Są takie wieczory, kiedy jedyne, czego naprawdę potrzebujemy, to dobry film i chwila tylko dla siebie. Komedia — inteligentna, wzruszająca lub po prostu absurdalnie zabawna — potrafi zdziałać więcej niż niejeden rytuał wellness. Oto 20 tytułów, które nie tylko poprawiają humor, ale też zostają w pamięci na dłużej. Obok znanych hitów znajdziesz tu także mniej oczywiste perełki — filmy z charakterem, stylem i świetną obsadą.
Po długim, intensywnym dniu nic nie działa lepiej niż dobra komedia. Nie zawsze musi to być oczywisty hollywoodzki hit. Czasem największą przyjemność przynoszą mniej oczywiste wybory, pełne inteligentnego humoru, świetnego aktorstwa i reżyserskiej finezji. Oto 20 tytułów idealnych na wieczorny seans – od współczesnych perełek, przez ponadczasowe klasyki, aż po wyjątkowe produkcje z różnych stron świata.
„W starym, dobrym stylu” (Going in Style, 2017), reż. Zach Braff
Trzej przyjaciele w podeszłym wieku, zmuszeni przez system do walki o finansowe przetrwanie, postanawiają wziąć sprawy w swoje ręce i dokonać napadu na bank. Brzmi jak początek kryminału, ale to przede wszystkim ciepła, pełna uroku opowieść o przyjaźni, godności i późnym „coming of age”. Na ekranie spotykają się legendy: Morgan Freeman, Michael Caine i Alan Arkin. Każdy z nich wnosi do filmu nie tylko humor, ale i aktorski kunszt. Idealny wybór, gdy szukasz czegoś lekkiego, ale nie banalnego.
„Szkoła melanżu” (Booksmart, 2019), reż. Olivia Wilde
Jedna noc, dwie ambitne maturzystki i próba nadrobienia całej straconej młodości. Film Olivii Wilde (reżyserki „Nie martw się, kochanie” z Harrym Stylesem) zachwycił krytyków świeżością i autentycznością. „Szkoła melanżu” to inteligentna, bezpretensjonalna, pełna energii i świetnie napisana komedia. Nic dziwnego, że zdobyła liczne nagrody krytyków i status jednego z najważniejszych debiutów reżyserskich ostatnich lat.
„Palm Springs” (2020), reż. Max Barbakow
Historia miłosna, ale opowiedziana z ironicznym dystansem i świeżością. Dwoje bohaterów spotyka się na weselu i odkrywa, że przeżywają wciąż ten sam dzień. Film zdobył ogromne uznanie na Sundance Film Festival i zachwycił krytyków inteligentnym scenariuszem. To komedia, która pod powierzchnią lekkości kryje refleksję o sensie życia i relacji.
„Praktykant” (The Intern, 2015), reż. Nancy Meyers
Elegancka, stylowa komedia od Nancy Meyers, która jak mało kto potrafi z klasą opowiadać o relacjach międzyludzkich. Robert De Niro gra emeryta, który zaczyna staż w młodej, dynamicznej firmie modowej prowadzonej przez bohaterkę Anne Hathaway. To opowiedziana z wdziękiem i subtelnym humorem historia o międzypokoleniowej przyjaźni i poszukiwaniu równowagi w życiu
„Nice Guys. Równi goście” (The Nice Guys, 2016), reż. Shane Black
Los Angeles lat 70., zagadka kryminalna i duet absolutnie nie do podrobienia: Ryan Gosling i Russell Crowe. Reżyser Shane Black łączy kino noir z komedią sytuacyjną, tworząc film błyskotliwy, dynamiczny i pełen ciętych dialogów. To jeden z tych tytułów, które z czasem zyskują status kultowych.
„Kłamstewko” (The Farewell, 2019), reż. Lulu Wang
Film inspirowany prawdziwą historią reżyserki Lulu Wang. „Kłamstewko” opowiada o rodzinie, która decyduje się ukryć przed babcią jej śmiertelną chorobę. Awkwafina zdobyła za tę rolę Złoty Glob. To subtelna, momentami bardzo zabawna, a jednocześnie wzruszająca opowieść o tożsamości, emigracji i miłości.
