1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Filmy
  4. >
  5. Straciła pracę i męża… a potem wydarzyło się coś, co zmieniło wszystko. Nowy hit Netflixa to pozycja obowiązkowa dla każdej kobiety 50+

Straciła pracę i męża… a potem wydarzyło się coś, co zmieniło wszystko. Nowy hit Netflixa to pozycja obowiązkowa dla każdej kobiety 50+

(Fot. materiały prasowe)
(Fot. materiały prasowe)
Uroczy komediodramat o kobiecie w średnim wieku, która przeprowadza się do malowniczej Francji, aby na nowo pokochać siebie i odzyskać radość z życia, podbija właśnie Netflixa. Widzowie, którzy widzieli już tę produkcję, są zgodni: ta utrzymana w klimacie „Jedz, módl się, kochaj” nowość platformy poprawia nastrój lepiej niż kieliszek dobrego wina w paryskim bistro.

Nowy hit Netflixa o odnajdywaniu siebie na nowo robi furorę wśród kobiet 50+. „Tego potrzebowałyśmy”

W tej historii, jak w lustrze, przejrzy się z pewnością wiele dojrzałych kobiet. Nowy hit Netflixa to bowiem urocza opowieść o 49-letniej Szwedce (Eva Melander), której dzieci już dorosły i wyprowadziły się z domu, a mąż całkowicie poświęcił się zdrowemu stylowi życia – kąpielom w lodowatej wodzie i kolarstwu wyczynowemu. Agneta czuje się więc coraz bardziej niewidzialna. Co gorsza, właśnie straciła pracę, co tylko potęguję poczucie zagubienia i odłączenia od rzeczywistości. Jedyne, co przynosi jej radość, to francuski styl życia – jedzenie sera i picie wina. Niestety, jej mąż nie pozwala na „niezdrowe” jedzenie w domu, więc Agenta musi je ukrywać i jeść w tajemnicy. Z tego też powodu małżonkowie śpią osobno. Tym lepiej dla niej, bo to daje jej choć trochę przestrzeni dla siebie. Właśnie wtedy Agneta ucieka w swoje małe przyjemności – tak zresztą żyła przez całe dekady, podczas gdy mąż prowadził zupełnie inne, aktywne życie ze swoją trenerką.

Czytaj także: Filmy jak witaminy – 8 produkcji, po których od razu poczujesz się lepiej

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

Pod wpływem impulsu kobieta wysyła więc zgłoszenie o pracę jako au pair i wyjeżdża do malowniczej Prowansji na południu Francji. Na miejscu okazuje się jednak, że ma opiekować się starszym, ekscentrycznym mężczyzną mieszkającym w starym klasztorze. Wszyscy w wiosce są jednak dla niej przemili, w tym sąsiadka Bonibelle i Fabien, szef kuchni w pobliskiej restauracji, a Agneta szybko odkrywa, że w nowym miejscu czuje się zaskakująco dobrze, zaczyna budować nowe relacje i odzyskiwać radość życia.

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

„Je m’appelle Agneta” to netflixowa odpowiedź na „Jedz, módl się, kochaj”. „Śmiałam się i płakałam na przemian”

Zrealizowana na podstawie światowego bestsellera „Je m’appelle Agneta” zbiera wyjątkowo dobre reakcje widzów, którzy podkreślają jego lekkość, emocjonalną siłę i pozytywny, niemalże uskrzydlający przekaz. W recenzjach zachwycają się oni także stroną realizacyjną produkcji oraz udaną główną kreacją aktorską, a sam film bywa określany jako „perełka” i tytuł, od której trudno się oderwać. Chwalony jest też jego humor oraz optymistyczny ton, który otula niczym ciepły koc w chłodny dzień.

Czytaj także: Czujesz się zagubiony w życiu? Te wciągające filmy dadzą ci nadzieję, siłę i ugruntowanie

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

Sporo widzów zwraca też uwagę na uniwersalny, bliski szczególnie dojrzałym kobietom wydźwięk opowieści o odzyskiwaniu siebie i pokonywaniu kompleksów. Ciężko się z tymi opiniami nie zgodzić, bo „Je m’appelle Agneta” to naprawdę inspirująca historia wyzwolenia i samoakceptacji (gwarantujemy, że zakończenie zmusi was do refleksji, a finałowy monolog doprowadzi do łez). „Je m’appelle Agneta” jest w zasadzie okrojoną wersją Jedz, módl się, kochaj” – pogodnym komediodramatem o dojrzałej kobiecie, która ucieka od nudnej rzeczywistości, aby na nowo odnaleźć siebie w idyllicznym miejscu. Melander, choć niesamowicie ujmującą, nie jest co prawda Julią Roberts, ale o to właśnie chodzi, bo „Je m’appelle Agneta” zdecydowanie nie ma być efektowną baśnią.

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

Sam seans przypomina bowiem, że zaczynanie od nowa jest trudne, ale nie niemożliwe, a bycie sobą to coś absolutnie cudownego. I chociaż historia momentami popada w karykaturalny melodramatyzm, to naprawdę urocze i rozgrzewające serce kino, które bawi, wzrusza i zostawia z poczuciem dobrze spędzonego czasu. Jeśli kochacie francuski klimat i podnoszące na duchu historie, ten film zdecydowanie jest dla was.

Czytaj także: 12 filmów „na wyciszenie”, które otulają jak ciepły koc. Idealne na wieczór, gdy masz wszystkiego dość

„Je m’appelle Agneta” obejrzeć można na Netflixie.

Proszę akceptuj pliki cookie marketingowe, aby wyświetlić tę zawartość YouTube.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE