Masz dosyć złośliwych odzywek męża? Jeśli przez lata pozwalałaś mu na bezkarne docinki, przywołanie go do porządku będzie wymagało od ciebie dużo konsekwencji i cierpliwości. Musisz na nowo postawić granice i zacząć wymagać do siebie szacunku. Innej drogi nie ma, chyba, że bierzesz pod uwagę rozstanie. Ale nie trać nadziei – jeśli partner dostrzega problem i chce nad nim pracować, istnieje duża szansa na poprawę.
„Widziały gały co brały” – można powiedzieć kobiecie, która narzeka na swojego złośliwego męża. W końcu ta cecha charakteru nie pojawia się u człowieka w losowym momencie życia. Na ogół dość szybko orientujemy się, że ktoś ma sarkastyczne usposobienie – i albo je akceptujemy, albo nie. Dla jednych ta cecha od razu skreśla mężczyznę, dla innych świadczy o jego inteligencji i dodaje pikanterii miłosnej relacji.
Problem pojawia się wtedy, gdy drwiny i szyderstwa przestają być tylko elementem miłosnej gry, lecz zaczynają zajmować stałe miejsce w waszej codziennej komunikacji; gdy mąż wbija ci szpile pod byle pretekstem albo bez powodu – bo akurat miał kaprys, żeby ci dokuczyć. Jeśli jego docinki stają się nagminne, a twoje protesty nie powstrzymują męża przed złośliwościami, wówczas to już nie jest to niewinne przekomarzanie się. Takie zachowanie nosi znamiona przemocy psychicznej i wymaga zdecydowanej reakcji.
Zanim przejdziesz do działania, warto zastanowić się, skąd u partnera bierze się potrzeba dogryzania ci. Nie jest to bowiem tylko kwestia charakteru. Ludzka złośliwość najczęściej ma swoje drugie dno.
Za złośliwością może kryć się na przykład chęć poniżenia kogoś, co pomaga w regulacji własnej, zaniżonej samooceny. Osoby nieumiejące poradzić sobie z kompleksami (nierzadko skrywające się pod maską kogoś zbyt pewnego siebie), czują się górą wtedy, gdy mają przy sobie kogoś „słabszego”. Mogą mieć więc tendencję do podnoszenia sobie samooceny kosztem partnerki. Gdy dają jej do zrozumienia: „ale jesteś głupia”, sami czują się lepsi i bardziej dowartościowani.
Jadowitość i sarkazm mogą być też przykrywką dla trudnych emocji i wewnętrznej frustracji, z którymi mąż nie umie sobie radzić. Jednym ze sposobem na ich rozładowanie staje się dla niego słowne atakowanie żony. Można powiedzieć, że najbliższa kobieta staje się dla niego rodzajem worka treningowego, na którym może się wyżyć. Dogryzienie komuś daje poczucie chwilowej ulgi – przez moment mężczyzna może zapomnieć o swoich problemach i poczuć się górą. Jednak frustracja zostaje zagłuszona na krótko i po jakimś czasie znowu domaga się ujścia. Dlatego złośliwe przytyki się nie kończą.
Czasem też jadowita złośliwość to cecha wyniesiona przez mężczyznę z domu. Bywają rodziny, w których uszczypliwości są podstawowym językiem komunikacji. Jeśli ze strony rodziców czy rodzeństwa drwiny i chamskie odzywki były na porządku dziennym – twój partner może nie widzieć nic złego w takim rodzaju interakcji.
Oto 4 praktyczne zasady postępowania, które pomagają mężczyźnie dostrzec problem w i odbudować w nim szacunek do ciebie.
Złośliwość męża ma sprowokować twoją emocjonalną reakcję. Twoje oburzenie, gniew, gorączkowa obrona i przechodzenie do kontrataku utrwalają szkodliwy schemat, który utrudnia porozumienie oraz nakręca konflikt. Ponadto, reagując impulsywnie pokazujesz partnerowi, że może łatwo sterować twoimi emocjami. Dlatego, gdy słyszysz uszczypliwość, postaraj się zignorować ironiczny ton partnera i nie wdawać się w słowny ping-pong. Zamiast tego wykaż się opanowaniem i zachowaj neutralność.
W odpowiedzi na zaczepki dawaj mężowi do zrozumienia, że jego słowa nie trafiają w próżnię, lecz są dla ciebie bolesnym ciosem. Nie bój się przyznać, jak mocno dotyka cię jego zachowanie – zrób to jednak pewnym i spokojnym tonem. Możesz powiedzieć np. „Boli mnie, gdy sobie ze mnie szydzisz”, „Ranisz mnie, gdy mój problem zamieniasz w żart”, „Jest mi przykro, że wyśmiewasz mnie przed innymi”. Czasem najprostszy komunikat trafia do człowieka lepiej niż prośby, groźby i obszerne tłumaczenia.
Aby złośliwości się już nie powtarzały, musisz wyznaczyć mężowi wyraźną granicę. Pokaż, gdzie kończy się twoja tolerancja na brak szacunku i zakomunikuj mu wprost: „nie chcę być tak traktowana”. Postaw warunki – jeśli w dalszym ciągu będzie cię obrażał i lekceważył, kończysz rozmowę. Jeśli nie przestanie bawić się twoim kosztem, wyjdziesz z pomieszczenia – nawet jeśli nie jesteście w nim sami i mieliby to zobaczyć twoi znajomi lub rodzina. Niech twój partner zrozumie, że jego działania mają swoje konsekwencje i nie będziesz biernie tolerować złego traktowania.
Pamiętaj jednocześnie o tym, co ustaliliśmy wcześniej: że złośliwość partnera często jest tylko przykrywką dla głębszych problemów. Miej to na uwadze, gdy kolejny raz będzie ci dopiekał. Wiesz już, że nie powinnaś w takim momencie reagować emocjonalnie. Możesz dodatkowo zadać mu pytanie: „Mam wrażenie, że jesteś poddenerwowany. Czy coś cię gryzie?” albo „Wyczuwam z twojej strony napięcie. Jeśli coś cię trapi, powiedz to wprost. Może mogę ci jakoś pomóc?”. Pamiętaj o spokojnym i neutralnym tonie. W ten sposób stworzysz bezpieczną przestrzeń do podzielenia się emocjami, które buzują w partnerze.
Bardzo ważne jest, abyś okazała otwartość na problemy męża zamiast go oceniać i wytykać słabości. U części osób złośliwość może pojawiać się jako reakcja obronna na krytykę. Nie usprawiedliwia to oczywiście obrażania partnerki ani nie przenosi odpowiedzialności za jego zachowanie na drugą stronę. Trzeba jednak wiedzieć, że może być to rodzaj mechanizmu psychologicznego, który ma chronić męskie ego. Wykazując się otwartą, nieoceniającą postawą, pokazujesz, że wasza relacja nie musi być areną walki dwóch płci, lecz bezpieczną przestrzenią do rozmowy i dzielenia się trudnymi emocjami.
Pamiętaj jednocześnie, że jeżeli mimo stosowania powyższych zasad partner nadal regularnie cię poniża, wyśmiewa i lekceważy twoje granice, problem może wymagać pomocy terapeuty par lub psychoterapeuty. Jeżeli złośliwości są elementem przemocy psychicznej i nie ustępują mimo prób zmiany, warto rozważyć, czy pozostawanie w takiej relacji jest dla ciebie bezpieczne.