Czytaj także: „Kłamstewko” – o filmie rozmawiają Grażyna Torbicka i Martyna Harland
„Wieczór gier” (Game Night, 2018), reż. John Francis Daley, Jonathan Goldstein
Z pozoru niewinna gra towarzyska zamienia się w kryminalną intrygę. Film zachwyca tempem, pomysłowością i świetną chemią między Rachel McAdams a Jasone Batemanem. To przykład naprawdę dobrze napisanej komedii.
„Zaginione miasto” (The Lost City, 2022), reż. Aaron Nee, Adam Nee
Romans, przygoda i autoironiczny humor w jednym. Sandra Bullock gra pisarkę romansów, która zostaje porwana przez ekscentrycznego miliardera, przekonanego, że jej książki kryją prawdziwe wskazówki do odnalezienia skarbu. Na ratunek rusza model z okładki jej powieści (Channing Tatum), a całość kradnie epizodyczny występ Brada Pitta.
Komediowe klasyki na wieczór – filmy, do których chce się wracać
„Blues Brothers” (The Blues Brothers, 1980), reż. John Landis
Totalny klasyk, który łączy komedię, muzykę i energię, jakiej dziś trochę brakuje w kinie. Jake i Elwood Blues wyruszają w misję „od Boga”. Chcą zebrać pieniądze, żeby uratować sierociniec, w którym się wychowali. Po drodze reaktywują swój zespół i wpadają w serię coraz bardziej absurdalnych sytuacji (w tym pościgi, które przeszły do historii kina). Film zachwyca nie tylko humorem, ale też muzyką. Pojawiają się tu takie legendy jak Aretha Franklin czy Ray Charles. To jeden z tych seansów, które po prostu poprawiają nastrój od pierwszych minut.
„Powrót do przyszłości” (Back to the Future, 1985), reż. Robert Zemeckis
Film, który pamięta się doskonale, nawet jeśli dawno się go nie oglądało. Marty McFly, zwykły nastolatek, przez przypadek cofa się w czasie do lat młodości swoich rodziców. Szybko odkrywa jednak, że może przypadkiem sprawić, że w ogóle się nie urodzi. Musi więc naprawić przeszłość, a przy okazji zadbać o to, żeby jego rodzice się w sobie zakochali. Robert Zemeckis stworzył historię, która idealnie łączy przygodę, humor i science fiction.
„Ściśle tajne” (Top Secret!, 1984), reż. David Zucker, Jerry Zucker
Jeśli masz ochotę na coś totalnie absurdalnego, to właśnie to. Twórcy „Nagiej broni” serwują tu komedię, która nie bierze jeńców. „Ściśle tajne” jest pełne gagów, parodii i kompletnie nieprzewidywalnych pomysłów. Historia skupia się na amerykańskim piosenkarzu (Val Kilmer w jednej ze swoich pierwszych ról), który trafia do fikcyjnego kraju za żelazną kurtyną i… przypadkiem wplątuje się w ruch oporu. Fabuła jest tu właściwie pretekstem do kolejnych żartów, często bardzo inteligentnych, czasem zupełnie nonsensownych.
Zezowate szczęście (1960), reż. Andrzej Munk
Jedna z najbardziej przenikliwych polskich komedii. Główny bohater, Jan Piszczyk, to człowiek, który przez całe życie próbuje się dopasować. Problem w tym, że historia nieustannie rzuca go w zupełnie inne role, od szkolnego oportunisty, przez żołnierza, aż po funkcjonariusza w powojennej Polsce. Film Andrzeja Munka jest błyskotliwą satyrą na konformizm i przypadkowość ludzkiego losu. Momentami bardzo zabawny, ale zostawia też z refleksją.
„Filadelfijska opowieść” (The Philadelphia Story, 1940), reż. George Cukor
Wyrafinowana, błyskotliwa komedia romantyczna, która do dziś uchodzi za wzór gatunku. Katharine Hepburn gra tu Tracy Lord, pewną siebie, perfekcyjną dziedziczkę, która przygotowuje się do kolejnego ślubu. Sprawy zaczynają się komplikować, kiedy tuż przed ceremonią pojawia się jej były mąż (Cary Grant) oraz dziennikarz (James Stewart, nagrodzony Oscarem), który ma relacjonować wydarzenie. Z pozoru lekka intryga szybko zamienia się w inteligentną grę uczuć, dumy i niedopowiedzeń. To film pełen świetnych dialogów i subtelnego humoru, ale też bardzo aktualnych obserwacji o relacjach i oczekiwaniach wobec innych.
„Dziewczyna Piętaszek” (His Girl Friday, 1940), reż. Howard Hawks
Jedna z najbardziej błyskotliwych komedii w historii kina i zdecydowanie jedna z najszybszych, jeśli chodzi o tempo dialogów. Główna bohaterka, Hildy Johnson (Rosalind Russell), to znakomita dziennikarka, która postanawia porzucić pracę i wyjść za mąż, zaczynając „normalne” życie. Problem w tym, że jej szef i były mąż (Cary Grant) nie zamierza tak łatwo jej odpuścić. Wciąga ją bowiem w ostatnią, bardzo ważną sprawę dziennikarską. Film Howarda Hawksa do dziś zachwyca humorem i chemią między postaciami.
„Artur” (Arthur, 1981), reż. Steve Gordon
Lekka, bardzo stylowa komedia o życiu w luksusie i o tym, co się dzieje, gdy trzeba w końcu dorosnąć. Artur Bach (Dudley Moore) to bogaty, wiecznie nietrzeźwy playboy, który nigdy nie musiał brać odpowiedzialności za swoje decyzje. Wszystko się zmienia, kiedy zakochuje się w zwyczajnej dziewczynie spoza swojego świata. Ogromną siłą tej historii jest też postać ekscentrycznego kamerdynera (John Gielgud), który zyskał Oscara za rolę drugoplanową. Jego ironiczne komentarze to jedne z najlepszych momentów filmu. To idealna propozycja na wieczór, kiedy masz ochotę na coś zabawnego, ale z nutą elegancji.
„Ich noce” (It Happened One Night, 1934), reż. Frank Capra
Klasyka absolutna i jeden z najważniejszych filmów w historii kina. Historia zaczyna się od ucieczki rozpieszczonej milionerki (Claudette Colbert), która buntuje się przeciwko ojcu i chce być z mężczyzną, którego ten nie akceptuje. Na swojej drodze spotyka bezrobotnego dziennikarza (Clark Gable), który widzi w niej szansę na świetny materiał. Wyruszają razem w pełną sprzeczek, drobnych kłamstw i stopniowo rodzącej się sympatii podróż przez Amerykę. Frank Capra stworzył film, który nie tylko jako pierwszy w historii zdobył „wielką piątkę” Oscarów, ale też na lata ustawił schemat komedii romantycznej.
„Mała Miss” (Little Miss Sunshine, 2006), reż. Jonathan Dayton, Valerie Faris
Rodzina Hooverów wyrusza w podróż przez Amerykę, by najmłodsza córka mogła wystartować w konkursie piękności. Brzmi banalnie, ale to jedna z najbardziej poruszających komedii XXI wieku. Film zdobył dwa Oscary (w tym dla Alana Arkina) i zachwycił autentycznością. To film, które daje ogromną dawkę ciepła.
„Trzej idioci” (3 Idiots, 2009), reż. Rajkumar Hirani
Jedna z najważniejszych komedii indyjskich XXI wieku. Pod płaszczem humoru kryje ostrą krytykę systemu edukacji i presji społecznej. Film zdobył ogromną popularność nie tylko w Indiach, ale i na świecie. Stało się tak jednak nie bez powodu. Jest jednocześnie zabawny, mądry i poruszający.
„Czarny kot, biały kot” (Crna mačka, beli mačor, 1998), reż. Emir Kusturica
Szalone, barwne kino Emira Kusturicy, nagrodzone w Wenecji. „Czarny kot, biały kot” to pełna muzyki, absurdu i niepowtarzalnej energii opowieść o miłości, chaosie i życiu na bałkańskich obrzeżach. Film, który albo się kocha, albo kocha jeszcze bardziej.
„Jeszcze dalej niż Północ” (Bienvenue chez les Ch'tis, 2008), reż. Dany Boon
Francuska komedia, która stała się ogromnym hitem nie bez powodu. Opowiada o urzędniku, który za karę zostaje przeniesiony do pracy na północy Francji. Region ten uchodzi za zimny, smutny i mało zachęcający. Na miejscu okazuje się jednak, że rzeczywistość jest zupełnie inna. Film bardzo lekko i z dużą sympatią pokazuje, jak łatwo ulegamy stereotypom i jak bardzo mogą nas one zaskoczyć. To ciepła, poprawiająca nastrój historia o ludziach i o tym, że „gdzieś indziej” wcale nie znaczy gorzej.