Mary Bennet przez lata była tylko przypisem do historii „Dumy i uprzedzenia” – tą cichą, niezręczną siostrą, której nikt nie widział w pierwszoplanowej roli. W nowym brytyjskim dramacie kostiumowym BBC wreszcie jednak wychodzi z cienia i dostaje własną opowieść, w której zamiast idealizacji i salonowych intryg liczy się coś znacznie prostszego: prawo do bycia sobą. „Ta inna siostra Bennet” to spokojna, ciepła reinterpretacja świata Jane Austen, która zamiast kolejnego Pana Darcy’ego pokazuje bohaterkę, jakiej w tym uniwersum jeszcze nie było.
Nowy brytyjski dramat kostiumowy przenosi widzów do świat regencji, jednak patrzy na niego z zupełnie innej perspektywy niż bijący rekordy popularności „Bridgertonowie”. Tym razem nie chodzi bowiem o Lizzy Bennet ani Pana Darcy’ego, ale o Mary Bennet, czyli siostrę przez lata konsekwentnie trzymaną na drugim planie. Produkcja BBC robi jednak dokładnie to, co kostiumowym adaptacjom wychodzi najlepiej: bierze klasykę i delikatnie ją przekształca, dopisując „brakujący rozdział” – w tym przypadku dotyczący postaci do tej pory pomijanej i pozbawionej głosu, która po raz pierwszy staje w światle reflektorów.
(Fot. materiały prasowe)
Czytaj także: 5. sezon „Bridgertonów” ukaże się szybciej, niż myśleliśmy. Netflix zaskoczył datą premiery
Mary wychodzi z cienia i odzyskuje głos
Mary Bennet nie jest typową bohaterką dramatu kostiumowego, którą łatwo pokochać od pierwszej sceny. Jest niezdarna, nerwowa i przesadnie poważna, a w domu pozostaje niewidzialna: pomijana i niedoceniana przez matkę, skazana na życie w cieniu bardziej „udanych” sióstr. W pewnym momencie Mary postanawia jednak, że nie chce już być tylko tłem cudzych historii. W tym celu opuszcza rodzinne Meryton i rusza w podróż przez Anglię epoki regencji – od Londynu aż po Krainę Jezior. Nie jest to jednak ucieczka, a próba odzyskania siebie i zbudowania własnej tożsamości w świecie, w którym wszystko opiera się na pozorach, małżeńskich układach i społecznych oczekiwaniach. Co więcej, jej dążenie do niezależności staje się również początkiem nieoczekiwanej historii miłosnej.
(Fot. materiały prasowe)
Czytaj także: Czekasz na nowych „Bridgertonów”? Te seriale warto zobaczyć przed premierą kolejnego sezonu
Nowe spojrzenie na twórczość Jane Austen
Twórcy serialu nie ukrywają, że świadomie bawią się klasycznym mitem Darcy’ego” i całego świata „Dumy i uprzedzenia” Jane Austen. Nie jest to jednak kolejna historia o idealnym romansie. Raczej opowieść o kimś, kto zawsze był inny i mało interesujący, a teraz nagle dostaje prawo głosu. Nic więc dziwnego, że najczęściej powtarzające się opinie o serialu mają wspólny mianownik: „ciepły i przyjemny”, „wspaniały, wzruszający, radosny”, „błyskotliwy i uroczy”, „cudowny”, „bardzo cozy”, „wywołuje uśmiech”.
Czytaj także: Marzysz o panu Darcym? Ten test pokaże, który mężczyzna z powieści Jane Austen jest najbliższy twojemu ideałowi
I rzeczywiście – „Ta inna siostra Bennet” to kojąca produkcja, którą można włączyć po ciężkim dniu i pozwolić jej „zrobić swoje”. Widzowie zwracają też uwagę na piękne kostiumy i scenografię, świetną grę aktorską oraz klimat starych dobrych seriali BBC z lat 90. To po prostu coś pomiędzy »Downton Abbey« a klasycznymi adaptacjami książek Austen. Jedna z opinii jednak szczególnie trafia w sedno:
„Idealny serial na gorszy dzień. Do tego koc, kubek herbaty i od razu wraca wiara w świat i ludzi”.
(Fot. materiały prasowe)
Czytaj także: Jane Austen – ekranizacje powieści. Najlepsze filmy na podstawie książek autorki
Najciekawszym elementem serialu jest natomiast urocza główna bohaterka, która zaczyna powoli otwierać na świat po latach bycia tą nieatrakcyjną, nieciekawą i inną siostrą. Mary nie jest tu jednak w żaden sposób wygładzona – bywa dziwna, niezręczna i niepasująca, ale właśnie to sprawia, że staje się wiarygodna. To zatem historia o brzydkim kaczątku, które niekoniecznie staje się pięknym łabędziem, ale dzięki pokorze i dobremu sercu zjednuje sobie ludzi – w tym również mężczyzn, bo wariacja wokół twórczości Austen nie może się obyć bez wątku miłosnego. To także ważne przesunięcie w austenowskiej tradycji: zamiast przemiany w „idealną bohaterkę”, dostajemy wątek o akceptacji siebie.
(Fot. materiały prasowe)
Czytaj także: Ten serial w klimacie „Bridgertonów” podbija serca widzów. Porusza tematykę ślubnych łowów, miłosnych dylematów i walki o status
Nie jest to serial jednak bez skazy. Pojawiają się głosy o niespójnościach fabularnych, zbyt krótkich odcinkach i fabule, w której dzieje się niewiele, ale nawet te krytyczne opinie mają łagodny ton – jakby wynikały bardziej z niedosytu niż rozczarowania. „Ta inna siostra Bennet” to w końcu serial, który nie stawia na widowisko, nie idzie w stronę przepychu ani skandalu. Zamiast tego oferuje spokój, czułość i bohaterkę, której możemy kibicować. To po prostu serial, który jest jak plasterek na złamane serce. I chyba właśnie w tym tkwi jego siła. Nie jest to produkcja rewolucyjna, a raczej delikatne przypomnienie, że czasem zamiast siebie, warto zmienić otoczenie.
Serial „Ta inna siostra Bennet” obejrzeć można na platformie HBO Max.