1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Relacje
  4. >
  5. 2 oznaki, że partner tylko udaje miłość. Jak rozpoznać, że ktoś fałszywie nas kocha?

2 oznaki, że partner tylko udaje miłość. Jak rozpoznać, że ktoś fałszywie nas kocha?

(Fot. svetikd/Getty Images)
(Fot. svetikd/Getty Images)
Zakochanej osobie łatwo jest przeoczyć subtelne sygnały alarmowe świadczące o czyimś nieszczerym uczuciu. Potrzeba miłości i przywiązania jest często tak silna, że znieczula nas na potencjalne red flagi. Wszyscy jednak mamy coś takiego jak intuicja – a ta rzadko się myli. Jeśli podświadomie obawiasz się, że partner nie darzy cię szczerym uczuciem, coś może być na rzeczy.

Jak zorientować się, że miłość w związku jest tylko jednostronna? Oczywiście nie ma na to jednego skutecznego sposobu. Ale są pewne poszlaki, które mogą sugerować, że intencje drugiej strony nie są do końca czyste. Bo choć wielu z nas może się to wydawać nie do pomyślenia, ludzie udają miłość z różnych względów – dla materialnych korzyści, dla podbicia swojego statusu, z powodu wygody, ze strachu przed samotnością… Ostatecznie nikt z nas nie ma wglądu do serca drugiej osoby, nawet jeśli uważamy ją za najbliższą na świecie. Dlatego warto słuchać swojej intuicji i pochylać się nad sytuacjami, które budzą w nas wątpliwości. Dobrze jest też zachować trzeźwy umysł (a przynajmniej próbować) i starać się zdobyć racjonalny ogląd sytuacji. Psychologowie wymieniają dwa zachowania partnera, które powinny wzbudzić w nas szczególną czujność.

1. Love bombing

Wyjątkowa czułość, hojność, komplementy i wrażenie idealnego dopasowania – coś, co możemy odbierać jako dowód na czyjeś bezgraniczne uczucie, może w rzeczywistości być wykalkulowaną strategią zwaną w psychologii love bombingiem. Jej celem jest przejęcie nad nami psychologicznej kontroli i uzależnienie emocjonalne. Tyle, że w związku, a zwłaszcza w jego początkach, miłość naprawdę może być wyjątkowo intensywna i szalona. Jak więc odróżnić toksyczny love bombing od naturalnego etapu zakochania?

Po pierwsze, gdy ktoś nas bombarduje miłością, to intensywność kontaktu zaczyna nas najpierw zaskakiwać – a następnie przytłaczać. Na początku trudno nam uwierzyć, że ktoś może być nami aż tak zafascynowany – i to zdziwienie to już jest pierwszy red flag. Z czasem codzienne wymiany wiadomości mogą tak bardzo przybrać na sile, że zaczynają kojarzyć się z przymusem i presją. Oczywiście nadal jesteśmy po uszy zakochane, ale jakiś cichy wewnętrzny głos mówi nam, że tych wiadomości mogłoby być mniej; że partner jest aż za bardzo zaangażowany i wylewny. Tego głosu nie można ignorować.

Drugi ważny symptom: poczucie osaczenia i niepokój związany ze zbyt szybkim rozwojem sytuacji. Osoba, która stosuje love bombing, zwykle od razu po poznaniu się robi błyskawiczne plany, snuje wizje wspólnej przyszłości, chce razem zamieszkiwać, poznawać naszą rodzinę i przyjaciół. Na początku to może nam się podobać, bo teoretycznie świadczy o zaangażowaniu, ale jeśli z czasem zaczyna nas męczyć – warto wykonać krok w tył i ze spokojnego dystansu przyjrzeć się relacji.

Love bombing funkcjonuje rzecz jasna także w długoletnich związkach, tylko zmienia się jego funkcja. Jeśli partner nie kocha nas szczerze, to wykorzystuje tę strategię manipulacyjną, aby nas przy sobie jak najdłużej przytrzymać i uzależnić. Bawi się w „ciepło-zimno” – raz jest chłodny, oschły, a nawet opryskliwy, a raz zasypuje nas czułymi gestami, komplementami i prezentami. Jego uczucia względem nas nie są stabilne, lecz przypominają sinusoidę, w której okresy wrogości i obojętności przeplatają się z miłosną sielanką. Taka bezwzględna zabawa czyimiś emocjami nie ma nic wspólnego ze szczerą, bezinteresowną miłością.

2. Szantaż i stawianie warunków

Prawdziwa miłość jest bezinteresowna i bezwarunkowa. Nie polega na tym, że kochamy kogoś, bo spełnia nasze zachcianki i postępuje tak, jak sobie tego życzymy – a gdy się buntuje, to koniec z uczuciem.

Niestety, właśnie w taki schemat zależności wciągają nas wyrachowane i nieszczere osoby, które wiedzą, że jesteśmy w nich mocno zadurzone. Wiedzą, że mają nad nami kontrolę i wykorzystują to, wymuszając na nas korzystne dla siebie działania. W tym celu stosują szantaż emocjonalny i stawiają warunki. Najbardziej wyrazisty przykład: „Gdybyś naprawdę mnie kochała, to byś mi się nie sprzeciwiła” – takich słów nie wypowiada mężczyzna szczerze zakochany, lecz cyniczny manipulator. Osoba, która nas prawdziwie kocha, nigdy nie będzie uzależniać temperatury swoich uczuć od tego, czy spełniamy jej żądania. Jeśli partner staje się dla nas milszy, gdy się z nim zgadzamy, a zaczyna nas obrażać, gdy stawiamy mu granice, to wyraźny znak, że jemu wcale nie zależy na zdrowej, harmonijnej relacji. Dla niego związek to układ transakcyjny polegający na wymianie – ty będziesz spełniać moje oczekiwania, a ja w zamian będę okazywał ci miłość i cię dobrze traktował. W przeciwnym razie na nic nie możesz z mojej strony liczyć.

Warto zapamiętać sobie jedną rzecz: prawdziwa, bezwarunkowa miłość nie wymaga od ciebie zmiany tego, kim jesteś ani tego, co myślisz. Bliskość nigdy nie powinna być walutą, za którą ktoś płaci nam za posłuszeństwo w związku. W zdrowej relacji oboje partnerzy nie boją się być sobą. Czują się na tyle bezpiecznie, że potrafią otwarcie się ze sobą nie zgadzać – i nie zagraża to fundamentom ich miłości.

Jeśli ktoś posługuje się miłością jak narzędziem do dyscyplinowania drugiej strony, uzależniania jej od siebie, przejmowania nad nią kontroli – to nie kocha nas autentycznie, lecz wykorzystuje nas mamiąc fałszywymi zapewnieniami o swoim uczuciu.

Artykuł opracowany na podstawie: M. Travers, „2 Tell-Tale Signs Of ‘Fake Love’ In A Relationship, By A Psychologist”, forbes.com [dostęp: 05.06.2026].

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE