Polskie kino historyczne rzadko sięga tak daleko w przeszłość. Tym razem jednak reżyser znany z bezkompromisowego podejścia do historii – Wojciech Smarzowski – postanowił opowiedzieć o świecie, który w kulturze popularnej wciąż pozostaje niemal niewidoczny, czyli o epoce dawnych Słowian i narodzinach państwa Piastów. Jego nowy projekt zapowiada się jako jedna z najbardziej ambitnych produkcji historycznych ostatnich lat, ale też jako film, który niemal na pewno wywoła burzliwe dyskusje.
Podwójny film Smarzowskiego o Słowianach: „Swadźba” i „Chrzest”
Po niemal dekadzie pracy nad projektem twórcy zdecydowali się na nietypowe rozwiązanie. Film zostanie podzielony na dwie części, „Swadźbę” i „Chrzest”, które trafią do kin tego samego dnia i będą wyświetlane podczas jednego, bardzo długiego seansu z przerwą. Jak wyjaśnia współautor scenariusza, Wojciech Rzehak, dziś koncepcja filmu jest już ostateczna. Przypomnijmy, że pierwotnie planów było znacznie więcej. Ostateczna forma jest kompromisem pomiędzy rozbudowaną opowieścią a kinowym formatem. – Najpierw był pomysł na serial, potem na trylogię, potem na jeden film, który ostatecznie postanowiliśmy podzielić na dwie części – tłumaczy scenarzysta w rozmowie z Olgą Szpunar z „Gazety Woborczej”.
Pierwsza część skupi się na tytułowej swadźbie, czyli słowiańskim ślubie. W centrum historii znajdzie się młoda para, której losy zostaną wplecione w wydarzenia o znacznie większej skali – politykę, walkę o władzę i przemiany religijne. Druga odsłona ma prowadzić widza ku wydarzeniu, które w podręcznikach historii jest symbolicznym początkiem Polski, a więc przyjęciu chrztu przez Mieszko I.
Akcja filmu rozpoczyna się w latach 60. X wieku. Twórcy chcą pokazać drogę Mieszka od pierwszych militarnych porażek do zwycięstw, które pozwoliły mu umocnić władzę i stworzyć fundamenty państwowości. Ważnym elementem fabuły będzie także sojusz z czeskim księciem Bolesławem Okrutnym oraz zwycięstwa odniesione dzięki wsparciu czeskiej jazdy. Co jednak podkreślają twórcy, film nie ma być wyłącznie kroniką wydarzeń politycznych. Scenariusz opiera się na trzech równoległych płaszczyznach: historii władzy i narodzin państwa, przygodowej opowieści o młodych bohaterach oraz świecie dawnych wierzeń i rytuałów. To właśnie ta trzecia warstwa ma nadać produkcji wyjątkowy charakter.
Obrzędy słowiańskie w filmie Smarzowskiego: swadźba, Noc Kupały i Szczodre Gody
Smarzowski od lat fascynuje się obrzędowością i społecznymi rytuałami. Wystarczy przypomnieć jego filmowe „Wesele” czy bezkompromisowy obraz Kościoła w filmie „Kler”. W nowej produkcji reżyser przenosi tę fascynację tysiąc lat wstecz. Na ekranie pojawią się dawne słowiańskie obrzędy, takie jak swadźba, czyli rytuał zaślubin, tryzna (obrzęd żałobny), Noc Kupały oraz Szczodre Gody, czyli zimowe święto przesilenia.
Twórcy zapowiadają przy tym maksymalny realizm. Dekoracje mają powstawać fizycznie, a grody z epoki Mieszka będą budowane od podstaw, bez nadmiernego korzystania z efektów komputerowych. Wszystkie elementy – od scenografii po uzbrojenie – powstają we współpracy z archeologami. Jednym z najbardziej intrygujących pomysłów jest także próba odtworzenia języka dawnych Słowian. Dialogi powstaną najpierw po polsku, a następnie zostaną przekształcone przez specjalistów w rekonstrukcję ówczesnej mowy. Widzowie będą mogli śledzić je dzięki napisom.
Czytaj także: „Polskie Oscary” rozdane. „Dom dobry” nokautuje rywali – aż 5 Orłów dla filmu Wojciecha Smarzowskiego
Film Smarzowskiego o Mieszku I wywoła kontrowersje?
Paradoks polega na tym, że epoka, która w szkolnej narracji uchodzi za fundament polskiej państwowości, jest jednocześnie jedną z najmniej udokumentowanych w historii. Źródeł jest niewiele, a badacze często spierają się o interpretacje. Dotyczy to zarówno przebiegu wydarzeń politycznych, jak i religii czy mitologii Słowian. Twórcy filmu zdają sobie z tego sprawę. – Kontrowersji nie unikniemy. Temperatura dyskusji na forach z miłośnikami dawnych Słowian jest wyższa niż na forach zwolenników psów lub kotów – mówi Wojciech Rzehak. Z tego powodu twórcy filmu muszą wybrać jedną z możliwych interpretacji wydarzeń, co niemal na pewno spotka się z krytyką ze strony zwolenników innych koncepcji.
To zresztą nie pierwszy raz, gdy reżyser mierzy się z trudnymi tematami historycznymi. W 2016 roku jego film „Wołyń” wywołał jedną z największych debat o historii w polskim kinie ostatnich dekad. Nowy projekt może wzbudzić podobne emocje, choć tym razem spór będzie dotyczył nie tyle samej historii, ile jej interpretacji i wizji świata sprzed tysiąca lat.
Na film trzeba będzie jeszcze poczekać. Twórcy wciąż pracują nad scenariuszem i przygotowaniem scenografii, a premiera przewidywana jest najwcześniej w okolicach 2028 roku.
Źródło: O. Szpunar, „Trzy "Wesela" i pogrzeb. Swadźba i tryzna w nowym filmie Smarzowskiego o Słowianach”, krakow.wyborcza.pl [dostęp: 10.03.2026]