Czy świat Harry’ego Pottera naprawdę potrzebuje nowej ekranizacji? A może serial HBO Max jest tylko kolejnym dowodem na to, że współczesna popkultura coraz chętniej wraca do historii, które już dobrze znamy? W premierowym odcinku podcastu „Czujemy to?” Robert Choiński rozmawia z Anną Tobiasz, Edytą Zbąską i Martą Waszkiewicz o jednej z najbardziej wyczekiwanych i najbardziej kontrowersyjnych produkcji ostatnich lat. To rozmowa o nostalgii, która stała się paliwem współczesnej popkultury, o milenialsach niechętnie oddających swoje ukochane historie młodszym widzom, ale też o castingu, kontrowersjach wokół J.K. Rowling i pytaniu, czy da się jeszcze oddzielić dzieło od autora.
Pierwsze reakcje na zapowiedź serialu były skrajne. Ekscytacja mieszała się ze sceptycyzmem, a pytanie „po co?” wracało jak zaklęcie. Anna Tobiasz, redaktorka i Project Managerka w Butiku Kreatywnym Wydawnictwa Zwierciadło, przyznaje, że jako wielka fanka książek początkowo poczuła ekscytację. Z czasem jednak zaczęła mieć coraz więcej wątpliwości. Edyta Zbąska, dziennikarka Zwierciadlo.pl, od początku patrzyła na projekt sceptycznie, bo widziała w nim przede wszystkim próbę ponownego zarobienia na historii, która już raz stała się wielkim hitem. Marta Waszkiewicz, dziennikarka Zwierciadlo.pl, przeszła odwrotną drogę. Najpierw była nieufna, ale po zobaczeniu pierwszych materiałów poczuła, że chce wrócić do tego świata.
Właśnie w tej różnicy reakcji dobrze widać, jak silnie Harry Potter wciąż działa na wyobraźnię. Dla jednych jest ukochaną opowieścią z dzieciństwa, której nie powinno się ruszać. Dla innych jest światem, do którego można wracać, jeśli nowa wersja pokaże coś więcej niż filmy. Serial daje taką obietnicę, ponieważ osiem odcinków na jedną książkę może pozwolić twórcom rozwinąć wątki, które w kinowych ekranizacjach zostały pominięte albo potraktowane zbyt skrótowo.
W naszym podcaście zastanawiamy się, dlaczego milenialsi i przedstawiciele młodszych pokoleń tak chętnie wracają do światów, które już znają. – Ludzie lubią to, co znają – zauważa Edyta Zbąska. Anna Tobiasz zauważa jednak, że nostalgia inaczej działa na dzieci, a inaczej na milenialsów. Dla dorosłych widzów Harry Potter jest częścią życia. Dla młodszych może dopiero stać się pierwszym wielkim popkulturowym doświadczeniem.
– Nowe pokolenie dostanie swoją wersję z dzieciakami, którzy są w ich wieku i będą mogli z nimi dorastać – mówi Robert Choiński. Dziennikarz Zwierciadlo.pl przypomina, jak wyjątkowe było dorastanie niemal równolegle z bohaterami książek i filmów. To doświadczenie może teraz stać się udziałem dzieci, które dopiero poznają Hogwart.
W tej nostalgii jest jednak także lęk. Nowa wersja ukochanej historii przypomina milenialsom, że ich własny kanon przestaje być jedynym obowiązującym punktem odniesienia. Serial nie musi zastąpić filmów, ale może zacząć funkcjonować obok nich. Nie wszyscy fani są na to gotowi.
Najcieplej przyjęto obsadę młodych aktorów, którzy zagrają Harry’ego, Rona i Hermionę. Doceniamy, że są to nowe twarze i że dziecięcy bohaterowie wizualnie przywołują skojarzenia z pierwowzorem. Najwięcej kontrowersji wywołał jednak wybór Paapy Essiedu do roli Severusa Snape’a. Anna Tobiasz zwraca uwagę, że w tym przypadku rozbieżność między książkowym opisem postaci a wyglądem aktora jest bardzo duża. Jej zdaniem ta decyzja może zmienić sposób odczytania całej historii Snape’a, zwłaszcza jego szkolnego wykluczenia, relacji z Lily i konfliktu z Jamesem Potterem.
– To jest ruch marketingowy – mówi Marta Waszkiewicz, dodając, że najbardziej szkoda jej samego aktora, który już mierzy się z brutalnymi komentarzami w sieci.
Nie da się dziś rozmawiać o Harrym Potterze bez rozmowy o J.K. Rowling. Jej wypowiedzi i poglądy sprawiły, że wielu fanów ma dziś moralny dylemat. Zastanawiają się, czy wspierając nowe produkcje z tego świata, wspierają również autorkę. Robert Choiński przypomina, że obecność medialna Rowling w ostatnich latach coraz mocniej koncentruje się wokół kontrowersyjnych wypowiedzi dotyczących osób transpłciowych. – Dla mnie te książki zawsze były opowieścią o różnorodności – mówi Anna Tobiasz, przyznając, że obecna medialna postawa Rowling jest dla niej zaskakująca i trudna.
W podcaście pojawia się też pytanie o cancel culture i o to, czy bojkot pojedynczej osoby ma realne znaczenie. Odpowiedź nie jest prosta. Bo Harry Potter dla wielu dawno przestał być tylko dziełem jednej autorki. Stał się zbiorowym doświadczeniem, częścią biografii całego pokolenia.
Największą szansą nowej produkcji jest format. Filmy musiały skracać książki i rezygnować z wielu pobocznych historii. Serial może dać więcej miejsca bohaterom, którzy wcześniej pozostawali w cieniu. Anna Tobiasz szczególnie czeka na Ginny Weasley, która w książkach była odważna, przebojowa i znacznie bardziej wyrazista niż w filmach. Wspomina też historię Huncwotów i Irytka, którego w kinowej wersji w ogóle zabrakło. Robert Choiński zwraca uwagę na działalność Hermiony na rzecz skrzatów domowych, ponieważ ten wątek pokazywał jej empatię i potrzebę walki o słabszych.
Pojawia się też wątek strony wizualnej serialu. Nowe technologie, mechaniczne sowy, bogatsza scenografia i bardziej szczegółowe kostiumy mogą sprawić, że Hogwart stanie się jeszcze pełniejszy i bardziej namacalny. W podcaście przywołujemy także polski akcent.
Na koniec próbujemy przewidzieć, czy serial okaże się sukcesem. Wszyscy zgadzają się, że finansowo najpewniej będzie hitem. Pytanie dotyczy raczej tego, czy spełni oczekiwania fanów i czy obroni się artystycznie. – Boję się, że serial zrobi mi z Harry’ego Mandarin jacket – mówi Anna Tobiasz, obawiając się, że coś wyjątkowego może przez nadmiar stracić swoją emocjonalną wartość.
A jednak wszyscy deklarują, że serial obejrzą. Z ciekawości, z sentymentu, z potrzeby sprawdzenia, czy magia nadal działa.