1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Wideo
  4. >
  5. „To czy bracia i siostry się kochają, zależy od rodziców”. Co zrobić z tęsknotą za rodzeństwem, którego się nie miało? | „Przerwa na kawę z Kasią Miller 6” odc. 4

„To czy bracia i siostry się kochają, zależy od rodziców”. Co zrobić z tęsknotą za rodzeństwem, którego się nie miało? | „Przerwa na kawę z Kasią Miller 6” odc. 4

- Czasem rodzice chcą mieć władzę i kontrolę i na zasadzie „dziel i rządź" – mówi Kasia Miller w piątym odcinku podcastu „Przerwa na kawę z Kasią Miller”. W rozmowie z Joanną Olekszyk, redaktorką naczelną magazynu „Zwierciadło”, jedna z najbardziej cenionych polskich psycholożek przygląda się relacjom między braćmi i siostrami. To temat pozornie oczywisty, a jednocześnie pełen emocji, zazdrości, niespełnionych oczekiwań i tęsknot, które potrafią towarzyszyć nam przez całe życie.

Rodzeństwo to jedna z najbardziej skomplikowanych i najtrwalszych relacji, jakie tworzymy. Bywa źródłem siły, ale też bólu. Uczy negocjowania granic, współpracy, przebaczania i akceptacji różnic.

W najnowszym odcinku podcastu „Przerwa na kawę z Kasią Miller” rozmowa Joanny Olekszyk i znanej psycholożki pokazuje, że za każdą historią brata i siostry kryje się opowieść o rodzinie, potrzebie miłości i poszukiwaniu własnego miejsca. A także o tym, że nawet najbardziej skomplikowane relacje można zrozumieć lepiej, jeśli odważymy się przyjrzeć ich źródłom.

Rodzeństwo – pierwsza szkoła relacji

To właśnie w relacjach z rodzeństwem po raz pierwszy uczymy się bliskości, współpracy, dzielenia się uwagą rodziców, ale też rywalizacji. Wspólne dzieciństwo bywa fundamentem na całe życie, choć nie zawsze prowadzi do zażyłości. Niektórzy bracia i siostry pozostają dla siebie najbliższymi przyjaciółmi, inni przez lata nie potrafią znaleźć wspólnego języka.

Kasia Miller zwraca uwagę, że jakość tych relacji rzadko jest dziełem przypadku. Ogromną rolę odgrywają rodzice i atmosfera, jaką tworzą w domu. „To czy rodzeństwo się kocha, zależy od rodziców. Czasem rodzice chcą mieć władzę i kontrolę i na zasadzie »dziel i rządź«” – zauważa psycholożka.

Choć trudno w to uwierzyć, wielu rodziców nieświadomie wzmacnia konflikty między dziećmi. Wprowadzają konkurencję o uwagę, stawiają jedno dziecko przeciwko drugiemu albo faworyzują wybrane zachowania. W efekcie rodzeństwo zamiast być sojusznikami staje się rywalami.

Najgorsza rzecz, jaką można zrobić dzieciom

W wielu rodzinach istnieje pokusa porównywania. Kto ma lepsze oceny, kto jest bardziej obowiązkowy, kto sprawia mniej problemów. Takie pozornie niewinne komunikaty mogą jednak pozostawić ślad na całe życie.

Kasia Miller nie ma wątpliwości:„Najgorsze jest porównywanie dzieci, wszelki rodzaj porównań jest zabójczy.”

Porównania nie motywują. Przeciwnie – budują poczucie niesprawiedliwości, obniżają samoocenę i utrwalają role rodzinne, z których później trudno się uwolnić. Jedno dziecko zostaje „tym zdolnym”, drugie „tym problematycznym”, a jeszcze inne „tym niewidzialnym”.

To właśnie takie etykiety często wracają po latach podczas rodzinnych spotkań, nawet gdy dorosłe już rodzeństwo prowadzi zupełnie inne życie.

Czy kolejność urodzenia naprawdę ma znaczenie?

Jednym z tematów poruszonych w rozmowie jest również wpływ kolejności narodzin na charakter i rodzinne role. Jak wygląda dynamika relacji między trójką rodzeństwa: najmłodszym, środkowym i najstarszym? Co się zmienia, gdy jedno z dzieci jest wybitnie uzdolnione albo chore? Pytanie prowadzi do refleksji nad tym, jak bardzo rodzinny system dostosowuje się do potrzeb poszczególnych dzieci. Gdy jedno z nich wymaga szczególnej uwagi – z powodu talentu, choroby czy trudności wychowawczych – pozostałe często muszą odnaleźć dla siebie nowe miejsce.

Niektórzy uczą się samodzielności szybciej niż ich rówieśnicy. Inni przez całe życie próbują zasłużyć na uwagę, której zabrakło w dzieciństwie. Jeszcze inni przyjmują rolę mediatora i opiekuna, choć nikt ich o to nie prosił.

Gdy rodzice mają swoich faworytów

W rodzinnych relacjach szczególnie bolesny bywa temat faworyzowania dzieci. Psycholożka zwraca uwagę, że czasami wynika ono z niezaspokojonych potrzeb samych rodziców. „Syn jest najważniejszy dla matki, która nie ma spełnienia z ojcem” – mówi Kasia Miller i odsłania mechanizm, który psychologowie obserwują od lat. Dziecko bywa obciążane emocjonalnymi oczekiwaniami dorosłych. Zamiast rozwijać własną tożsamość, staje się kimś, kto ma zapełnić pustkę, wynagrodzić rozczarowanie lub dać poczucie bliskości.

Konsekwencje takich układów odczuwa zwykle cała rodzina, a szczególnie rodzeństwo, które widzi nierówny podział uwagi i miłości.

Donoszenie, zazdrość i rodzinne sojusze

W dzieciństwie rodzeństwo potrafi być dla siebie najlepszymi wspólnikami, ale też najgroźniejszymi przeciwnikami. Wiele zależy od tego, jakie zasady obowiązują w domu.

Jak zauważa Kasia Miller, „nie wszyscy rodzice uczą dzieci, że brzydko jest donosić”. Jeżeli dorośli nagradzają skarżenie i wykorzystywanie cudzych błędów, budują atmosferę nieufności. Dzieci zamiast współpracować zaczynają walczyć o względy rodziców. Powstają koalicje, ukryte konflikty i wzajemne pretensje, które niekiedy przetrwają dekady.

Tęsknota za rodzeństwem, którego nigdy nie było

Nie każdy dorastał z siostrą lub bratem. Nie każdy też miał takie rodzeństwo, o jakim marzył. To temat rzadko poruszany publicznie, a przecież wielu ludzi nosi w sobie poczucie straty związane z brakiem bliskiej relacji rodzinnej.

Co zrobić z tęsknotą za rodzeństwem, którego się nie miało albo miało, ale nie takie, jakie by się chciało mieć? Odpowiedź Kasi Miller jest prosta i jednocześnie pełna nadziei. „Trzeba sobie znaleźć zastępstwa”.

Psycholożka przypomina, że bliskość nie jest zarezerwowana wyłącznie dla więzów krwi. Przyjaciele, kuzyni, osoby spotkane później w życiu mogą stać się rodziną z wyboru. Czasem to właśnie takie relacje dają wsparcie, którego zabrakło w domu rodzinnym.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email