1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Styl Życia
  4. >
  5. Internet oszalał na punkcie 2016 roku. Dlaczego każdy nagle tęskni za przeszłością?

Internet oszalał na punkcie 2016 roku. Dlaczego każdy nagle tęskni za przeszłością?

Rihanna podczas ikonicznego występu z piosenką „Love On The Brain” podczas gali rozdania nagród Billboard Music Awards 2016 (Fot. Kevin Winter/Getty Images)
Rihanna podczas ikonicznego występu z piosenką „Love On The Brain” podczas gali rozdania nagród Billboard Music Awards 2016 (Fot. Kevin Winter/Getty Images)
Ostatnio wszyscy w Internecie wspominają rok 2016 – czas, kiedy byliśmy młodzi (lub po prostu młodsi), dobrze się bawiliśmy, a życie wydawało się lżejsze i bardziej beztroskie. Wtedy nie zdawaliśmy sobie sprawy, jak dobrze nam się żyje, a teraz tęsknimy za czasami, w których wszystko było bardziej ludzkie. Czy 2026 to – jak twierdzą użytkownicy social mediów – nowy 2016? Sprawdzamy, skąd wziął się ten internetowy fenomen i dlaczego wszyscy wracamy teraz właśnie do tego roku.

Jeśli śledzicie media społecznościowe z pewnością natknęliście się na ten trend. Wraz z 1 stycznia Instagram dosłownie zalała fala zdjęć sprzed 10 lat. Internauci uznali bowiem tę datę „dniem resetu” – powrotem do radosnego roku 2016. Wszyscy zaczęli więc postować stare fotografie i wspominać (jeśli twój feed wygląda jak sprzed dekady, to nie złudzenie optyczne). Wróciły też kolorowe filtry (ci, którzy ich teraz używają, zbierają milionowe zasięgi), wyrazisty makijaż, zadziorne stylizacje i muzyka z tego czasu. Wielu mówi: „2026 to nowy 2016”, a cała reszta… chętnie gra w tę nostalgiczną grę, bo w 2016 roku faktycznie coś „magicznego” wisiało w powietrzu – pewna lekkość, o której istnieniu nie mieliśmy pojęcia.

Proszę akceptuj pliki cookie marketingowe, aby wyświetlić tę zawartość Pinterest.

Cytuając Andy’ego z „The Office”: „Chcielibyśmy wiedzieć, że żyjemy w »starych, dobrych czasach«, jeszcze zanim się one skończą”. Muzyka wydawała się wspólnotowa. Popkultura rozwijała się w tempie, za którym dało się nadążyć. Bez ironii i poczucia żenady używaliśmy filtrów na Instagramie, a odjechane gadżety kupowaliśmy nie dla wartości odsprzedaży, ale przede wszystkim dla zabawy. Życie wydawało się jakby lżejsze. Nic dziwnego, że nostalgizowanie tego roku stało się globalnym internetowym trendem. W Google coraz popularniejsze są wyszukiwania „dlaczego rok 2016 jest tak popularny”, według TikToka liczba wyszukiwań frazy „2016” wzrosła w ciągu ostatniego tygodnia o 452 proc., a przy użyciu filtra „2016” stworzono już ponad 55 milionów filmów.

Dlaczego teraz? I dlaczego akurat rok 2016? Co było w nim wyjątkowego i dlaczego odczuwamy w związku z nim taką nostalgię? Pora przyjrzeć się temu fenomenowi z bliska. Zacznijmy jednak od podstaw, czyli tego, jak wówczas wyglądał świat.

Muzyka

Sama muzyka z 2016 r. potrafi przywołać nostalgię. Chyba każdy zgodzi się, że piosenki miały wtedy swoje unikalne, specyficzne brzmienie. „Work” i inne przeboje Rihanny z jej ostatniego albumu „ANTI” grano wszędzie i to dosłownie non stop. Beyoncé wydała z kolei nagrodzony dwiema statuetkami Grammy krążek „Lemonade”, pokazując wszystkim, że pop może być jednocześnie polityczny, jak i głęboko osobisty.

Proszę akceptuj pliki cookie marketingowe, aby wyświetlić tę zawartość YouTube.

Proszę akceptuj pliki cookie marketingowe, aby wyświetlić tę zawartość YouTube.

Wtedy jeszcze wszyscy korzystaliśmy z tych samych playlist. Teraz, dzięki algorytmom, żyjemy w swoich bańkach dźwiękowych. Nie ma już wspólnej „piosenki lata” (w 2016 r. były to „Can’t Stop The Feeling” Justina Timberlake’a i „Ain’t Your Mama” Jennifer Lopez), Spotify po prostu podrzuca nam to, co może nas kręcić. Użytkownicy serwisu zdają się jednak temu opierać, bo jak pokazują statystyki, liczba playlist „2016” wzrosła w zeszłym roku o 71 proc. w porównaniu z rokiem 2024. To dlatego niektóre utwory z tego roku znów są popularne, jak chociażby przeboje, które dekadę temu okupowały szczyty listy przebojów.

Proszę akceptuj pliki cookie marketingowe, aby wyświetlić tę zawartość YouTube.

Nostalgię podsycają również filmy i seriale. Równo dekadę temu debiutował pierwszy sezon „Stranger Things”. Streaming dopiero raczkował, a my zdecydowanie częściej niż dziś chodziliśmy do kina i oglądaliśmy „regularną” telewizję.

Proszę akceptuj pliki cookie marketingowe, aby wyświetlić tę zawartość YouTube.

Estetyka

W tamtym czasie nie potrzebowaliśmy estetyki, my nią byliśmy. Pod tym względem rok 2016 był krzykliwy i bezkompromisowo odważny, szczególnie jeśli zestawimy ówczesne trendy z dzisiejszą modą na minimalizm i bardzo spójną, niemal sterylną estetyką clean girl. Wykonturowane twarze, wyraziste brwi, grube kreski eyelinerem, neonowe cienie do powiek, usta w mocnym kolorze – tak wyglądał nasz codzienny (sic!) makijaż. Modowo sporo czerpaliśmy natomiast z grunge’u oraz lat 90. Nie chodziło o subtelność, chcieliśmy być widoczni. Co więcej, wtedy jeszcze można było być kolorowym i nie narazić się na osąd.

Proszę akceptuj pliki cookie marketingowe, aby wyświetlić tę zawartość Pinterest.

Social media

Social media, które w 2016 dopiero co zaczęły się rozwijać, również przyczyniają się do nostalgii za tym rokiem. Wtedy nie rządziły one naszym życiem w takim stopniu, a ich charakter nie był jeszcze tak komercyjny jak dziś. Internet był przestrzeń kreatywną, a nie kapitalistyczną, a ekspresja siebie nie wiązała się z ceną ani strategią kontentową. 2016 był też szczytem internetowej radości: peakiem popularności Tumblra, Snapchata, aplikacji Pokémon Go i viralowych trendów internetowych, często dość głupich, jednak z drugiej strony niesamowicie kreatywnych i dających poczucie wspólnoty, podczas gdy dzisiejsze virale są raczej ukrytymi planami marketingowymi.

W 2016 r. na Instagramie nie było karuzel, rolek i zmęczenia algorytmami. Wszystko kręciło się wokół zdjęć, więc nie martwiliśmy się o Reelsy i relacje. Publikowaliśmy fotki kanapek lub rozmazane selfie z filtrem, podpisem „good vibes only”, masą hashtagów i nikt nie zwracał uwagi na zasięgi. Nasze profile nie były markami, tylko albumami wspomnień. Nie dręczyły nas panele analityczne, a liczba lajków nie miała znaczenia. Nie było strony „Dla Ciebie”, która decydowałaby, co nam się podoba – sami o tym decydowaliśmy. I co najważniejsze – social media były miejscem wspólnoty, nie polem bitwy.

Po 2016 r. kultura internetowa uległa jednak dużej zmianie, a społecznościówki zaczęły iść w coraz to bardziej toksycznym kierunku. Zaszła też pewna zmiana w strukturze Instagrama – aplikacja wprowadziła bowiem funkcję 24-godzinnych relacji, co na zawsze zmieniło sposób, w jaki korzystamy z social mediów na co dzień. Potem nastała era dopracowanych, zoptymalizowanych pod kątem zaangażowania i zapamiętywania TikToków, w których estetyka liczy się bardziej niż dobra zabawa. Nie wspominając już o tym, że teraz postują głównie firmy lub ci, którzy chcą zarobić, a normalsi powoli wycofują się z aktywności.

Proszę akceptuj pliki cookie marketingowe, aby wyświetlić tę zawartość Pinterest.

Dzisiejszy Internet przypomina więc centrum handlowe zarządzane przez sztuczną inteligencję: przesadnie wyselekcjonowane, przeładowane reklamami, pozbawione ludzkiego pierwiastka. To, co kiedyś było wspólnotowe, teraz wydaje się performatywne, podziałowe i wyczerpujące, dlatego zmęczeni algorytmami i „perfekcyjnym” Internetem, powoli rekalibrujemy swoją relację z technologią. Wciąż pozostajemy zalogowani, ale też szukamy oddechu, stąd powrót do analogowych hobby, odtwarzaczy CD i wyjść do kina – aby doświadczyć kultury razem, nie w samotności. Tak czy siak, wizja cyfrowego blackoutu nie wydaje się już dystopijna, lecz coraz bardziej prawdopodobna.

Czytaj także: Analogowy styl życia wraca do łask. Dlaczego w 2026 roku w końcu odłączymy się od ekranów i pokochamy bycie offline?

Polityka i wydarzenia medialne na świecie

Polityka również odgrywa tu ważną rolę. W 2016 r. krajobraz zarówno polityczny, jak i społeczny zaczął zmieniać już w kierunku tego, co obserwujemy obecnie. Rok ten obfitował również w historyczne momenty, które ukształtowały świat. Jeśli chodzi o pożegnania sławnych osób, był to wyjątkowo ponury czas. Odeszły takie legendy jak David Bowie, Prince, George Michael i Alan Rickman. Byliśmy jednak świadkami kilku ważnych wydarzeń na świecie, takich jak referendum w sprawie Brexitu w Wielkiej Brytanii czy pierwszego zwycięstwa Donalda Trumpa w wyborach prezydenckich w USA. I chociaż podziały polityczne w Stanach istniały zawsze, 2016 r. był kluczowym momentem, w którym stały się one bardziej intensywne, co też wywołuje pewne uczucie nostalgii.

Proszę akceptuj pliki cookie marketingowe, aby wyświetlić tę zawartość YouTube.

Dlaczego wszyscy wspominamy teraz 2016 rok?

Skąd wzięła się zatem ta masowa obsesja na punkcie roku 2016? Odpowiedź wydaje się prosta: trendy w popkulturze wracają mniej więcej co 10 lat, dlatego styl sprzed dekady znów jest na topie. W rzeczywistości jednak zjawisko to jest nieco bardziej złożone. Jak twierdzi Clay Routledge, psycholog zajmujący się badaniem nostalgii, jednym z czynników może być po prostu lęk przed przyszłością. Gdy świat się zmienia lub stawia przed nami jakieś wyzwania, szczególnie u progu nowego roku, chętnie patrzymy wstecz, szukając inspiracji i wskazówek oraz czerpiąc z minionych doświadczeń energię i radość.

Proszę akceptuj pliki cookie marketingowe, aby wyświetlić tę zawartość Pinterest.

Duża w tym zasługa popkultury. Jak wynika z badań, oglądanie starych filmów i seriali, granie w stare gry czy słuchanie starej muzyki poprawia nasze samopoczucie, motywuje nas i dodaje otuchy w cięższych chwilach. Nostalgizowanie 2016 r. może więc pomóc nam przetrwać rok obecny. To po prostu wykorzystanie nostalgii jako mechanizmu radzenia sobie z problemami, ale też dobra okazja do refleksji nad tym, jak przez minioną dekadę zmieniło się nasze życie. Po drugie – ogromny wpływ na to, jak wspominamy 2016 r. ma to, ile mieliśmy wówczas lat. Jeśli byliśmy wtedy młodzi, rok ten mógł być dla nas czasem pierwszych razów, odkrywania siebie i świata – i dlatego dziś ma dla nas większe znaczenie. Nie jest to zatem kwestia przywiązania do danego roku, a ludzka tendencja do faworyzowania wspomnień z dzieciństwa i młodości.

Renesans 2016 r. to jednak nie tylko nostalgia, ale przede wszystkim wyraz buntu. Chcemy, aby Internet i otaczający nas świat znów stały się bardziej ludzkie i dla wszystkich. Pragniemy wrócić do czasów, kiedy tworzyliśmy kulturę, a nie tylko ją konsumowaliśmy, a wirtualny świat był o wiele mniej skomplikowany niż dziś. Tęsknimy za tą spontanicznością i za tym, jak się czuliśmy, i to właśnie dlatego patrzymy na 2016 przez różowe okulary. Pozostaje jeszcze pytanie: czy faktycznie byliśmy wtedy szczęśliwsi, a może po prostu młodsi, przed pandemią i życiowym wypaleniem? I czy 2026 naprawdę musi być nowym 2016? Może po prostu musimy znów poczuć ten luz? Mniej social mediów i kalkulacji, więcej życia, działania i bycia razem...

Skoro tak tęskno nam za 2016, może warto spróbować?

Share on Facebook Send on Messenger Share by email
Autopromocja
Autopromocja

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE