1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. 6 cech dorosłych, którym w dzieciństwie zabraniano mówić „nie”. Co według Gabora Matego robi z nami trauma posłusznego dziecka?

6 cech dorosłych, którym w dzieciństwie zabraniano mówić „nie”. Co według Gabora Matego robi z nami trauma posłusznego dziecka?

Gabor Mate podczas swojego wykładu w Krakowie w 2025 roku (Fot. Klaudia Radecka/NurPhoto via Getty Images)
Gabor Mate podczas swojego wykładu w Krakowie w 2025 roku (Fot. Klaudia Radecka/NurPhoto via Getty Images)
Jedno z najbardziej dręczących pytań, które przewija się w działalności Gabora Mate, brzmi: dlaczego dobrzy ludzie mówią „tak”, kiedy chcą powiedzieć „nie”? Konflikt między autentycznością a spełnianiem oczekiwań innych zajmuje centralne miejsce w jego naukach. Słynny lekarz i terapeuta uzależnień uważa, że ci z nas, którym brakuje siły i odwagi, by mówić „nie” w głębi duszy wciąż są dziećmi surowych rodziców stawiających warunek: albo będziesz posłuszna/posłuszny, albo przestanę cię kochać.

Trauma posłusznego dziecka – na czym polega?

Teza ta opiera się na teorii traumy Gabora Matego. Uważa on, że dysfunkcyjnych zachowań i emocjonalnych problemów, które nosimy w sobie jako dorośli, ma korzenie w zaburzonych relacjach z innymi – a szczególnie z rodzicami.

Według „lekarza dusz”, jak nazywają Matego fani, aby dziecko prawidłowo się rozwijało, potrzebuje dwóch rzeczy: więzi i autentyczności. Więź oznacza bezpieczeństwo, akceptację i bliskość z opiekunem. Autentyczność to możliwość odczuwania i wyrażania własnych emocji, potrzeb oraz granic. Problem pojawia się wtedy, gdy dziecko zmuszone jest przez opiekunów do wyboru tylko jednej z tych opcji.

Gabor Mate mówi wprost: dziecko zawsze wybierze więź kosztem swojej autentyczności. Z prostego powodu: bliskość ukochanych rodziców jest niezbędna dla jego przetrwania. Brak więzi jest zagrożeniem w wymiarze biologicznym.

Dlatego gdy surowy rodzic mówi:

„będę cię kochać pod warunkiem, że będziesz posłuszny/posłuszna”,

„nie zawracaj mi głowy swoimi problemami, mam cię dość”,

„nie złość się, bo cię tu zostawię i nie wrócę”

to przerażone groźbą utraty więzi dziecko dostosowuje się do żądań rodzica. W jego umyśle swoje piętno odciska jedna myśl:

„jeśli będę posłuszny/posłuszna, będę siedzieć cicho i nie mówić o swoich potrzebach, jeśli nie będę wyrażać swoich prawdziwych emocji – wtedy zasłużę na miłość”.

Echo tej prawdy będzie towarzyszyć mu przez całe życie – nawet gdy już dorośnie. Dziecko szantażowane w ten sposób przez opiekunów stanie się dorosłym, który nie umie powiedzieć „nie”, bo całe swoje wczesne życie był przekonany, że jest to równoznaczne z odrzuceniem. Ponieważ naturalne dla każdego człowieka emocje – złość, smutek, potrzeba bliskości czy sprzeciw – były przez jego rodziców karane i/lub odrzucane, w kolejnych etapach życia zrezygnuje z swojej autentyczności i będzie starać się za wszelką cenę spełniać wymagania innych.

Jakie są konsekwencje traumy posłusznego dziecka?

Według Gabora Matego dziecięce doświadczenia nie są tylko wspomnieniami, lecz realnie kształtują sposób działania układu nerwowego. Jeśli dziecko żyje w ciągłym napięciu, jego organizm może nauczyć się funkcjonować w trybie alarmowym: nadmiernej czujności, lęku albo zamrożeniu. Utrata autentyczności skutkuje też wykształceniem się postawy uległej wobec innych – i zbyt surowej wobec siebie. Czym konkretnie się to objawia?

1. Trudność w stawianiu granic

Gdy u dziecka wyrażanie swoich potrzeb spotyka się z krytyką, zawstydzaniem lub emocjonalnym wycofaniem ze strony opiekunów, dziecko zaczyna rozumieć, że wyrażanie własnego zdania może odebrać mu miłość, akceptację lub poczucie bezpieczeństwa. A ponieważ więź z rodzicami jest dla niego ważniejsza niż możliwość bycia sobą, stopniowo uczy się ignorować własne granice. W dorosłym życiu może to skutkować trudnością z odmawianiem, zabieraniem głosu czy upominaniem się o swoje prawa. Taka osoba często wie, że powinna powiedzieć „nie”, ale odczuwa przy tym tak silny dyskomfort, jakby sprzeciwienie się drugiej osobie miało grozić całkowitą utratą jej szacunku i miłości. W efekcie zgadza się na rzeczy, które tak naprawdę wcale jej się nie podobają – boi się, że postępując inaczej, zostanie odrzucona.

