1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Uroda
  4. >
  5. Całe życie słyszeli o raku skóry – dziś opalają się na potęgę. Dlaczego tanmaxxing stał się trendem?

Całe życie słyszeli o raku skóry – dziś opalają się na potęgę. Dlaczego tanmaxxing stał się trendem?

(Fot. John Lamb/Getty Images)
(Fot. John Lamb/Getty Images)

Odsłuchaj artykuł

Aleksandra Urbaniak - Całe życie słyszeli o raku skóry – dziś opalają się na potęgę. Dlaczego tanmaxxing stał się trendem?

00:00
15s
0,5 x
15s
Opalanie na olej kokosowy i regularne sesje w solarium – brzmi jak wspomnienie z 2004 roku. Ale to rzeczywistość wielu dzisiejszych 20-latków. Choć dorastali w czasach, gdy intensywna opalenizna była passe, a dermatolodzy codziennie w mediach przestrzegali przed czerniakiem, to samo dorosłe już pokolenie rozsmakowało się w słonecznych kąpielach. Dla niego brązowa skóra to oznaka atrakcyjności. Tylko czy da się opalać „zdrowo”, żeby wpisywać się w nowe standardy piękna?

Wszystko wskazuje na to, że apele ekspertów zdały się na nic. Generacja Z zakochała się w opaleniźnie – i to nie tej sztucznej pochodzącej od kremów i pianek, lecz prawdziwej. TikTok, czyli podstawowe medium, z którego młodzi czerpią wzorce i trendy, jest pełen „tanfluencerów”, którzy pod hashtagami #tanmaxxing i #sunmaxxing chwalą się swoimi postępami w przyciemnianiu karnacji. Najczęstszy flex? „Tan lines”, czyli pokazywanie odcinających się na skórze nieopalonych linii pod kostiumem kąpielowym. Im większa różnica między kolorem ciała a nieopalonymi strefami, tym większy można zyskać podziw i szacunek wśród swoich obserwatorów.

Jeszcze innym trendem, który dobrze obrazuje obsesję generacji Z na punkcie tanmaxxing, jest przyklejanie sobie do ciała małych naklejek w kształcie kwiatków czy serduszek i wystawianie się na słońce. Po całym dniu opalania „tanfluencer” ściąga naklejki, a ślady po nich są jak najmodniejszy tatuaż. Przy okazji stanowią dowód na wielkie poświęcenie dla uzyskania perfekcyjnie brązowego odcienia skóry.

Czy da się zdrowo opalić?

– To fenomen kulturowy. Opalenizna jest utożsamiana z poczuciem atrakcyjności i byciem piękną – mówi w swoim Tiktoku jedna z propagatorek trendu, 25-letnia Arielle Sinicin z New Jersey.

Zdrowie schodzi więc na dalszy plan – na pierwszym jest atrakcyjny wygląd, dla którego gen Z jest w stanie poświęcić wiele. Poza tym opalenizna utożsamiana jest z byciem cool, bo sygnalizuje, że dużo czasu spędzasz poza domem i stać cię na częste wyjazdy do słonecznych destynacji. Ale nawet brak naturalnego słońca nie jest dla 20-latków przeszkodą. Pragnienie atrakcyjności jest tak duże, że do łask wracają nawet solaria – miejsca, które największą popularnością cieszyły na początku lat 2000. Choć przez dermatologów przybytki te zostały niemal wyklęte (lampy UV, tak samo jak słońce, zwiększają ryzyko raka skóry) – generacja Z nic sobie z tego nie robi i chodzi do solariów, żeby „hartować” skórę przed sezonem wakacyjnym.

Tymczasem lekarze podkreślają, że nie ma czegoś takiego jak „zdrowa opalenizna”. Ciemny odcień jest zawsze efektem uszkodzenia DNA skóry, która produkując większe ilości melaniny, broni się przed promieniowaniem UV. Melanina tworzy coś w rodzaju biologicznego „parasola”, który częściowo pochłania i rozprasza promieniowanie słoneczne. Dzięki temu chroni materiał genetyczny przed dalszymi uszkodzeniami.

– Opalanie coraz częściej przedstawia się niemal jak element rutyny pielęgnacyjnej albo zdrowego stylu życia, zamiast mówić jak jest – mówi nowojorska dermatolog dr Shereen Teymour. – W rzeczywistości jest to skóra, która mówi: „Jestem uszkadzana, muszę wytworzyć więcej pigmentu, żeby się chronić”.

Opalenizna może więc wydawać nam się ładna, ale w rzeczywistości jest reakcją obronną organizmu na czynnik, który niszczy jego własne DNA – drastycznie przyspieszając procesy starzenia i narażając komórki na procesy nowotworowe.

Nie istnieje coś takiego jak bezpieczna opalenizna – stawia sprawę jasno dr Teymour.

Jak przyciemnić skórę bez słońca?

Przy tak dużym wyborze produktów samoopalających na rynku ryzykowanie rakiem skóry, żeby tylko uzyskać upragnioną karmelową karnację jest (mówiąc delikatnie) mało rozsądne. Kosmetyki brązujące są dziś świetną alternatywą dla naturalnego słońca. Większość współczesnych formuł jest naprawdę przyjemna i wygodna w użyciu – nie pozostawia smug, brzydkiego zapachu i daje całkiem długotrwały efekt już w kilka godzin. Do tego są bezpieczne – pogłoski o rzekomej toksyczności DHA, czyli składnika brązującego najczęściej wykorzystywanego w samoopalaczach, nie zostały potwierdzone w żadnych badaniach.

Jak mieć skórę muśniętą słońcem bez słońca? Na te kosmetyki warto zwrócić uwagę.

Mixa Bright & Bronze

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

Brązujący balsam stopniowo nadający skórze karmelowy odcień. Ma subtelny, przyjemny zapach i pozostawia na skórze delikatnie mieniącą się poświatę. Jednocześnie pielęgnuje ją i nawilża.

Rituals Samoopalacz w piance

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

Pianka o lekkiej, przyjemnej konsystencji i pięknym zapachu z nutami kwiatu lotosu i białej herbaty. Zaprojektowana tak, aby nadać skórze naturalny, promienny blask. Wzbogacona o Hydra-Boost Complex nawilża skórę oraz ma właściwości zapobiegające powstawaniu smug. Efekt rozwija się równomiernie na każdym odcieniu skóry i utrzymuje się do tygodnia.

Pixi Gradual Glow Self‑Tan Serum

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

Samoopalające serum, którego jedwabista formuła wchłania się błyskawicznie, nawilża skórę i stopniowo nadaje jej naturalny, muśnięty słońcem efekt. Dwa zastosowania wystarczą, by wyglądać jak po weekendzie spędzonym na plaży. Formułę wzbogacono o kwas hialuronowy, który zatrzymuje wilgoć, oraz olej kokosowy nadający skórze miękkość i komfort.

Charlotte Tilbury Unreal Highlighter Fresh Healthy Glow Stick

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

Luksusowy rozświetlacz w sticku, który daje efekt świeżej, rozświetlonej „summer glazed skin”. Ma ultralekką, kremową formułę, którą można aplikować nawet bez lusterka. Zawiera 92% składników pielęgnacyjnych, w tym kwas hialuronowy oraz witaminy C i E. Pięknie podkreśla brązowy odcień skóry. Można stosować go także na dekolt czy ramiona.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE