Góry to świetne miejsce na złapanie oddechu. A także – co literatura udowadnia aż nazbyt często – na popełnienie zbrodni. Miłośnicy kryminałów wiedzą o tym doskonale. Surowe krajobrazy, zmienna pogoda i trudno dostępne miejsca robią swoje. Do tego lokalne historie, gęsta jak mgła atmosfera i przeszłość, która potrafi upomnieć się o uwagę w najmniej spodziewanym momencie. Oto pięć tytułów, po których albo natychmiast zapragniesz pojechać w góry, albo – wprost przeciwnie.
Ten tytuł wraca w poleceniach górskich kryminałów jak bumerang – i jest to w pełni uzasadnione. „Schronisko, które przestało istnieć” to pierwsza część serii, w której Gortych nie tylko snuje intrygę kryminalną, ale też bardzo konkretnie osadza ją w Karkonoszach: z ich historią, powojennymi zawirowaniami i schroniskami, które mają więcej do opowiedzenia, niż sugerują widokówki.
Fabuła skupia się na młodym stomatologu Maksymilianie Rajczakowskim, który wyjeżdża w góry, by odetchnąć do rodzinnych problemów. Tu jednak czekają na niego nowe. Okazuje się bowiem, że jego niedawno zmarły wuj, właściciel schroniska Nad Śnieżnymi Kotłami, przed śmiercią badał losy innego górskiego schroniska, które spłonęło tuż po wojnie. Gdy Maks nabiera podejrzeń, że śmierć wujka nie była tylko zwykłym zrządzeniem losu, zostaje wciągnięty w niebezpieczne śledztwo.
PS Na „Karkonoską serię kryminalną” składają się także: „Schronisko, które przetrwało”, „Schronisko, które spowijał mrok”, „Schronisko, które zostało zapomniane” i – najnowsza część – „Święto Karkonoszy”.
(Fot. materiały prasowe)
Czytaj także: 3 polskie serie kryminalne, od których nie oderwiesz się przez długie godziny
Choć akcja wielu książek Michała Śmielaka rozgrywa się w górach, „Osada” to zdecydowanie jedna z najbardziej chwalonych. To historia, która wciąga od pierwszych stron i nie daje się odłożyć aż do samego końca. Jest trochę mroku, trochę tajemnic i mnóstwo napięcia – autor bowiem buduje duszną atmosferę małej społeczności, pokazując, że zło nigdy nie śpi.
Zima 1987 roku. W małej wsi u stóp Karkonoszy podporucznik Jan Ryś spędza pierwsze od dawna Boże Narodzenie w gronie najbliższych. Świąteczną sielankę przerywa atak zimy, który odcina osadę od świata. Walka z bezwzględnymi siłami natury schodzi jednak na drugi plan, gdy we wsi zostaje znalezione ciało młodej dziewczyny. Niedoświadczony milicjant musi sobie poradzić sam – z morderstwem, izolacją i animozjami wśród mieszkańców, którzy powtarzają, że to Mara, demon mrozu i śmierci, nawiedziła wieś. 40 lat później emerytowany Ryś zostaje wezwany przez policjantów z Archiwum X na przesłuchanie dotyczące dawnych wydarzeń.
(Fot. materiały prasowe)
Jeśli ten tytuł bardziej kojarzysz z serialem, w którym główne role zagrali Maria Dębska i Maciej Musiał – pora sięgnąć do źródła. „Śleboda”, pierwsza część czterotomowego cyklu „Anna Serfain, Sebastian Strzygoń”, to trzymający w napięciu kryminał, który łączy zamkniętą społeczność, lokalną zbrodnię i tajemnice przeszłości. Nie zabraknie mylenia tropów, wyrazistych, niejednoznacznych postaci i opisów przyrody tak sugestywnych, że sama zapragniesz rzucić wszystko i wyjechać w Tatry.
Tak jak Anka Serafin, młoda doktor antropologii z Krakowa, która udaje się tam w poszukiwaniu własnej tożsamości. Zamiast tego jednak znajduje trupa. Zwłoki należą do starego górala Jana Ślebody, którego historia wiedzie ku wstydliwie skrywanej podhalańskiej przeszłości. Zabójstwo jest dopiero pierwszą ze zbrodni, które zdają się karą za stare grzechy. Czy Annie i Sebastianowi Strzygoniowi, tabloidowemu dziennikarzowi, uda się odkryć, kto za tym wszystkim stoi?
(Fot. materiały prasowe)
W kryminale „W cieniu Babiej Góry”, otwierającym pięciotomowy cykl „Baśka Zjada”, Irena Małys zabiera nas do Beskidu Żywieckiego, w rodzinne strony głównej bohaterki. Zmęczona życiem ucieka ona przed demonami, a przy okazji ma zamiar dobrze się bawić na wieczorze panieńskim swojej najlepszej przyjaciółki Izy, córki lokalnego posła, która wkrótce wychodzi za mąż. Sytuacja przybiera jednak dramatyczny obrót, gdy Iza zostaje znaleziona martwa. W skandal zamieszany jest Artur, dawna miłość Baśki i były chłopak Izy, a szybko okazuje się, że śmierć kobiety może mieć też coś wspólnego z katastrofą lotniczą z 1969 roku…
Narracja prowadzona jest z kilku perspektyw i w dwóch osiach czasowych, a zakończenie zarówno zaskakuje, jak i pozostawia przestrzeń na własne interpretacje. Jeśli obok górskich klimatów lubisz silne kobiece bohaterki i historie inspirowane prawdziwymi wydarzeniami, dodaj ten tytuł na swoją listę.
(Fot. materiały prasowe)
Czytaj także: Wakacyjne kryminały. 5 książek, które warto zabrać na urlop
Na koniec coś bardziej niejednoznacznego gatunkowo. „Błędne łąki” balansują bowiem między kryminałem, grozą i lekkim science fiction. Jarosław Szczyżowski, pisarz i doświadczony sudecki przewodnik, zabiera nas zaś w malownicze, lecz równie niebezpieczne Góry Izerskie – na łąki, które mieszają ludziom w głowach. To jedna z tych książek, w których klimat odgrywa ogromną rolę – jest tajemniczo, mistycznie, a momentami wręcz surrealistycznie.
Na błędnych łąkach nikt nie jest bezpieczny. To właśnie tu w niewyjaśnionych okolicznościach znika dwoje studentów etnologii. Rok później Aleks Lipski, dziennikarz z Wrocławia, wyrusza do Chatki Górzystów, chcąc rozwikłać zagadkę, która pokonała policję. Na miejscu spotyka Kaśkę – detektywkę amatorkę i popularną youtuberkę o irytującej dociekliwości – i razem zaczynają drążyć tajemnicę, która może tkwić głębiej, niż logika chciałaby przyznać. Czy naprawdę odpowiedź może się kryć w lokalnych wierzeniach i ludowych podaniach sprzed wieków?
(Fot. materiały prasowe)