2. Bycie nadmiernie miłym

Gabor Mate zwraca uwagę, że wiele osób uznawanych za wyjątkowo miłe i pomocne nauczyło się takiego zachowania właśnie na etapie dzieciństwa – w odpowiedzi na surowe oczekiwania rodziców. Jeśli dziecko doświadczało szczególnej aprobaty wtedy, gdy było grzeczne, uczynne i niewymagające, mogło dojść do przekonania, że jego wartość zależy od zaspokajania potrzeb innych ludzi. W efekcie dorosły człowiek zaczyna budować poczucie własnej wartości na byciu „przydatnym”. Odruchowo zgadza się na dodatkowe obowiązki, bierze odpowiedzialność za cudze problemy i stawia siebie na końcu listy priorytetów. I choć z zewnątrz może wydawać się osobą dobrą, miłą i uczynną, to tak naprawdę taka postawa podszyta jest lękiem przed utratą bliskości i akceptacji.

3. Lęk przed odrzuceniem

Dla dorosłego odrzucenie jest bolesnym doświadczeniem, ale to nic w porównaniu do tego, co odczuwa w takiej sytuacji dziecko. Z perspektywy biologicznej mały człowiek jest całkowicie zależny od swoich opiekunów, dlatego wszelkie sygnały utraty więzi odbiera jako zagrożenie. Z tego względu, jeśli ktoś w dzieciństwie musiał zmagać się z chłodem emocjonalnym, krytyką, zawstydzaniem lub nieprzewidywalnością rodziców, jego układ nerwowy mógł nauczyć się postrzegać brak akceptacji jako niebezpieczeństwo. W dorosłym życiu objawia się to nadmierną wrażliwością na ocenę, trudnością z przyjmowaniem krytyki czy ciągłym zastanawianiem się, co inni o nas myślą. Nawet niewielkie oznaki dezaprobaty mogą uruchamiać emocje, które mają swoje źródło w najwcześniejszych etapach naszego rozwoju.

4. Perfekcjonizm

W powszechnym przekonaniu perfekcjonista to osoba ambitna i wymagająca. Gabor Mate patrzy na to jednak inaczej. Jego zdaniem perfekcjonizm często wyrasta z głębokiego poczucia niepewności. Dziecko, które było surowo oceniane lub czuło, że musi zasłużyć na uwagę i uznanie, może dojść do wniosku, że jedynym sposobem na poczucie emocjonalnego bezpieczeństwa jest bezbłędność. Z czasem wykształca się u niego przekonanie, że każdy błąd grozi utratą miłości, szacunku lub akceptacji. Dlatego dorosły perfekcjonista nieustannie podnosi sobie poprzeczkę. Nawet sukces nie daje mu poczucia spełnienia, ponieważ nie chodzi o osiągnięcia, ale o próbę zagłuszenia lęku, że nie jest wystarczająco dobry.

5. Uzależnienia

Gabor Mate przez lata był terapeutą uzależnień. Jego doświadczenia z pacjentami nauczyły go, że w przypadku osób uwikłanych w nałogi nie należy pytać: „Dlaczego nałóg?”, lecz: „Dlaczego ból?”. Jego zdaniem uzależnienia są przede wszystkim próbą poradzenia sobie z cierpieniem emocjonalnym, często sięgającym korzeniami dzieciństwa. Bo dziecko, które musiało zasługiwać na miłość rodziców, cały czas zmaga się z lękiem przed byciem niewystarczającym i nie dość idealnym. Dodatkowo, jeśli rodzice nie pozwalali mu okazywać emocji, to nie nauczyło się w zdrowy sposób ich regulować. Skutek jest taki, że aby zagłuszyć poczucie niższości oraz odreagować negatywne emocje, jako dorosły sięga po używki. Czasami są to substancje psychoaktywne, ale równie dobrze mogą to być zakupy, media społecznościowe, jedzenie czy pracoholizm. W każdym przypadku chodzi o chwilowe zagłuszenie bólu, który wydaje się zbyt trudny do zniesienia.

6. Chroniczny stres i wyczerpanie

Mate poświęcił temu zagadnieniu całą książkę: „Kiedy ciało mówi nie. Koszty ukrytego stresu”. Według niego dziecko wychowujące się w atmosferze napięcia lub niepewności często rozwija stan ciągłej czujności. Uczy się nieustannie obserwować otoczenie i przewidywać zagrożenia. Problem polega na tym, że układ nerwowy może zachować ten wzorzec także wiele lat później. Dorosły człowiek żyje wtedy tak, jakby cały czas miał przed sobą jakiś egzamin, konflikt lub kryzys. Trudno mu odpoczywać, wyłączyć się po pracy czy po prostu nic nie robić. Organizm pozostaje w stanie gotowości, nawet gdy obiektywnie nie ma ku temu powodów. Z czasem prowadzi to do przemęczenia, problemów ze snem, napięcia mięśniowego i poczucia, że życie jest niekończącą się walką.

Jak uporać się z traumą posłusznego dziecka?

Gdy mechanizmy stworzone przez siedmioletnie dziecko do radzenia sobie z bólem nadal kierują życiem trzydziesto-, czterdziesto- czy pięćdziesięcioletniego dorosłego, taka sytuacja wymaga głębokiej, wewnętrznej analizy i pracy z bolesnymi doświadczeniami, które pozostawiły po sobie swój ślad. Najlepiej wykonać ją pod okiem psychoterapeuty, ale sami również możemy sobie do pewnego stopnia pomóc. Jak przekonuje Gabor Mate, pierwszym krokiem do wewnętrznej przemiany nie jest walka z samym sobą, lecz ciekawość. Zamiast pytać: „Co jest ze mną nie tak?”, warto zadać sobie pytanie, które Mate powtarza od lat: „Co mi się przydarzyło?”. Dopiero gdy zrozumiemy, skąd wzięły się nasze reakcje, nasz lęk przed mówieniem „nie” czy potrzeba zadowalania innych, możemy zacząć budować zdrową relację z samym sobą.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE