Autopromocja
WOS 7 - pc
WOS 7 - pc
  1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Relacje
  4. >
  5. Samotność zmienia nasze postrzeganie świata. Neurolodzy mają na to dowody

Samotność zmienia nasze postrzeganie świata. Neurolodzy mają na to dowody

Celebrowanie chwil samotności ma mnóstwo plusów, ale jeśli samotność zaczyna być chroniczna, wpływa nie tylko na samopoczucie. Na skanach mózgu widać, że ten stan zmienia jego funkcjonowanie (Fot. Vasily Pindyurin/Getty Images)
Celebrowanie chwil samotności ma mnóstwo plusów, ale jeśli samotność zaczyna być chroniczna, wpływa nie tylko na samopoczucie. Na skanach mózgu widać, że ten stan zmienia jego funkcjonowanie (Fot. Vasily Pindyurin/Getty Images)
Mózg tych, którzy odczuwają samotność, działa inaczej, a pokazują to wyraźnie badania z wykorzystaniem techniki neuroobrazowania. Coś, co wydaje nam się raczej subiektywnym odczuciem, obiektywnie zmienia pracę naszego mózgu, a to pociąga za sobą szereg konsekwencji, z których prawdopodobnie w ogóle nie zdajemy sobie sprawy.

Żeby zanadto nie owijać w bawełnę: u samotnych młodych dorosłych obszary mózgu związane z poznaniem społecznym i empatią mają mniejszą gęstość istoty białej (rozległej sieci włókien nerwowych, która umożliwia wymianę informacji i komunikację między różnymi obszarami mózgu). Natomiast u samotnych osób starszych obszary mózgu ważne dla przetwarzania poznawczego i regulacji emocji mają mniejszą objętość. Mózg reaguje na samotność w sposób, który można zmierzyć, ale – co jeszcze ważniejsze – poczuć te zmiany w codziennym życiu.

Czytaj także: 7 prostych sposobów dbania o mózg zdaniem neurologów

Po co w ogóle to czujemy?

Choć samotność jest przykra, a bywa, że oznacza ból i cierpienie, jej odczuwanie jest nam potrzebne – to mechanizm ewolucyjny. Człowiek pierwotny, który wyruszał na polowanie, musiał liczyć się z szeregiem zagrożeń, jak ten legendarny już tygrys szablozębny. Samotna wyprawa oznaczała dużo większe ryzyko, że spotkanie z drapieżnikiem będzie brzemienne w skutki i to raczej skutki nieodwracalne... Oczywiście polowanie w większej grupie też nie było pozbawione wad – wszak wówczas pojawiał się element rywalizacji i walki o pożywienie, ale koniec końców i tak opłacało się bardziej, bo było po prostu bezpieczniej. Odczuwanie samotności rozwinęło się jako podstawowa funkcja ewolucyjna służąca przetrwaniu, było potrzebne, by nakłonić człowieka do współpracy z innymi i tworzenia struktur społecznych. W ślad za tym rozwijały się u naszego gatunku kluczowe cechy, takie jak zaufanie i współdziałanie, bez których nasza cywilizacja w ogóle nie mogłaby się rozwijać.

W tej perspektywie samotność jest jak biologiczny sygnał, podobny do pragnienia czy łaknienia. To uczucie jest informacją, która uświadamia nam, że konieczne jest nawiązanie kontaktu z otaczającymi nas ludźmi, bo to dla nas korzystne. W pewnym sensie uczucie to więc nas chroni, ale jednocześnie uruchamia w mózgu wzmożoną czujność, każe mu wypatrywać zagrożenia, włącza tryb walki lub ucieczki, bo właśnie taka reakcja była samotnemu polującemu niezbędna. Skoro jest skazany tylko na siebie, staje się niespokojny i skanuje otoczenie w poszukiwaniu zagrożenia bardziej, niż gdyby miał zapewniające większe bezpieczeństwo towarzystwo. I właśnie tę naszą skłonność w 2023 roku wzięli pod lupę naukowcy z Wydziału Psychologii na Uniwersytecie Kalifornijskim w Los Angeles.

Na tropie zagrożenia

Ich badania pokazują, że socjalizacja jest tak głęboko zakorzenionym mechanizmem przetrwania, że samotność oddziałuje nawet na nasz mózg. Skany mózgu osób samotnych wykazywały inne reakcje neurologiczne niż tych, które nie odczuwały samotności. Różnice były najbardziej widoczne w obszarze mózgu zwanym siecią trybu domyślnego, która pomaga nam integrować bodźce wewnętrzne, jak wspomnienia z przeszłości i wiedza, i zewnętrzne oraz nadawać sens otaczającemu nas światu. To tam przetwarzamy, rozumiemy i reagujemy na to, co dzieje się wokół nas. W badaniu z udziałem 66 studentów pierwszego roku naukowcy odkryli, że osoby samotne miały inne reakcje neuronalne niż te otoczone społecznym wsparciem. Co ciekawe, pomiędzy osobami samotnymi występowało również wiele różnic, co naukowcy nazywają idiosynkratycznym przetwarzaniem świata. To unikalny, indywidualny sposób, w jaki dana osoba spostrzega, interpretuje i reaguje na otoczenie, bazujący na jej osobistych doświadczeniach, emocjach i kontekście życiowym. Osoby samotne inaczej interpretują i rozumieją otaczający je świat i są w tym bardzo indywidualne, więc doświadczają poczucia niezrozumienia przez resztę społeczeństwa. To z kolei sprawia, że świat jawi się jako bardziej zagrażający i przytłaczający niż jest w rzeczywistości. Brak wsparcia psychicznego, fizycznego i społecznego sprawia, że świat wydaje się nam trudniejszy, a to powoduje konkretne zmiany w funkcjonowaniu mózgu.

Dodatkowo, osobom samotnym trudniej jest ignorować nieistotne informacje – nawet drobne przykre zdarzenia interpretują jako zagrożenie, przejmują się nimi i mocno je przeżywają, a to znów ma odzwierciedlenie w neurologii. Za taką sytuację odpowiada osłabiona u osób samotnych łączność między sieciami uwagi grzbietowej (skupienia) i brzusznej (przesunięcia). Samotność aktywuje więc mózgowe systemy wykrywania zagrożeń, jednocześnie tłumiąc obwody nagród społecznych. Przednia część zakrętu obręczy staje się nadpobudliwa w reakcji na zagrożenia społeczne, podczas gdy prążkowie brzuszne wykazuje zmniejszoną reakcję na nagrody społeczne. To prowadzi do neurobiologicznego stanu nadmiernej czujności połączonego ze zmniejszoną motywacją do kontaktów społecznych – schematu, który może się samonapędzać.

Czytaj także: Odwołujesz spotkania, żeby zostać pod kocem? „Czasowa potrzeba izolacji nie niszczy prawdziwych relacji” – tłumaczy psycholożka

Jest i druga strona medalu. Samotność nie tylko sprawia, że świat wydaje się groźny – dodatkowo kiedy nie mamy wsparcia, wzajemnej pomocy i ochrony, jesteśmy bardziej skłonni skupiać się na własnych interesach i dobrobycie, a to znaczy, stajemy się bardziej egocentryczni. Ten związek potwierdzają badania naukowców z Chicago, którzy w trwających ponad 10 lat obserwacjach dowiedli, że jest on bardzo wymierny: wyższy poziom samotności w danym roku przewidywał większy egocentryzm w roku następnym, a z kolei wzrost egocentryzmu sprzyjał wzrostowi samotności, co autorzy badania określają jako dodatnią pętlę sprzężenia zwrotnego między tymi dwiema cechami, czyli – mówiąc bardziej kolokwialnie – błędne koło egocentryzmu i samotności.

Znikąd pomocy...

W innych badaniach, przeprowadzonych na antarktycznej stacji badawczej przez naukowców zajmujących się snem i chronobiologią w psychiatrii, potwierdzono, że poczucie izolacji ma znaczący wpływ na nasz mózg. Badanie objęło osoby, które „zimowały” na Antarktydzie – zamknięte na stacji badawczej z niewielką załogą, w nieprzyjaznym środowisku, bez możliwości otrzymania ratunku podczas antarktycznej zimy, w okresie, gdy światła dziennego jest niewiele lub nie ma go wcale. Naukowcy zaobserwowali, że objętość komórek w niektórych obszarach mózgu była wyraźnie mniejsza bezpośrednio po zimie w porównaniu ze skanami wykonanymi przed jej nadejściem. Izolacja społeczna (tutaj połączona wprawdzie z ekstremalnymi warunkami i deficytem światła) dosłownie więc kurczy mózg! Podobne zmiany zaobserwowano u astronautów uwięzionych przez dłuższy czas w statkach kosmicznych. Choć w tym przypadku przypisuje się je głównie nieważkości, wyniki szeregu analiz sugerują, że stres związany z życiem w odizolowanym, zamkniętym i ekstremalnym środowisku wystarcza, aby istotnie wpłynąć na strukturę mózgu i prawdopodobnie przyczynić się do utraty objętości komórek mózgowych obserwowanej u astronautów.

Tylko nie przesadź w drugą stronę

Kontakty z innymi ludźmi zmniejszają ryzyko depresji, sprawiają, że nasz mózg wolniej się starzeje, przebywanie wśród ludzi poprawia też nasz ogólny stan zdrowia i wydłuża życie, podczas gdy samotność przynosi cały szereg negatywnych skutków, ze zmianami w mózgu włącznie. Wydawać by się więc mogło, że remedium to kontakty z innymi – im więcej, tym lepiej! Niestety, nic bardziej mylnego. Psychologowie podkreślają, że samotność nie jest tylko kwestią izolacji, ale sposobu postrzegania ludzi, którzy nas otaczają. Jeśli czujemy, że widzą oni rzeczywistość inaczej niż my, to choćby było ich wokół nas bardzo wielu, nasza samotność rośnie. Ktoś, kto przyjaźni się z wieloma osobami, ale nie czuje się naprawdę związany z żadną z nich, prawdopodobnie będzie czuł się samotny niż osoba, która ma zaledwie garstkę przyjaciół, ale łączą ją z nimi głębokie więzi oparte na podobnym postrzeganiu świata.

Czytaj także: Jaką samotność odczuwasz? Ten test pięciu twarzy osamotnienia pomoże ci odkryć, czego naprawdę potrzebujesz

Poza tym z ilością kontaktów społecznych też można przesadzić. Para holenderskich naukowców, Olga Stavrova i Dong-ning Ren z Uniwersytetu w Tilburgu, zrealizowała duże badania, by zrozumieć, jak często powinniśmy spotykać się z ludźmi, by faktycznie czerpać z tego korzyści. Holendrzy prowadzili je przez 16 lat, a uczestniczyło w nich 350 tys. osób z całej Europy. Pytano ich, jak często spotykają się towarzysko z przyjaciółmi lub krewnymi. Odpowiedzi zawierały się w siedmiopunktowej skali od „nigdy” do „codziennie”. Badani oceniali też swój stan zdrowia fizycznego jako bardzo dobry, dobry, dostateczny, zły lub bardzo zły. Wyniki tych badań, które opublikowane zostały w 2021 roku, zaskoczyły, ale i zafascynowały samych autorów. Okazało się bowiem, że owszem, spotkania towarzyskie pozytywnie wpływają na to, jak oceniamy swój stan zdrowia i samopoczucie. Ale tylko do momentu „kilka razy w miesiącu”. Gdy te kontakty są częstsze, nie mają już właściwie wpływu na to, jak się czujemy. Jeśli zaś są codzienne, wręcz nam szkodzą. Czujemy się zmęczone, zestresowane, poirytowane. Do tego stopnia, że codzienne widywanie znajomych staje się dla nas mniej więcej tak samo niekorzystne jak... niewidywanie ich wcale.

Czytaj także: Dynamiczna samotność – współczesny trend, który… może nam służyć. Jakie daje korzyści?

„Faktem jest, a potwierdzają to badania naukowe, że człowiek, który żyje w izolacji od ludzi, ma trudniejsze życie. (...) Zachęta „wyjdź do ludzi!” jako uniwersalny przepis dla każdego oznaczałaby uszczęśliwianie na siłę. Znów wraca tu jak bumerang hasło: najpierw „poznaj siebie”. Dowiedz się, czy właśnie ty potrzebujesz więcej ludzi wokół siebie, by poczuć radość, satysfakcję, spełnienie. Jeśli tak, możesz się zastanowić, w jaki sposób zbudować taki krąg, który będzie dla ciebie optymalny, wystarczający” – mówi w książce „Szczęścia można się nauczyć” psycholożka Ewa Woydyłło. I może właśnie ta prosta recepta jest strzałem w dziesiątkę?

Wykorzystane źródła: https://www.pennmedicine.org/news/what-is-loneliness-doing-to-us; https://news.uchicago.edu/story/loneliness-contributes-self-centeredness-sake-self-preservation; https://drkumardiscovery.com/posts/affective-neuroscience-loneliness-potential-mechanisms-underlying-association-between/; https://www.discovermagazine.com/brain-scans-reveal-that-loneliness-changes-the-way-we-view-the-world-45386; „Szczęścia można się nauczyć”, Ewa Woydyłło, Agnieszka Radomska, wyd. Zwierciadło 2025

Share on Facebook Send on Messenger Share by email
Autopromocja
Autopromocja

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE