1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Relacje
  4. >
  5. Tak zaczyna się samotność. Te 9 nawyków sprawia, że po sześćdziesiątce ludzie zostają całkiem sami

Tak zaczyna się samotność. Te 9 nawyków sprawia, że po sześćdziesiątce ludzie zostają całkiem sami

(Fot. Jecapix/Getty Images)
(Fot. Jecapix/Getty Images)
To nie wielkie życiowe zmiany sprawiają, że zostajemy bez przyjaciół. Częściej decydują o tym drobne nawyki, które z czasem zaczynają oddalać nas od innych. Ceniona amerykańska psycholożka Lisa Miller wskazuje dziewięć takich zachowań. Wiele z nich wydaje się zupełnie niewinnych, ale to właśnie one najczęściej prowadzą do narastającej samotności, szczególnie w późniejszych latach życia.

Samotność bardzo rzadko pojawia się nagle. Nie ma jednego przełomowego dnia, w którym wszystko się zmienia i w którym uświadamiamy sobie, że zostaliśmy sami. To dzieje się powoli i łatwo tego nie zauważyć, bo chodzi o małe rzeczy, jak nasze codzienne wybory, reakcje i sposób myślenia o relacjach.

Psycholożka kliniczna Lisa Miller zwraca uwagę na to, że samotność bardzo często nie jest wynikiem jednego dramatycznego wydarzenia, lecz konsekwencją powtarzalnych nawyków, które stopniowo oddalają nas od innych ludzi. Choć wiele z tych obserwacji dotyczy osób po sześćdziesiątym roku życia, warto potraktować je jako uniwersalne ostrzeżenie, ponieważ każdy z nas może nieświadomie wejść w podobny schemat znacznie wcześniej.

1. Przestajemy wychodzić z inicjatywą

Na początku jest to bardzo subtelna zmiana. Kiedyś sami pisaliśmy do znajomych, dzwoniliśmy bez okazji albo proponowaliśmy spotkanie. Z czasem zaczynamy się wycofywać i czekamy, aż ktoś zrobi pierwszy krok. Często tłumaczymy to sobie w rozsądny sposób. Nie chcemy się narzucać albo myślimy, że teraz inni też mogą się postarać. Czasami traktujemy to jak pewnego rodzaju sprawdzian, czy ktoś o nas pamięta. Jeśli się odezwie, czujemy się ważni. Jeśli nie, zaczynamy wyciągać pochopne wnioski.

Problem polega na tym, że ta cisza bardzo rzadko oznacza to, co nam się wydaje. Ludzie są zajęci, mają swoje sprawy, czasem sami nie wiedzą, czy wypada się odezwać. Jedna wiadomość mogłaby przywrócić kontakt, ale jeśli żadna ze stron jej nie wyśle, relacja po prostu cichnie.

2. Odruchowo odmawiamy zaproszeń

Zdarza się, że jesteśmy zmęczeni albo nie mamy nastroju na spotkanie. To jest zupełnie naturalne. Problem pojawia się wtedy, gdy odmawianie zaczyna być pierwszą, automatyczną reakcją. Możemy mieć wrażenie, że wyjście będzie wysiłkiem, że rozmowy będą męczące albo że nie będziemy się dobrze czuli. W głowie szybciej pojawia się scenariusz, w którym coś nie wychodzi, niż taki, w którym dobrze spędzamy czas.

Na początku inni próbują dalej i zapraszają ponownie. Z czasem jednak mogą przestać, bo uznają, że po prostu nie mamy ochoty. Wtedy łatwo poczuć się pominiętym, choć tak naprawdę to seria drobnych decyzji doprowadziła do tego, że kontakt się urwał.

3. Ucinamy rozmowy do minimum

Rozmowy zaczynają wyglądać podobnie. Odpowiadamy uprzejmie, ale krótko. Mówimy, że wszystko jest po staremu i nic szczególnego się nie dzieje. Nie rozwijamy wątków, nie zadajemy wielu pytań, nie zostawiamy przestrzeni na dalszą rozmowę. Taki sposób komunikacji daje poczucie bezpieczeństwa, bo nie wymaga odsłaniania się. Nie musimy mówić o tym, co trudne albo niewygodne. Z drugiej strony druga osoba nie ma się do czego odnieść. Rozmowa szybko się kończy i nie zostawia po sobie niczego, co mogłoby ją przedłużyć.

Z czasem kontakt robi się coraz bardziej powierzchowny. Relacja formalnie istnieje, ale nie daje już poczucia bliskości.

