Choć za oknem wciąż chłodno, na wybiegach było już gorąco – i to nie tylko od reflektorów. Wielki reset, wielki powrót emocji i jeszcze większe ambicje: tak można podsumować sezon wiosna–lato 2026. Po latach ostrożności projektanci zaczęli znów eksperymentować z kolorem, formą, rzemiosłem i narracją. Co to oznacza dla naszej garderoby? Zobacz nasz przewodnik po największych trendach na wiosnę 2026.
Pokazy na sezon wiosna/lato 2026 zapiszą się w historii jako moment prawdziwego „wielkiego wybuchu” kreatywnego. Debiuty nowych dyrektorów artystycznych w najważniejszych domach mody – od Dior po Chanel i Bottega Veneta – przyniosły nie tylko świeżą energię, ale też odwagę w reinterpretowaniu archiwów. Projektanci przestali traktować dziedzictwo jak relikwię. Zaczęli je ciąć, przesuwać, rozciągać i podważać.
Efekt? Sezon kontrastów. Z jednej strony teatralność, kolor i objętość, z drugiej – dopracowane rzemiosło i wyraźna struktura. Jak zdaniem projektantów ubiera się kobieta 2026 roku? Odpowiedź jest jasna – swobodnie, zmysłowo, z charakterem. Moda znów sprawia wrażenie żywej. I wreszcie – ekscytującej.
Oto najważniejsze trendy, które będą towarzyszyć nam w tym sezonie:
Moda z przymrużeniem oka
Od lewej: Valentino, Dries van Noten, Jacquemus (fot. Spotlight)
Po latach minimalizmu projektanci postanowili się pobawić. W debiucie dla Loewe Jack McCollough i Lazaro Hernandez postawili na czyste, podstawowe kolory i przeskalowane proporcje. U innych pojawiły się teatralne biodra à la pannier, kokardy wielkości deserowych talerzy, rękawy jak z opery albo żakiety jak z garderoby Arlekina. Bo kto powiedział, że musimy ubierać się poważnie?
Rzemiosło w roli głównej
Od lewej: Dries van Noten, Bottega Veneta, Maison Margiela (fot. Spotlight)
Louise Trotter w Bottega Veneta przypomniała, że słowo „bottega” oznacza warsztat. Jej debiut był pokazem technicznej wirtuozerii: iryzujące kurtki z recyklingowanego włókna szklanego, peleryna z frędzlami tworzona przez 4000 godzin. Inni zaprezentowali gąszcz frędzli, misterne wyszywania i draperie. Wniosek? W sezonie wiosna-lato 2026 faktura – czy to skóra, czy haft, czy ręcznie tkana tkanina – jest równie ważna jak krój. Ma być wyczuwalna, trójwymiarowa, niemal rzeźbiarska. Aż chce się dotknąć!
Boudoir i przezroczystości
Od lewej: Simone Rocha, Valentino, Alaia (fot. Spotlight)
Koronki, transparentne warstwy, satyna, bieliźniane detale... Po sezonach sztywnego, niemal korporacyjnego krawiectwa nadszedł czas miękkości. W Valentino modelki sunęły w zwiewnych sukniach z efektem trompe-l’œil, a w Londynie Simone Rocha pokazała romantyczne sylwetki z przezroczystymi nakładkami. To trend balansujący między odsłanianiem a ukrywaniem – wystarczy koronkowy detal pod koszulą, satynowa halka zamiast klasycznej spódnicy.
Structured suiting – rzeźbiarskie garnitury
Od lewej: Alexander McQueen, Mugler, Givenchy (fot. Spotlight)
Bezkształtne marynarki mogą odejść na zasłużoną emeryturę, bo tej wiosny krawiectwo odzyskuje kręgosłup. W Alexander McQueen i Mugler żakiety modelowały sylwetkę niczym gorset, podkreślając talię i biodra. Nowy garnitur jest zdecydowanie kobiecy i nieco dramatyczny.
Monochromatyczna dyscyplina
Od lewej: Saint Laurent, Tory Burch, Pamela Rolland (fot. Spotlight)
Czerń i biel wróciły z nową siłą. Anthony Vaccarello w Saint Laurent otworzył paryski tydzień mody serią czarno-białych sylwetek, udowadniając, że kontrast może być bardziej wyrazisty niż jakikolwiek print. W Nowym Jorku dominowała pragmatyczna elegancja – total look w jednym kolorze stał się synonimem nowoczesnej dyscypliny.
Kolory podstawowe
Od lewej: Jil Sander, Loewe, Fendi (fot. Spotlight)
Obok monochromatycznej powagi eksplodowały barwy podstawowe: kobalt, słoneczna żółć, ognista czerwień. Loewe wyglądało jak luksusowe pudełko kredek, a wybiegi Jil Sander i Fendi przecięły intensywne smugi kobaltu i szkarłatu. To optymizm w czystej postaci. Kolor nie jest dodatkiem – jest punktem wyjścia.
Spódnica w roli głównej
Od lewej: Simone Rocha, Balenciaga, Prada (fot. Spotlight)
Tiulowe eksplozje, balonowe formy, rzeźbiarskie konstrukcje. Spódnica przestaje być tłem. Może grać główną rolę albo wystawać spod minimalistycznej sukienki jak znak interpunkcyjny. Wiosną 2026 roku to ona buduje całą narrację stylizacji.
Trencz w nowej odsłonie
Od lewej: Saint Laurent, Prabal Gurung, Bottega Veneta (fot. Spotlight)
Trencz to wiosenny pewniak, ale w 2026 roku zyskał nowe oblicze. U Prabal Gurung pojawiły się obniżone talie, w Bottega Veneta – echa lat 80. Klasyka została lekko rozmontowana i złożona na nowo. Efekt? Płaszcz, który nadal chroni przed wiatrem, ale też przed nudą.
Pustynna księżniczka
Od lewej: Chloe, Isabel Marant, Balmain (fot. Spotlight)
Pustynia w sezonie wiosna–lato 2026 nie jest surowa ani survivalowa. To raczej wizja oazy – miękkie drapowania, lejące się tkaniny, spodnie haremki i paleta, która krąży wokół piasku, karmelu, rozgrzanego brązu. U Chloé beże nabrały architektonicznej formy, na wybiegu Isabel Marant sylwetki przypominały współczesne nomadki z artystycznym zacięciem, a w Balmain zgaszona paleta zostawiła pole do popisu koralikom i muszlom.
Dżinsowy powrót do źródła
Od lewej: Stella McCartney, Acne Studios, Calvin Klein Collection (fot. Spotlight)
Po eksperymentach z formą denim wraca do klasyki. Proste nogawki, sprawdzone fasony, czyste odcienie – stylizowany z białą koszulą czy nonszalancko zarzuconą marynarką znów staje się fundamentem garderoby. Czasem najbardziej rewolucyjny jest powrót do normalności.
Victorian revival
Od lewej: Louis Vuitton, Wiederhoeft, Alexander McQueen (fot. Getty Images, Spotlight)
Gorsety, wysokie kołnierze, misterne sznurowania. Epoka wiktoriańska wraca – ale na szczęście bez dusznej moralności. W Wiederhoeft romantyczna teatralność została podkręcona do maksimum, w Louis Vuitton historyczne odniesienia rozluźniono, dodając im niemal piżamowej lekkości, a w Alexander McQueen konstrukcja gorsetu znów stała się rzeźbiarskim narzędziem modelowania sylwetki.
Kanon trendów na sezon wiosna–lato 2026 nie proponuje jednej estetyki, a raczej wachlarz możliwości. Od teatralności po minimalizm, od przezroczystości po mocną konstrukcję. Wspólny mianownik? Odwaga. Moda znów żyje, oddycha i – co najważniejsze – daje nam przestrzeń, by wybrać własną wersję tej historii.