historii jest kultowy film „Notting Hill”. Choć szczegóły fabuły nie zostały jeszcze ujawnione, już sam fakt, że artystka została producentką wykonawczą projektu, pokazuje, jak szybko rośnie jej pozycja w branży filmowej.
Życie prywatne Lisy od lat wzbudza ogromne zainteresowanie fanów. Od 2023 roku media spekulują o jej relacji z Frédérikiem Arnaultem, synem miliardera Bernarda Arnaulta i jednym z dziedziców luksusowego imperium LVMH. Para była wielokrotnie widywana razem, m.in. na koncertach Blackpink czy wydarzeniach modowych.
Frédéric Arnault, Lisa Manobal, Julien Tornare i Ronnie Fieg na premierowym wydarzeniu TAG Heuer Formula 1 Kith w Rubell Museum, 3 maja 2024 roku w Miami na Florydzie. (Fot. John Parra/Getty Images for TAG Heuer)
W 2024 roku pojawili się również wspólnie na imprezie marki TAG Heuer, choć oficjalnie nigdy nie potwierdzili swojego związku. Fani zwracają jednak uwagę na utwór „Moonlit Floor”, w którym Lisa śpiewa o romantycznym spotkaniu z „zielonookim Francuzem w Paryżu”.
Lisa jest dziś jedną z największych ikon stylu młodego pokolenia. Moda – jak sama podkreśla – jest dla niej formą artystycznej ekspresji. – Moda i ja jesteśmy nierozłączne. To dla mnie sposób wyrażania siebie, tak samo jak muzyka – mówiła. Artystka regularnie pojawia się na pokazach największych domów mody, współpracuje z globalnymi markami i inspiruje miliony fanów swoim stylem, który łączy luksus, streetwear i sceniczny glamour.
Historia Lisy pokazuje, jak bardzo zmieniła się współczesna popkultura. Jeszcze kilkanaście lat temu międzynarodowa kariera gwiazdy z Azji była rzadkością. Dziś K-pop jest globalnym fenomenem, a Lisa należy do jego najbardziej rozpoznawalnych twarzy. Sama Lisa mówi o tym bardzo prosto: „Czuję, że urodziłam się po to, żeby być na scenie”.
Jej sukces to połączenie talentu, ogromnej pracy i wyjątkowej relacji z fanami. – Nie byłoby mnie tutaj bez nich. Widzę, jak śpiewają razem ze mną na koncertach – to niesamowite uczucie – podkreśla. A patrząc na tempo jej kariery, jedno jest pewne: historia Lisy dopiero się zaczyna.