4. Zawsze mówimy, że wszystko jest w porządku

To podobny schemat, tylko jeszcze bardziej ucina kontakt. Nawet jeśli ktoś pyta bardziej konkretnie, zamykamy temat jednym zdaniem. Mówimy, że wszystko jest dobrze i nie dodajemy nic więcej. Może to wynikać z przyzwyczajenia albo z potrzeby zachowania kontroli nad tym, co mówisz o sobie. Czasami to też sposób, żeby nie martwić innych.

W praktyce jednak takie komunikaty działają jak sygnał stop. Druga osoba uczy się, że nie ma sensu dopytywać, bo i tak nic więcej nie usłyszy. W ten sposób relacja zatrzymuje się na bardzo podstawowym poziomie i nie ma szansy się pogłębić.

5. Zakładamy, że inni są zbyt zajęci

To myśl, która brzmi rozsądnie, a nawet dojrzale. Nie chcemy nikomu przeszkadzać, więc rezygnujemy z telefonu czy wiadomości. Zakładamy, że inni mają ważniejsze sprawy na głowie. Problem polega na tym, że to jest tylko nasze założenie. Nie sprawdzamy, czy jest prawdziwe. Wiele osób w rzeczywistości cieszy się z kontaktu i chętnie znajdzie chwilę na rozmowę.

Kiedy jednak z góry zakładamy, że nie ma dla nas miejsca, sami się z tego miejsca wycofujemy. W efekcie kontaktów jest coraz mniej, a poczucie oddalenia rośnie.

6. Trzymamy się sztywnej rutyny kosztem ludzi

Rutyna daje spokój i poczucie kontroli. Szczególnie wtedy, gdy życie się zmienia i potrzebujemy czegoś stałego. Problem zaczyna się wtedy, gdy ta rutyna nie zostawia miejsca na innych ludzi. Każdy dzień wygląda podobnie i trudno w nim coś przesunąć albo zmienić. Spotkanie wymagałoby wyjścia poza ten schemat, a to nie zawsze jest łatwe.

Z czasem życie staje się przewidywalne, ale też coraz bardziej samotne. Kontakty z innymi nie znikają nagle, tylko powoli wypadają z planu dnia.

7. Wycofujemy się po drobnych rozczarowaniach

Ktoś nie oddzwoni, odwoła spotkanie albo zapomni o czymś ważnym. To są sytuacje, które zdarzają się w każdej przyjaźni. Jednak kiedy już i tak czujemy się trochę na uboczu, takie drobiazgi mogą urastać do większego problemu. Zaczynamy je traktować jako sygnał, że nie jesteśmy ważni. W odpowiedzi wycofujemy się szybciej i mocniej, niż wynikałoby to z sytuacji.

W ten sposób jedno małe rozczarowanie może prowadzić do powiększającego się dystansu. Tymczasem w wielu przypadkach wystarczyłaby zwyczajna rozmowa albo danie drugiej osobie jeszcze jednej szansy.

8. Chowamy się za skrajną niezależnością

Mówimy, że radzimy sobie sami i że nie potrzebujemy nikogo. To może być prawda i może dawać poczucie siły. Problem zaczyna się wtedy, gdy ta niezależność zamyka nas na innych. Jeśli nie prosimy o pomoc, nie dzielimy się tym, co przeżywamy i nie pokazujemy, że ktoś jest nas potrzebny, inni nie wiedzą, jak mogą być obecni w naszym życiu.

Relacje opierają się na wymianie. Nie tylko dajemy, ale też przyjmujemy. Bez tego trudno zbudować coś trwałego i bliskiego.

9. Zostawiamy niedokończone relacje tak, jak są

Kontakt się z kimś urywa i tak już zostaje. Nie było wielkiej kłótni ani wyraźnego kryzysu. Po prostu przestaliśmy się do siebie odzywać. Im więcej czasu mija, tym trudniej przerwać tę ciszę. Pojawia się myśl, że to już nie ma sensu albo że jest za późno.

W rzeczywistości wiele takich relacji można by jeszcze odnowić. Czasem wystarczy krótka wiadomość, żeby sprawdzić, czy druga strona też jest na to gotowa. Jeśli jednak nic nie robimy, dystans z czasem tylko się utrwala.

Dr Lisa Miller zaznacza, że samotność nie jest wyrokiem ani nieuniknionym etapem życia. Jest raczej procesem, który można zatrzymać, jeśli w porę dostrzeżemy jego początki. Czasami wystarczy niewielki gest. Możemy napisać krótką wiadomość, zadzwonić bez szczególnego powodu albo zaproponować spotkanie. Relacje nie wymagają wielkich deklaracji. One potrzebują obecności, nawet tej najprostszej i najbardziej codziennej.

Źródło: Lisa Miller, „If You’re Over 60 and Have No Close Friends, You May Be Showing These 9 Behaviors Without Realizing It”, cottonwoodpsychology.com [dostęp: 6.05.2026]

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE