Nagły niepokój, drażliwość, niemożność usiedzenia w miejscu, a nawet zachowania przypominające psychozę. Gdy pojawiają się takie objawy, wiele osób może podejrzewać rozwijającą się chorobę psychiczną. Tymczasem, jak zwraca uwagę dr Chris Gilbert, amerykańska lekarka specjalizująca się w medycynie holistycznej, czasem przyczyna jest zupełnie inna. Winowajcą może być lek.
Wyobraźmy sobie nastolatka. Chłopak nie miał dotąd żadnych problemów psychicznych, był wzorowym uczniem i nigdy wcześniej nie sprawiał rodzicom powodów do niepokoju. Pewnego dnia znajduje w domowej apteczce lek przepisany jednemu z rodziców. Ciekawość bierze górę, a połknięcie jednej tabletki wydaje się niewinnym eksperymentem. Kilka godzin później zaczyna się koszmar. Pojawia się trudne do opisania uczucie wewnętrznego napięcia. Nie potrafi usiedzieć w miejscu, chodzi po pokoju, nieustannie zmienia pozycję, staje się rozdrażniony, niespokojny i coraz bardziej pobudzony. Bliscy są zaniepokojeni. Zachowanie chłopaka wydaje się całkowicie nieadekwatne i niepokojące.
Taką historię opisuje dr Chris Gilbert w artykule opublikowanym na łamach „Psychology Today”. Przypadek 17-letniego Michaela pokazuje, jak łatwo niektóre skutki uboczne leków pomylić z pierwszym epizodem psychozy lub innym poważnym kryzysem psychicznym. Jednak w rzeczywistości może chodzić o akatyzję. Jest to stosunkowo częsty, ale wciąż niedostatecznie rozpoznawany skutek uboczny niektórych leków.
Nazwa pochodzi z języka greckiego i oznacza dosłownie „niemożność siedzenia”. Jak wyjaśnia dr Gilbert, określenie to nie jest przypadkowe.
„Osoby doświadczające akatyzji odczuwają intensywną wewnętrzną potrzebę ruchu i nie są w stanie pozostać w bezruchu” – podkreśla lekarka.
Nie jest to zwykłe zdenerwowanie czy nadmiar energii. To intensywne, często wręcz nie do zniesienia wewnętrzne napięcie, które zmusza do chodzenia, kołysania się, przekładania ciężaru ciała z nogi na nogę czy ciągłego poruszania stopami.
Towarzyszyć temu mogą:
- silny niepokój,
- lęk,
- rozdrażnienie,
- pobudzenie,
- wybuchy złości,
- agresja.
W skrajnych przypadkach cierpienie psychiczne bywa tak duże, że pacjenci opisują je jako jedno z najbardziej nieprzyjemnych doświadczeń w życiu.
„To uczucie bywa wręcz nie do wytrzymania” – pisze ekspertka.
Akatyzja najczęściej kojarzona jest z lekami przeciwpsychotycznymi, zwłaszcza starszej generacji. Jednym z najlepiej znanych przykładów jest haloperidol. Co ważne, niekiedy objawy mogą pojawić się nawet po pojedynczej dawce leku i utrzymywać się przez kilka dni. Na tym jednak lista się nie kończy. Podobne działania niepożądane opisywano również po stosowaniu:
- niektórych leków przeciwdepresyjnych z grupy SSRI,
- leków z grupy SNRI,
- trójpierścieniowych leków przeciwdepresyjnych,
- części preparatów przeciwwymiotnych,
- leków stymulujących zawierających amfetaminę.
Eksperci przypuszczają, że kluczową rolę odgrywają zaburzenia działania dopaminy, czyli neuroprzekaźnika odpowiedzialnego między innymi za kontrolę ruchu, motywację i odczuwanie przyjemności.
Problem polega na tym, że akatyzja nie zawsze wygląda jak działanie niepożądane leku. Osoba staje się niespokojna, pobudzona, lękowa i drażliwa. Może sprawiać wrażenie, jakby traciła kontakt z rzeczywistością lub przechodziła załamanie psychiczne.
„Jednym z największych zagrożeń związanych z akatyzją jest fakt, że jej objawy mogą przypominać wczesne stadium choroby psychiatrycznej” – zauważa dr Gilbert.
To szczególnie niebezpieczne, ponieważ niewłaściwa diagnoza może prowadzić do wdrożenia kolejnych leków, które jeszcze bardziej nasilą problem. Specjaliści podkreślają, że w takich sytuacjach kluczowe znaczenie ma dokładny wywiad. Zdaniem ekspertki czasami kluczowe okazuje się jedno pozornie proste pytanie: „Co wydarzyło się tuż przed pojawieniem się objawów?”. Pozwala ono czasem uniknąć błędnej diagnozy i niepotrzebnej hospitalizacji.
Objawy przypominające akatyzję mogą występować również w przebiegu niektórych chorób. Wśród najczęściej wymienianych znajdują się choroba Parkinsona oraz niedokrwistość związana z niedoborem żelaza.
Dlatego samodzielne stawianie diagnozy na podstawie informacji znalezionych w internecie nigdy nie jest dobrym pomysłem. Jeśli pojawia się nagły niepokój ruchowy lub nietypowe zmiany zachowania, konieczna jest konsultacja z lekarzem.
Historia opisana przez dr Chris Gilbert jest również ważnym przypomnieniem dla rodziców. Wiele osób przechowuje leki w łatwo dostępnych miejscach, zakładając, że domownicy wiedzą, jak z nich korzystać. Tymczasem nastolatki bywają ciekawe działania różnych substancji i nie zawsze zdają sobie sprawę z ryzyka.
„Nawet jedna tabletka może wywołać poważne i nieoczekiwane skutki” – ostrzega dr Gilbert, apelując do rodziców o przechowywanie leków w miejscach niedostępnych dla dzieci i nastolatków.
Domowa apteczka nie powinna być miejscem eksperymentów. Każdy nowy, niepokojący objaw warto rozpatrywać nie tylko w kontekście zdrowia psychicznego, lecz także przyjmowanych leków.
Jeśli po rozpoczęciu nowego leczenia pojawią się nagły niepokój, pobudzenie, trudności z pozostaniem w bezruchu lub wyraźna zmiana zachowania, należy jak najszybciej skontaktować się z lekarzem. Nie należy samodzielnie odstawiać leków ani zmieniać ich dawkowania bez konsultacji ze specjalistą.
Źródło: Chris Gilbert, „When a Medication Side Effect Mimics Mental Illness”, psychologytoday.com [dostęp: 07.06.2026]