Beata Pawłowicz - Z.N.A.K.I. autyzmu: Jak rozpoznać pierwsze objawy u dziecka i dlaczego czas jest kluczowy?
00:00
Autyzm nie determinuje rozwoju dziecka. Jeśli jest wcześnie zdiagnozowany, można go „ominąć”, nie dopuścić do nasilenia objawów – mówi prof. Anna Prokopiak z UMCS w Lublinie.
- Autyzm u dzieci najlepiej zdiagnozować ja najszybciej – zauważa dr hab. Anna Prokopiak. Mózg dziecka jest niezwykle neuroplastyczny.
- Jak dodaje ekspertka: „Dziś już wiemy, że nawet w siódmym, a na pewno w jedenastym miesiącu życia można dostrzec, że mózg dziecka rozwija się w kierunku autyzmu”.
- Dr hab. Anna Prokopiak wskazuje również, jak rozpoznać pierwsze objawy autyzmu u dziecka i wyjaśnia, w jaki sposób najlepiej dalej postępować.
- Badaczka dodaje jednak, że nawet gdy dziecko jest już starsze, zawsze warto podjąć działania. „Jeden z pacjentów, który trafił do nas dopiero w wieku szkolnym, nawet nie reagował na widok taty, nie siadał koło niego [...]. Tymczasem po kilku miesiącach pracy zaczął się nawet do taty przytulać”.
- W rozpoznaniu i monitorowaniu objawów autyzmu u dziecka pomoże także aplikacja ASDetect, dostępna w języku polskim.
Wywiad pochodzi z magazynu „Sens” 02/2026.
Beata Pawłowicz: Z amerykańskiej klasyfikacji zaburzeń psychicznych DSM usunięto zespół Aspergera, łącząc to, co do tej pory opisywał, w jedno z autyzmem pod nazwą „spektrum autyzmu”. Co jest istotą tego zaburzenia, skoro obejmuje w jedno: dziecko, które nie mówi, często nie sygnalizuje fizjologicznych potrzeb, i takie, które jest samodzielne, a „tylko” ma pewną sztywność zachowań?
Anna Prokopiak: Dla mnie, jako dla diagnosty, to jedno zaburzenie, które może mieć różny stopień nasilenia. Jego istotą jest kłopot w komunikacji społecznej. Dla stopnia jego nasilenia często kluczowy jest moment interwencji terapeutycznej.
Jeśli więc widzimy dziesięciolatka, który nie mówi i nie sygnalizuje potrzeb fizjologicznych, możemy – chociaż to uproszczenie – założyć, że nie dostał w porę właściwej pomocy.
Interwencja terapeutyczna może bowiem dużo zmienić – kiedy bowiem w fundacji zaczynamy pracę z półtorarocznym dzieckiem, które nawet nie głuży [chodzi o samoistne wypowiadanie przez dziecko głosek, głównie „k”, „g”, „ch”, gardłowe „r”, które poprzedza gaworzenie – przyp. red.], nie gaworzy, to zakładamy, że prawdopodobnie będzie komunikować się słowami. Stymulacja rozwoju w tym wieku może bardzo wiele pomóc.
Tak wiele, że kiedyś uważano, iż nawet 70 proc. osób w spektrum ma dodatkowo niepełnosprawność intelektualną. Dziś wiemy, że tylko nieco ponad 30 proc.
Diagnoza, kiedy dziecko ma kilka czy kilkanaście miesięcy? Czy nie lepiej, jak to się mówi, nie panikować, tylko patrzeć i obserwować dziecko?
Mózg dziecka po jego urodzeniu nadal się rozwija. Jest niezwykle neuroplastyczny. Widać to choćby w tym, jak z dnia na dzień, z miesiąca na miesiąc dziecko zyskuje kolejne umiejętności. Ta część mózgu, która jest odpowiedzialna za rozwój komunikacji społecznej, czyli kora przedczołowa, kształtuje się już wtedy podczas interakcji społecznych. Nie sposób więc przecenić relacji między dzieckiem i bliskimi mu ludźmi dla jego rozwoju.
Aby zrozumieć to, co kluczowe dla „ominięcia” zagrożenia spektrum autyzmu, trzeba wiedzieć, co dzieje się w mózgu dziecka, kiedy dostaje ono telefon czy tablet, a jeszcze leży w łóżeczku czy dopiero zaczyna chodzić. Otóż cała jego uwaga skupia się na ekranie, mózg jest silnie stymulowany tym, co tam widzi, i to odciąga uwagę dziecka od tego, co dzieje się wokół niego.
Odciąga od kontaktu z ludźmi, od obserwacji ich twarzy, zwłaszcza twarzy rodziców, od uczenia się ich mimiki, poznawania barwy czy modulacji ich głosu. Dla dzieci, które rodzą się z predyspozycją do rozwoju spektrum autyzmu, to bardzo niebezpieczne. Te dzieci od samego początku dla „ominięcia” autyzmu potrzebują właśnie intensywnego bezpośredniego kontaktu, bezpośrednich interakcji z rodzicami i innymi bliskimi. Potrzebują nauki komunikacji społecznej, bo dzięki temu będą rozwijać się te części ich mózgu, które są za nią odpowiedzialne.
Na czym ta nauka komunikacji polega i kiedy ten proces jest zaburzony?
Dziecko rozwijające się typowo prowokuje rodziców do kontaktu, do interakcji. Robi to na różne sposoby: początkowo głużąc, potem gaworząc, a także płacząc. Są jednak takie, które szukają kontaktu w sposób niezauważalny, a ponieważ dziś już dzieci nie wychowują się w rodzinach wielopokoleniowych, w których zawsze ktoś do nich podchodził i zagadywał, robił miny czy naśladował dźwięki, te dzieci często są pozostawione same sobie. Nie wołają rodziców, mają mniej kontaktów, nie uczą się komunikacji, zaczynając od rozpoznawania twarzy mamy, jej mimiki, tonu głosu. W mózgu takiego dziecka nie rozwijają się więc układy odpowiedzialne za komunikację społeczną. Co to znaczy?
Otóż już roczne dziecko, które ma kontakt z rodzicami i innymi dorosłymi, umie na przykład rozpoznać po minie taty, że jest on zły, i się rozpłakać. Nabywa więc umiejętności użytecznych do komunikacji z innymi ludźmi.
Praca z dzieckiem i rodzicami w obszarze komunikacji przynosi widoczne efekty?
Kiedy kilkanaście lat temu powstawała Fundacja „Alpha”, dzieci ze spektrum nie mówiły. Dziś, jeśli przyjdzie do nas dwulatek, to po pół roku pracy często zaczyna wydawać różnego rodzaju dźwięki. Nawet kiedy zaczynamy pracować z sześcio-, siedmiolatkiem, w większości przypadków udaje się wiele poprawić w jego komunikacji i relacjach.
Jeden z pacjentów, który trafił do nas dopiero w wieku szkolnym, nawet nie reagował na widok taty, nie siadał koło niego, co było dla jego rodziców źródłem bólu. Tymczasem po kilku miesiącach pracy zaczął się nawet do taty przytulać.
O czym poza koniecznością „odcięcia od ekranów” muszą wiedzieć rodzice dzieci, które mogą rozwijać się w kierunku spektrum autyzmu?
Rodzice czasem nie widzą, że dziecko na swój sposób szuka z nimi kontaktu, więc na jego sygnały nie odpowiadają. Praca polega więc na tym, by nauczyć bliskich dziecka dostrzegać te subtelne sygnały, które ono wysyła, i odpowiadać na nie w sposób, który dziecka nie przytłoczy, będzie dla niego możliwy do przyjęcia.
Podstawą naszej pracy jest metoda wczesnego startu dla dziecka z autyzmem (Early Start Denver Model), opracowana przez Sally J. Rogers i Geraldine Dawson. Opiera się przede wszystkim na relacjach; kluczowe jest pojęcie responsywnego terapeuty, czyli terapeuty odpowiadającego na wszystkie potrzeby dziecka. Takiej postawy uczymy rodziców, zachęcając, żeby byli obecni na zajęciach i uczyli się tej metody, patrząc, jak terapeuta choćby bawi się z dzieckiem. Potem mogą powtórzyć te zabawy w domu. Ważna jest intensywność pracy z dzieckiem, bo im więcej godzin, tym lepsze efekty.
Autyzm to sprawa genów, czy więc naprawdę pomóc może budowanie z nimi relacji?
Zawsze podkreślam: autyzm nie determinuje rozwoju dziecka. Oczywiście rodzimy się z jakimiś genami, ale to nie znaczy, że one nas determinują.
Jak podają izraelscy badacze – autyzm można „ominąć”, właśnie wpływając na mózg tak, aby „mimo genów” rozwinął obszary odpowiedzialne za interakcje społeczne. To możliwe, bo jak już mówiłam, mózg dziecka rozwija się nadal po urodzeniu, a co w tym wypadku niezwykle ważne: rozwija się w interakcji z otoczeniem.
Czyli fundacja zaleca rodzicom przede wszystkim intensyfikację relacji z dzieckiem, skupienie na zbudowaniu komunikacji z nim, także na jego warunkach?
Tak. Jedna z moich studentek po zajęciach o wczesnej terapii autyzmu podeszła do mnie i powiedziała, że więcej nie przyjdzie, bo zrozumiała, że takie oznaki, o jakich mówię, ma jej synek. Musi więc zostawić studia i poświęcić mu cały swój czas. Tak zrobiła, a kiedy po roku pojawiła się, powiedziała, że to była dobra decyzja. Jej syn świetnie się przez ten czas rozwinął. Nie dowiemy się, czy gdyby tak nie postąpiła, to miałby problemy w komunikacji, czy nie. Pewne jest natomiast, że relacja między dzieckiem a rodzicami w pierwszych miesiącach i latach życia dziecka jest nie do przecenienia, bo daje mu szansę na prawidłowe wyposażenie w narzędzia komunikacyjne na całe życie. Mamy na to wiele dowodów w naszej fundacji.
Pracujemy z maluchami, które mają niewiele ponad rok i symptomy autyzmu. A mimo to uczą się komunikować, mówią, idą potem do szkoły. Oczywiście mają pewne cechy, jak zainteresowanie jedną dziedziną, intensywniejsze niż u dzieci bez spektrum. Jakie to może mieć konsekwencje? Na przykład takie, że zostaną wybitnymi strażakami.
Rodzi się dwoje dzieci, jak rozpoznać, które z nich rozwija się w kierunku autyzmu? Czy aplikacje ASDetect i Z.N.A.K.I., które są opisane na stronie fundacji, wystarczą, by to sprawdzić? Jakie są podstawowe symptomy i kiedy można je zaobserwować?
Dziś już wiemy, że nawet w siódmym, a na pewno w jedenastym miesiącu życia można dostrzec, że mózg dziecka rozwija się w kierunku autyzmu.
Symptomy, które to opisują, to Z.N.A.K.I. Pierwszy z nich to „Z”, czyli dziecko nie zwraca uwagi na rodzica. Drugi, „N” – nie bawi się, udając na przykład, że dzwoni do mamy, mając przy uchu zabawkę. Trzeci, „A” – nie pokazuje palcem kierunku, nie macha „pa, pa”. Kolejny, czyli „K”, mówi, że dziecko nie reaguje na swoje imię. I ostatni, „I” – nie uśmiecha się do innych, czyli nie ma tak zwanego uśmiechu społecznego. Oczywiście takie zachowania nie przesądzają o autyzmie. Jednak jeśli jest to jakieś zaburzenie związane z trudnościami w komunikacji, to trzeba się nimi zająć – im wcześniej, tym lepiej.
Dlatego kiedy dowiedzieliśmy się, że australijscy badacze opracowali aplikację dla rodziców, kupiliśmy ją i przetłumaczyliśmy. Są w niej filmy, które ilustrują, jak zachowuje się dziecko rozwijające się w sposób typowy w wieku od 12 do 24 miesięcy, a także jak zachowuje się dziecko, które przejawia objawy autyzmu. Nie trzeba być specjalistą, aby dostrzec różnice i porównać z zachowaniem własnego dziecka. Jeśli rodzic wypełni test w aplikacji, to wyniki przyjdą pocztą mejlową z Australii w krótkim czasie, tylko do jego wiadomości. Może je wydrukować i iść do specjalisty lub zwrócić się do naszej fundacji.
A jeśli dziecko nie zostanie zdiagnozowane, nie otrzyma intensywnej wczesnej terapii?
Płaty czołowe to obszary odpowiedzialne za interakcje; jak już mówiłam, kształtują się, kiedy komunikacja jest ćwiczona. Dlatego bez niej nie wykształcają się tak, jak powinny. Oczywiście nie oznacza to, że dziecko wyrośnie na osobę w znacznym stopniu ze spektrum.
Mózg ma cudowny mechanizm rekompensujący brak prawidłowego rozwoju w jakiejś sferze, a więc w zamian mogą intensywniej rozwinąć się inne obszary mózgu, na przykład związane z matematycznym, logicznym myśleniem czy też zdolnościami technicznymi.
Można więc zostać wysoko funkcjonującym człowiekiem mimo spektrum i kłopotów w komunikacji społecznej?
Rozprawmy się z pojęciem „wysoko funkcjonujący”. Ono dotyczy funkcji poznawczych, a człowiek jest całością intelektu i uczuć. Co więcej, dla człowieka szczęściem są inni ludzie, a tu największym problemem jest właśnie niemożność jasnej komunikacji, a więc także budowania relacji z nimi. Ceną za tak zwane wysokie funkcjonowanie jest samotność i cierpienie. W klasyfikacji chorób przy spektrum pojawia się nawet pytanie o cierpienie związane z niemożliwością realizacji swoich potrzeb relacyjnych. Z tego powodu dorosłe osoby w spektrum często nie chcą, żeby je określać jako wysoko funkcjonujące.
Podam przykład: jeden z naszych pacjentów jest już dorosły i chciałby bardzo się zakochać, ale zawsze jego starania kończą się odrzuceniem. Jest bardzo wymagający, jak inne osoby ze spektrum nie idzie na żadne kompromisy.
Wszystko bierze w tonacji czarno-białej, a tak trudno jest zbudować relacje, dlatego bardzo cierpi. Relacje w spektrum nie mogą się udać? Wygląda to różnie. Warto sięgnąć po książkę „Kaktus na walentynki, czyli miłość aspergerowca”, której bohater w bardzo intelektualny sposób próbuje wybrać kobietę i zbudować relację. Jego mocną stroną jest intelekt, zachowuje się poprawnie, ale trudno jest mu rozeznać, co mu się podoba, czego chce.
Dorosły mózg nie jest neuroplastyczny?
Zawsze mamy jakiś wpływ na swój mózg, jednak dorosła osoba musi chcieć sama nad tym pracować, najlepiej jednak z kimś na zasadzie asystenta, kto pomoże jej w intelektualny sposób zrozumieć emocje, budować relacje i móc w nich pozostać. Na przykład jeśli mężczyzna wydaje wszystko, co zarobi, na fotografię i z tego powodu odchodzi od niego partnerka, można spróbować wyjaśnić, co się dzieje. Osoby ze spektrum muszą przepracować niejednokrotnie intelektualnie to, co inni czują, dlatego trzeba zwrócić jego uwagę na to, że gdy tak postępuje, to druga osoba przestaje chcieć być razem. Przybliżyć mu także, dlaczego tak reaguje, wskazując na przykładzie, co ona wtedy odczuwa: „Pamiętasz, jak się czułeś, kiedy zginął twój aparat? To tak czuje się twoja partnerka, kiedy nie ma pieniędzy na jej pasje, bo wszystko idzie na twoją fotografię”. Kiedy już to zrozumie, można z nim ustalić, jaka część zarobku będzie szła na realizację jego pasji, a ile powinien zostawić na wspólne życie.
Jeśli chcemy żyć z osobą ze spektrum, czy to jest dziecko, czy osoba dorosła, trzeba rozmawiać, negocjować, ustalać zasady.
Aplikacja mobilna ASDetect jest skierowana do rodziców i opiekunów pragnących monitorować rozwój zachowań społecznych i komunikacyjnych u swoich dzieci. Prowadzi rodziców i opiekunów przez starannie dostosowane obszary oceny, jednocześnie uwzględniające specyfikę wieku dziecka. Jest to bezpłatna, pierwsza na świecie aplikacja do badań przesiewowych w kierunku spektrum autyzmu; jej polska wersja powstała dzięki współpracy z Uniwersytetem La Trobe w Melbourne. Narzędzie bazuje na ponad dekadzie badań przeprowadzonych w Olga Tennison Autism Research Centre na Uniwersytecie La Trobe w Australii. Metoda charakteryzuje się aż 89-procentowym poziomem trafnej oceny spektrum autyzmu u dzieci w wieku 11–30 miesięcy. asdetect.autyzmlublin.pl
Anna Prokopiak – dr hab. nauk społecznych, prof. UMCS w Lublinie, kierownik Katedry Psychopedagogiki Specjalnej, doradczyni ds. optymalizacji warunków kształcenia studenta ze spektrum autyzmu. Współzałożycielka i prezes Fundacji „Alpha” wspierającej osoby z autyzmem i ich bliskich