Zygmunt Freud musiał przyznać, że nie zna odpowiedzi na to pytanie. Na nowo podjął je psychiatra Jacques Lacan i według wniosków przedstawionych w jednej z jego prac chodzi o dążenie do otwierania przestrzeni wolności. Psychoanalityk Marcin Piotrowski wyjaśnia, co się za tym kryje, przytaczając dodatkowo poglądy uczennicy Lacana, francuskiej badaczki psychoanalizy Colette Soler.
- „Czego chce kobieta?” – to pytanie zadał sobie Zygmunt Freud, a po nim m.in. Jacques Lacan i współczesna psychoanalityczka, Colette Soler.
- Twórca psychoanalizy nie znalazł odpowiedzi na to pytanie, twierdził jednak, że kobietom towarzyszy w życiu zazdrość o penisa.
- Jacques Lacan podjął podniesioną przez Freuda kwestię. W jego ujęciu kobiecość to nie „brak”. Według niego kobiecość wiąże się ze szczególną relacją do pragnienia i rozkoszy.
- Jak zauważa psychoanalityk Marcin Piotrowski, u Lacana „w pewnym sensie wszyscy mężczyźni są do siebie podobni, a każda kobieta jest inna”.
- Do teorii Freuda w swoich badaniach odnosi się współczesna psychoanalityczka Colette Soler. Czy psychoanaliza może być jeszcze dzisiaj aktualna?
Artykuł pochodzi z miesięcznika „Sens” 3/2026.
Aleksandra Nowakowska: U Junga Anima, w taoizmie yin, w astrologii Wenus i Księżyc – będące pierwiastkiem kobiecym – definiowane są jako: przyjmujące, bierne, tajemnicze, ciemne, uczuciowe, zmienne, nieświadome. Początek psychoanalitycznego myślenia o kobiecie dał Freud i to, co o niej mówił czy pisał, obecnie jest kontrowersyjne. Co tak naprawdę miał na myśli?
Marcin Piotrowski: Kobiecość jest ogromnym tematem do rozważań teoretycznych. W perspektywie psychoanalitycznej nie jest inaczej, kobiecość nigdy nie była czymś oczywistym, a raczej pytaniem, które nie przestaje się odradzać. Freud jako pierwszy uczynił z kobiecości temat naukowego dociekania, stawiając pytanie: Czego chce kobieta? Ostatecznie przyznał, że nie zna odpowiedzi. To zdanie nie jest przejawem mizoginii, lecz wyrazem pewnej prawdy o tym, co nieświadome. Bo tajemnica kobiecości wymyka się możliwości prostego nazwania.
Freud widział rozwój kobiecości w kontekście różnicy płci, którą pojmował przez pryzmat kompleksu kastracji – momentu, w którym mała dziewczynka uświadamia sobie anatomiczną różnicę w porównaniu z małym chłopcem. Ta chwila, według Freuda, ma swoje dalekosiężne konsekwencje psychiczne – jest to między innymi relacja do fallusa, rozumianego jako wyobrażenie władzy, potencji czy sprawczości, a także do fallusa jako znaczącego braku. Dla dziewczynki moment konfrontacji z różnicą budowy ciała jej i chłopca miał oznaczać uświadomienie sobie bycia pozbawioną, czyli dotkniętą brakiem, z którego, jak twierdził Freud, zrodziła się zazdrość o penisa (niem. Penisneid). Z tego ma wynikać zarówno jej fascynacja męskością, jak i dążenie do macierzyństwa, które Freud opisał w kompleksie Edypa.
Freudowska teoria jest od lat kontestowana właśnie z tego powodu, że jej zasadniczy punkt zakłada, iż kobiecość nie jest po prostu „naturą”, lecz konstrukcją, która powstaje w relacji do miejsca braku u dziewczynki.
Warto tu dodać, że Freud rozumiał też, iż kobieca seksualność jest „ciemnym kontynentem”, ale nie dlatego, że jest tajemnicza, lecz dlatego że to, co się mówi, również o płci, seksualności, rozkoszy, jest – jak każde znaczenie – falliczne. Czyli określone. Falliczne kształty od zarania dziejów w różnych kulturach symbolizowały twórczy potencjał i moc. Kobiecość jest zaś nie do końca rozpoznana, jest zagadką. Tym samym Freud pozostawił po sobie to znamienne pytanie, a nie odpowiedź. Ten temat pozostaje do dziś aktualny w doktrynie psychoanalitycznej.
Niezależnie od płci „brak” stał się później jednym z kluczowych pojęć dla psychoanalitycznej konceptualizacji rozwiniętej przez francuskiego psychoanalityka Jacques’a Lacana. Jak się odniósł do pomysłów Freuda?
Lacan pytanie „Czego chce kobieta?” podjął na nowo. Pokazał, że anatomiczny brak po stronie dziewczynek (lekarz, określając płeć dziecka na etapie życia płodowego, czyni to na bazie obserwacji: ma czy nie ma) nie jest defektem. Uważał, że kluczowa problematyka dla kobiet nie rozgrywa się na poziome anatomicznej różnicy wobec mężczyzn ani nie sprowadza się do tożsamości, lecz braku reprezentacji, czyli jest tym, co się wymyka nazwaniu.
Kiedy Lacan podjął freudowskie pytanie o kobiecość, nie szukał odpowiedzi w anatomii, psychologii czy symbolice archetypów. Dla niego kobiecość to nie zestaw cech ani emocji, lecz nieświadoma pozycja wobec sposobu rozkoszowania się. Stworzył kontrowersyjny termin: „kobieta jako nie-cała”.
I co to znaczy?
Że kobiecość jest poza funkcją falliczną. W seminarium XX „Jeszcze” Lacan mówi, że kobieta nie jest cała podporządkowana funkcji fallicznej, dlatego może doświadczać innej rozkoszy – tej, o której nic nie można powiedzieć. Ta „inna rozkosz” nie ma nazwy, nie daje się ująć w słowa, ale kobiety – mówi Lacan – wiedzą coś o niej. To rozkosz ciała, która przekracza granice znaczenia, czasem objawia się w doświadczeniu mistycznym (na przykład u Świętej Teresy z Ávili, o której Lacan wspomina), czasem w miłości, czasem w samotności, czasem w cierpieniu. Nie jest przeciwieństwem męskiej rozkoszy, lecz jej innym wymiarem. W tym sensie kobiecość u Lacana nie oznacza słabości, lecz zdolność bycia w relacji z tym, co niewyrażalne.
Kobieta nie jest „mniej” niż mężczyzna – jest „inaczej”.
To, co Freud rozpatrywał jako brak na poziomie anatomicznym, Lacan de facto pomija i koncentruje się na braku na poziomie symbolicznym, a ten dotyka wszystkich, tylko w różny sposób. Dla niego kobiecość to miejsce możliwej nadwyżki – nadmiaru rozkoszy o tę nienazywalną, która, poza nielicznymi wyjątkami mistyków, jest niedostępna dla mężczyzn.
Lacan ukuł inne, wyglądające prowokacyjnie stwierdzenie w odniesieniu do kobiet, mianowicie: „kobieta nie istnieje”. Czy chodziło mu o to, że nie ma jednego określonego wzorca kobiecości?
U Lacana to, co związane z kobietą, istnieje zawsze w liczbie mnogiej, innymi słowy w pojedynczych przypadkach, w doświadczeniu konkretnych kobiet. Nie ma „Kobiety” przed duże „k”, natomiast są kobiety, różne kobiety. A każda z nich znajduje się w osobliwej relacji do kastracji (phi), ale przede wszystkim do rozkoszy i znaczącego braku (Phi). I z tego wynika ta niepowtarzalność kobiet. Lacan wykazuje, że po stronie męskiej występuje pewna uniwersalność, a u kobiet nie. Co oznacza, że w pewnym sensie wszyscy mężczyźni są do siebie podobni, a każda kobieta jest inna.
Wspólnym mianownikiem kobiecości jest pragnienie rozkoszy. W seminarium X „Lęk” Lacan udziela odpowiedzi na pytanie, czego chce kobieta. Otóż chce się rozkoszować i w każdym przypadku ta kobieca rozkosz jest otwarciem przestrzeni, w której nie potrzeba nazywania, by istnieć.
W kontekście kobiecości pisał też o histerii. Jak należy to rozumieć?
Lacan rozróżnia kobiecość od histerii, która nie ma znanego z języka psychologii zabarwienia pejoratywnego, lecz odnosi się do pewnej logiki rozkoszy. Osoba histeryczna domaga się nieustannie bycia powodem pragnienia mężczyzny lub kobiety (co świetnie pokazuje na przykład film „Kochanice króla” z 2008 roku), a pragnienie to zawsze jest efektem braku. Dlatego kobieta histeryczna jest mistrzynią czynienia z siebie tej, której brakuje, której wcale nie chodzi o rozkosz (ani swoją, ani partnera), tylko nieustanne bycie obiektem pragnienia, skazując się na bycie uwięzioną w nieusatysfakcjonowaniu.
Colette Soler, jedna ze współczesnych psychoanalityczek i interpretatorek myśli Lacana, zwraca uwagę, że tę prawdziwą kobiecą rozkosz – nie do wypowiedzenia, nie do zapisania – przechowuje ciało. Jednocześnie w swojej książce „What Lacan said about women” również odnosi się do lacanowskiego twierdzenia, że „kobieta jest nie-cała”. Jak się na to patrzy?
Według Soler kobieta nie jest określona przez brak, jak widział to Freud, lecz przez nadmiar. Kobieca rozkosz jest nie tylko falliczna, lecz także nienazwana, ale jednocześnie dająca się doświadczyć. Soler tłumaczy, że to właśnie dlatego Lacan mówił, iż kobieta ma więcej rozkoszy niż mężczyzna, a nie mniej. Nie w sensie ilości, lecz intensywności – ponieważ jej relacja z brakiem (Phi) i kastracją (phi) jest u niej bardziej znacząca niż u mężczyzny, właśnie ze względu na różnicę anatomiczną. Anatomia ma zatem znaczenie, ale na innym poziomie, niż próbował to usytuować Freud.
Ta „inna rozkosz” nie jest przeciwstawna męskiej. Jest raczej tym, co otwiera – niezależnie od płci – na doświadczenie, które nie daje się w ubrać w słowa.
Soler zauważa, że można spotkać mężczyzn, którzy zajmują „kobiecą” pozycję wobec rozkoszy, oraz kobiety, które strukturalnie są po „męskiej” stronie – w sensie bycia całymi w rozkoszy fallicznej.
Mówiąc to, Soler rozwija myśl Lacana. To, co kobiece, to nie płeć, ale sposób „upłciowienia”, czyli zajęcia miejsca w ramach płci poprzez relację do braku. Chodzi o sposób, w którym nie ucieka się od braku, lecz godzi się na to, by go doświadczać, bo brak uruchamia pragnienie.
Pragnienie u Lacana jest następstwem podstawowego braku, jaki przeżywa dziecko oddzielone od swojej matki. Jest dążeniem do wypełnienia pustki, jaką tworzy separacja z matką. Dziecko pragnie być pragnieniem matki, dopełnieniem jej braku. Ze względu na brak możliwości wypełnienia tej pustki pragnienie kieruje się ku substytutom matki, której szukamy w różnych relacjach. Pragnienie, według psychoanalizy, jest wywoływane, ale w odróżnieniu od potrzeby nie jest zaspokajane. Ma ono funkcję dynamizującą, kreującą. Jest nieświadome i ma prowadzić do akceptacji braku?
Według Lacana pragnienie jest efektem utraty, jaka dotyka każde dziecko, które „wchodzi” w mowę. Co więcej, na dość wczesnym etapie dziecko odczuwa obecność i nieobecności matki niezależnie od tego, gdzie ona się faktycznie znajduje. W tym sensie kobiecość jest również symbolizacją braku. Soler potencjał kobiecości widzi jako sposób obejmowania nieświadomego, ale nie poprzez kontrolę czy walkę o równouprawnienie, lecz poprzez zgodę na to, co nieznane i niespełnione. Kobiecość, uważa, nie jest „brakiem tożsamości”, lecz zdolnością do niewiedzy twórczej – do bycia w relacji z tym, co nie do końca jest zrozumiałe, co jest jakąś formą zagubienia.
Czy dzisiaj, gdy pojęcia płci i tożsamości stają się coraz bardziej płynne, psychoanaliza nadal jest aktualna?
Tak, a nawet zyskuje na znaczeniu. Kobiecość i męskość są definiowane nie przez identyfikacje i anatomię, która nie jest przeznaczeniem – choć Freud powiedział, że jest – lecz przez relację do sposobu rozkoszowania się. Freud szukał odpowiedzi na pytanie: „Czego chce kobieta?”, i nie znalazł jej, bo – jak pokazał Lacan – nie można jej znaleźć ani w różnicy płci, ani w relacji do pojmowania władzy czy sprawczości, lecz w relacji do braku (Phi). Właśnie ona sprawia, że kobiecość pozostaje otwarta, dynamiczna, niewyczerpana w swoich odsłonach i formach. Dlatego możliwa jest do zrozumienia zawsze pojedynczo, w unikalności każdej kobiety. Psychoanaliza nie szuka podobieństw i identyfikacji, lecz pozwala zrozumieć różnicę swojej rozkoszy i tego, co nieświadome, co ostatecznie daje ulgę w cierpieniu.
Reasumując, to, co kobiece, to nie to, czego brakuje, ale to, co wciąż wymyka się słowu.
Bycie kobietą w sensie psychoanalitycznym nie jest definiowane przez przestrzeganie lub łamanie norm – lecz przez pozostanie z tym, co nie do końca możliwe do wypowiedzenia, z pragnieniem i rozkoszą.
Tak rozumiana kobiecość jest przestrzenią wolności. Nie wolności jako niezależności od innych czy asertywności, ale jako zdolności do bycia w relacji bez całkowitego utożsamienia, na przykład do miłości bez posiadania albo do pragnienia bez pełni.
Psychoanaliza nie mówi kobietom, kim mają być. Pokazuje raczej, że bycie kobietą nie oznacza bycia „całą”. Właśnie w tej „nie-całości”, w odniesieniu do rozkoszy fallicznej, pojawia się przestrzeń związana z możliwością pojawienia się innej rozkoszy.
Pamiętajmy przy tym, że pełnia rozkoszy jest wabikiem współczesnej cywilizacji. Jednym z efektów ubocznych psychoanalizy jest więc możliwość zaakceptowania, że to iluzja – a to ma efekt uwalniający.
Marcin Piotrowski – psychoanalityk lacanowski (z wykształcenia psycholog, absolwent SWPS) praktykujący od wielu lat w Warszawie. Członek współzałożyciel Forum Polskiego Pola Lacanowskiego (FPPL) oraz członek ÉPFCL – École de Psychanalyse des Forums du Champ Lacanien (Szkoły Psychoanalizy Forów Pola Lacanowskiego we Francji)