Jeśli przez ostatnie sezony przyzwyczaiłaś się do bezpiecznego beżu i „quiet luxury”, teraz czas na lekki wstrząs. Owszem, neutralne tony wciąż mają swoje miejsce (o tym za chwilę), ale to intensywne barwy będą nadawać ton sezonowi wiosna-lato 2026.
Jeśli ostatnie sezony nauczyły nas czegokolwiek, to tego, że moda nie znosi stagnacji. Na wybiegach Prada, Fendi czy Versace zobaczyłyśmy zderzenia limonki z turkusem, oranżu z fioletem i kobaltu z czerwienią. Z kolei Bottega Veneta i Mugler przypomniały, że nawet ziemiste i przygaszone tony mogą być robić wrażenie, jeśli podkręci się je konstrukcją i fakturą. Analitycy trendów nie mieli wątpliwości: to był sezon maksymalizmu, odwagi i pełnej palety. A Pantone ze swoją bielą mogą się schować.
Tej wiosny prym będą wieść:
Od lewej: Balenciaga, Burberry, Chloé (fot. Spotlight)
Gdybyś zapytała ekspertów z Heuritech i Tagwalk – dwóch największych platform analitycznych branży modowej – który kolor pojawił się najczęściej na wybiegach sezonu wiosna–lato 2026, odpowiedź by zaskoczyła: fiolet. Balenciaga, Burberry, Valentino i Chloé postawiły na różne jego wariacje – od bliskiego lawendzie po głęboki, atramentowy.
Od lewej: Alaia, Valentino, Saint Laurent (fot. Spotlight)
Albo go kochasz, albo się przed nim wzdrygasz. Chartreuse – żółtozielony odcień gdzieś między limonką a absyntowym koktajlem – to naturalny następca jadowitego Brat green wylansowanego przez album Charli XCX z 2024 roku. I choć na wiosnę to kolor nieoczywisty, bo bardziej od świeżej trawy przypomina radioaktywną truciznę, w tym sezonie pojawia się wszędzie: u Prady, Alaïa, Balenciagi, Valentino, Dries Van Notena, Issey Miyake i Simone Rochy.
Od lewej: Prabal Gurung, Gabriela Hearst, Jil Sander (fot. Spotlight)
Scena z „Diabeł ubiera się u Prady", w której Miranda Priestly wyjaśnia, skąd pochodzi kolor swetra Andy, nigdy nie była tak aktualna. Kolor sezonu to nie zwykły niebieski – to lazurowy, tym razem ochrzczony przez branżę „błękitem Capri”. Przywodzi na myśl wakacje na jachcie, czyste niebo i wiatr we włosach – nic dziwnego, że podbił kolekcje od Nowego Jorku po Paryż.
Od lewej: Chanel, Givenchy, Fendi (fot. Spotlight)
Zaledwie trzy lata temu czerwień była absolutnie wszędzie i wyglądało na to, że projektanci w końcu dają jej chwilę oddechu. Nic z tych rzeczy. Od wiśniowego po rubinowy – czerwień pozostaje jednym z najbardziej wdzięcznych kolorów do noszenia. Pojawiła się na wybiegach u Givenchy (w formie dramatycznego trencza), Chanel (wieczorowe suknie), a nawet jako dziergane bikini u Fendi.
Od lewej: Miu Miu, Christian Siriano, Proenza Schouler (fot. Spotlight)
Taylor Swift wydaje „Life of a Showgirl” i nagle wszyscy chcą chodzić w kolorze cytrusów. Przypadek? Być może, ale nie zmienia to faktu, że pomarańczowy stał się jednym z największych zaskoczeń sezonu: od swetrów w kolorze gorzkiej pomarańczy u Proenza Schouler, przez mandarynkową koszulkę polo od Miu Miu, aż po jaskrawą jak flamaster stylizację Christiana Siriano.
Od lewej: Prada, Loewe, Ferragamo (fot. Spotlight)
Masełkowy żółty zyskiwał siłę przez całe lato 2024 i na wybiegach wiosna–lato 2026 wrócił z podwójną energią. Najmodniejsza żółć w tym sezonie jest słoneczna, soczysta, niemal radioaktywna. To kolor dopaminy: rozświetla nylonowe kurtki, miękką skórę, zwiewne sukienki. I choć może wydawać się wymagający, wystarczy akcent – buty, torebka, kardigan – by wpuścić do garderoby trochę światła.
Od lewej: Stella McCartney, Victoria Beckham, ZImmerman (fot. Spotlight)
Nostalgia za rokiem 2016 znalazła swoje odbicie także na wybiegach. Kolor „millennial pink” – który dekadę temu był równie wszechobecny, co irytujący – dziś nabiera bardziej luksusowego charakteru. To róż z ambicjami; nie jest dziewczęcy ani słodki, bo w duecie z architektoniczną sylwetką i mocnym krojem staje się narzędziem power dressingu. Calvin Klein zaproponował monochromatyczny satynowy zestaw w kolorze flaminga, Stella McCartney wysłała na wybieg płaszcz jak utkany z waty cukrowej, a Burberry zagrało neonowym różowym szalem jako kontrapunktem do stonowanej reszty stylizacji.
Od lewej: Dior, Chloé, Alaïa (fot. Spotlight)
W obliczu całej tej barwnej rewolucji szary może wydawać się oznaką rezygnacji. Nic bardziej mylnego! Szarości – od dymnych po jasne, niemal perłowe – są bezpieczną przystanią na tle wiosennej kakofonii kolorów, ale nie muszą być równoznaczne z kamuflażem, jeśli ich forma intrygująca. Strukturalne biodra marynarek, obniżona talia w stylu lat 80., misterne plisy – tego lata szarość wiele ma twarzy.
Bez względu na to, który z tych odcieni kusi cię najbardziej, warto zadać sobie pytanie: czy to tylko sezonowy kaprys, czy może stanie się częścią twojej osobistej palety? W tym sezonie projektanci podsunęli wszelkie możliwe odpowiedzi, ale ostateczna decyzja – jak zawsze – należy do nas.