Pochopnie podjęłaś decyzję o obcięciu włosów i marzysz, żeby już odrosły? O to, jak można przyspieszyć wzrost włosów, zapytałam trycholożkę Martynę Pobutę. A fryzjerka Karolina Chodzeńska podpowiada, że rozwiązaniem dla niecierpliwych może być przedłużenie i zagęszczenie włosów.
Artykuł pochodzi z magazynu „Zwierciadło” 05/2024
Żeby mieć zdrowe, gęste i długie włosy, trzeba zadbać o… skórę głowy. „Najważniejszą rzeczą jest jej poprawna pielęgnacja” – mówi trycholożka Martyna Pobuta.
„Należy zacząć od wyboru pilingu dostosowanego do indywidualnych potrzeb. Te w formie enzymatycznej sprawdzą się u osób, które mają zmiany zapalne, świąd czy łojotokowe zapalenie skóry głowy. Po pilingi mechaniczne, z drobinkami mogą sięgnąć osoby z przetłuszczającą się skórą”, radzi trycholożka.
Piling jest niezbędny, ponieważ dokładnie oczyszcza skórę z resztek kosmetyków do stylizacji, zanieczyszczeń środowiska, nadmiaru sebum i martwego naskórka. Dzięki temu składniki z szamponu i pielęgnacji będą się lepiej wchłaniały.
Szampon również wybieramy z myślą o tym, czego potrzebuje skóra głowy. Jeśli mamy problem z przetłuszczaniem się włosów u nasady, powinien to być szampon seboregulujący. Odżywka nawilża już część martwą, czyli same włosy na ich długości, chyba że producent wyraźnie zaznaczył, że jest to produkt do stosowania również na skórę.
„Skóra głowy jest pierwszym filarem, o który trzeba zadbać, jeśli chcemy przyśpieszyć wzrost włosów. Drugą kwestią jest dieta. Wybierajmy produkty sezonowe, bo mają najwięcej witamin i minerałów. Aminokwasy są podstawowym budulcem włosa, najszybciej dostarczymy je do organizmu, jedząc mięso i ryby, ale też nabiał, komosę ryżową, amarantus i rośliny strączkowe”, mówi Martyna Pobuta.
Dietę warto wesprzeć suplementacją oleju z wiesiołka i oleju z ogórecznika. Kwasy omega poprawiają kondycję włosów i mają działanie przeciwzapalne. „Oleje można też stosować w formie maski na włosy. Moja ulubiona to zblendowany banan, jogurt naturalny, miód i olej z awokado”, zdradza przy okazji ekspertka. Co jeszcze warto suplementować, gdy chcemy wesprzeć wzrost włosów?
„Zanim zdecydujemy się na suplementację, należy sprawdzić, czy mamy niedobory danych składników w organizmie. Pod kątem włosów najważniejsze są witaminy z grupy B: kwas foliowy, witamina B12, która sprawia, że włosy są grube i mocne, witamina D3, żelazo, ferrytyna. Ich parametry warto sprawdzić, przed podjęciem decyzji o suplementacji”, mówi Pobuta.
Włosom służy też relaks. Dobrze jest stosować na co dzień techniki, które redukują poziom stresu, obniżając poziom prolaktyny i kortyzolu. Medytacja, kojąca muzyka, ćwiczenia oddechowe. Do tego masaż. Wykonany dłońmi czy za pomocą masażera rozluźnia spiętą skórę i pobudza ukrwienie, a to oznacza, że do mieszka włosowego trafi więcej substancji odżywczych. Przy okazji masażu można sięgnąć po serum czy wcierkę do włosów.
Davines ma w ofercie całą linię produktów Energizing, pobudzającą wzrost włosów. Z produktów do pielęgnacji skóry głowy znana jest też marka Anwen. W jej ofercie właśnie znajdują się: serum rewitalizujące mikrobiom i przeciwstarzeniowe z peptydem miedziowym.
„Jeśli do masażu używamy akcesoriów, pamiętajmy o ich regularnej dezynfekcji, dotyczy to również grzebieni czy szczotek do włosów. Panie bardzo często noszą je w torebkach, plecakach, gdzie mają kontakt z bakteriami, które przenoszone są następnie na skórę głowy i mogą sprzyjać pojawianiu się łupieżu”, zwraca uwagę trycholożka.
Zdarza się jednak, że mimo dobrej pielęgnacji, zdrowej diety i wcierania w skórę głowy najlepszych preparatów włosy są cienkie i nie chcą rosnąć.
„Przyczyną mogą być nieleczone zaburzenia, takie jak Hashimoto czy insulinooporność, z którymi boryka się coraz więcej kobiet, lub niski poziomem żelaza i ferrytyny, które trudno wyregulować bez pomocy lekarza. U niektórych kobiet po 40. roku życia w wyniku procesów starzenia się organizmu i zmian hormonalnych ulega zaburzeniu trzecia faza wzrostu włosa. Dochodzi do nietypowego łysienia androgenowego, które objawia się nie przerzedzeniem włosów na czubku głowy, ale ich całościowym osłabieniem. Nie są one już takie jak wcześniej”, mówi fryzjerka i edukatorka marki Davines Karolina Chodzeńska z salonu Zwierzenia Grzebienia.
Co możemy robić? „Zobaczyć, co się dzieje w organizmie, wyhamować te procesy pod kontrolą dermatologa. Leczenie pozwala ochronić potencjał włosów, które mamy. A jeśli zależy nam na tym, by je zagęścić i przedłużyć, możemy to zrobić za pomocą przyczepów z naturalnych włosów”, mówi fryzjerka.
Zmieniła się technika przedłużania włosów. Robi się to teraz za pomocą keratynowych mikrołączeń. „Materiał, który stosujemy w tej chwili, jest lekki i wytrzymały, nie obciąża włosów, dzięki temu możemy łączyć ze sobą cienkie pasemka. Efekt jest naturalny, a łączenia niewidoczne. Możemy normalnie myć i stylizować włosy”, tłumaczy Chodzeńska. Po trzech miesiącach trzeba znów zgłosić się do fryzjera, żeby zdjąć doczepione pasma i założyć je ponownie bliżej nasady włosów. Zajmuje to kilka godzin, więc trzeba się uzbroić w cierpliwość, ale warto, bo przez pozostałe trzy miesiące możemy się cieszyć gęstymi i długimi włosami.