Samoopalacz to nie jedyna opcja, jeśli nie chcesz skazywać swojej cery na szkodliwe promieniowanie UV, a zależy ci na letniej opaleniźnie. Marki beauty oferują nowe rozwiązanie: kosmetyki z brązującymi pigmentami, które natychmiast przyciemniają skórę i nadają jej piękny, słoneczny blask. Dzięki temu w mniej niż minutę możesz osiągnąć efekt zdrowej, wypoczętej cery, jakbyś dopiero co wróciła z wakacji.
Samoopalacze do twarzy nigdy mnie nie przekonywały. Po pierwsze, wymagają długich godzin czekania na efekt, a po drugie – zawsze martwię się, czy wystarczająco dobrze je rozprowadziłam i czy nie zrobią smug. O ile na ciele ten defekt nie musi bardzo rzucać się w oczy, to na twarzy może wyglądać dziwnie. No i ten chemiczny zapach – nawet jeśli producent przykryje go nutami kakao, kokosa i karmelu, i tak prędzej czy później każda z nas go wyczuwa…
Istnieją jednak produkty, które eliminują wszystkie te niedogodności. Poznaj nowe podejście do zdrowego opalania: brązujące kremy, które dają naturalny efekt opalenizny natychmiast po aplikacji.
Ta kategoria kosmetyków bardzo szybko rośnie w siłę. Jest odpowiedzią na potrzeby kobiet, którym zależy nie tylko na szybkim przyciemnieniu skóry, ale i upiększeniu jej. Innowacyjne formuły, oprócz brązujących pigmentów, często zawierają rozświetlające drobinki oraz pielęgnacyjną bazę, która wygładza, nawilża, a nawet działa przeciwstarzeniowo. Dzięki nim twarz wygląda na zdrową, wypoczętą i naturalnie promienną.
Dla mnie, podobnie jak dla wielu kobiet lubiących efekt muśniętej słońcem cery, jest to absolutny game-changer. Opaleniznę można łatwo stopniować, bo rezultat widzisz od razu. Skóra zyskuje piękny glow, którego tradycyjne samoopalacze nie zapewniają. No i nie muszę martwić się o niedokładne rozprowadzenie kosmetyku albo smugi, bo wszystko jestem w stanie od razu poprawić.
Tego typu produkt sprawdza się też idealnie, jeśli chcesz pogłębić i podkreślić odcień naturalnej opalenizny, którą przywiozłaś w wakacji. Brązująco-rozświetlające pigmenty pięknie ją podbijają i sprawiają, że twarz wygląda na jeszcze bardziej zrelaksowaną.
Kremy aplikuj solo przed nałożeniem podkładu. Stworzą idealną bazę w postaci lekko opalonej, wygładzonej i pełnej blasku cery. Czasem efekt jest tak dobry, że podkład przestaje być potrzebny. Nie raz zdarzyło mi się, że po aplikacji brązującego kremu twarz wyglądała na tak zdrową, gładką i ujednoliconą, że wystarczył tylko puder.
Jeśli opaleniznę chcesz budować stopniowo, brązujący krem możesz mieszać z codziennym kremem nawilżającym, podkładem czy kremem BB. Wówczas efekt będzie subtelniejszy.
Pamiętaj jednak, że niektóre brązujące kosmetyki nie zawierają filtrów anty-UV, dlatego przed ich aplikacją nałóż krem przeciwsłoneczny.
(Fot. materiały prasowe)
Krem koloryzująco-nawilżający z kapsułkami brązującymi, które nadają cerze zdrowy, słoneczny koloryt. Latem często zastępuje mi podkład – optycznie koryguje zaczerwienienia i drobne niedoskonałości. Skóra po aplikacji jest świetnie nawilżona, promienna i wygląda jak po dniu spędzonym na plaży. Kosmetyk dla lżejszego efektu można mieszać ze swoim ulubionym kremem nawilżającym na dzień.
(Fot. materiały prasowe)
Kropelki wyglądające jak płynne złoto, które naturalnie opalają i nadają cerze elegancki, satynowy blask. Tak jak zapewnia producent, mają coś z Photoshopa – po aplikacji cera wydaje się gładsza i bardziej jednolita. Dużym plusem tych kropelek jest też obecność składników pielęgnacyjnych, m.in. niacynamidu i kojącej wąkrotki azjatyckiej. Można stosować je na wiele sposobów, zależnie od preferencji – sprawdzają się jako baza pod makijaż, dodatek do kremu, podkładu lub balsamu oraz jako punktowy rozświetlacz.
(Fot. materiały prasowe)
Brązujący kosmetyk w żelu, który wspaniale podkreśla naturalną opaleniznę oraz dobrze ją zastępuje. Bladym karnacjom polecam jednak mieszanie go z kremem, aby efekt był delikatniejszy. Dużą zaletą żelu Sisley jest jego lekka konsystencja, która nie przeciąża cery i nie powoduje jej wyświecania w ciągu dnia. Dzięki temu twarz przez cały dzień wygląda świeżo, a jednocześnie subtelnie i elegancko połyskuje.
(Fot. materiały prasowe)
Ten krem docenisz za jego wielofunkcyjność. To kosmetyk idealny na urlop ze względu na to, że daje kilka korzyści nie zajmując wiele miejsca w walizce. Zawiera pigmenty i perłowe drobinki nadające skórze naturalny, złocisty blask bez pomarańczowych tonów, a także kompleks składników nawilżających (kwas hialuronowy, gliceryna, masło shea). Ciekawym dodatkiem jest ekstrakt z francuskiej czerwonej algi, który pomaga aktywować i przedłużyć naturalną opaleniznę. No i najważniejsze: krem daje szerokie spektrum ochrony SPF 30 PA+++, więc możesz śmiało zabrać go na plażę albo stosować na co dzień w słoneczne dni.
(Fot. materiały prasowe)
To bronzer o konsystencji musu, który najłatwiej rozprowadzić na twarzy za pomocą pędzla. Pięknie ociepla karnację, a dzięki perłowym pigmentom nadaje jej luksusowego, aksamitnego blasku. Nie tworzy plam, ma naturalny odcień, a po jego zastosowaniu twarz wygląda świeżo, jakby była muśnięta słońcem. Jest też praktyczny, bo nie rozlewa się i można także nakładać go palcami. Wracam do niego w każdym letnim sezonie.
(Fot. materiały prasowe)
Warty uwagi jest też krem koloryzujący od Guerlain, który oprócz tego, że daje efekt promiennej opalenizny, to także dobrze kamufluje niedoskonałości. Wybierz go, jeśli oczekujesz lekkiej konsystencji, ale o większym kryciu i dodatkowej ochronie przeciwsłonecznej (tu SPF 20). Kolejnym atutem kremu jest odporność na ścieranie – kosmetyk zachowuje do 24 godzin trwałości. Zawiera ponadto składniki nawilżające i ujędrniające cerę.