To, czy dziecko przyjdzie do rodzica z trudnym problemem, zwykle nie rozstrzyga się w chwili kryzysu. Znacznie wcześniej uczy się ono, czy przy mamie lub tacie może czuć się bezpiecznie – także wtedy, gdy ma do powiedzenia coś, czego dorośli niekoniecznie chcą usłyszeć.
Większość rodziców marzy o tym, żeby ich dziecko mówiło im o wszystkim. O szkolnych problemach, pierwszych miłościach czy kłótniach z przyjaciółmi. Często wydaje się, że jeśli relacja jest bliska, szczere rozmowy pojawią się same. Zdaniem Reem Raoudy, terapeutki i autorki zajmującej się budowaniem bezpiecznej więzi między rodzicami a dziećmi, to nie działa w ten sposób. Ekspertka od lat pracuje z rodzinami i przyznaje, że ten sam schemat widzi raz za razem. Dzieci nie otwierają się przed rodzicami wyłącznie dlatego, że są z nimi blisko. Zaczynają mówić o tym, co naprawdę czują, dopiero wtedy, gdy mają pewność, że zostaną wysłuchane.
To właśnie poczucie bezpieczeństwa sprawia, że siedmiolatek opowie o kłótni z kolegą, nastolatek przyzna się do błędu, a dorosłe dziecko po latach nadal będzie dzwonić do rodzica, kiedy wydarzy się coś ważnego. Jak buduje się takie zaufanie?
1. Najpierw opanuj własne emocje
Dzieci bardzo szybko uczą się, czego mogą spodziewać się po rodzicach. Jeśli każda trudna rozmowa kończy się krzykiem, wyrzutami albo nerwową reakcją, następnym razem mogą po prostu zachować problem dla siebie.
„Dzieci znacznie chętniej mówią o swoich problemach, kiedy nie martwią się tym, jak zareaguje rodzic” – zauważa Reem Raouda.
Nie powinny czuć, że ich emocje są problemem do natychmiastowego rozwiązania albo czymś, nad czym dorosły musi natychmiast zapanować. To nie znaczy, że rodzic ma udawać, że nic się nie stało. Chodzi raczej o to, by najpierw poradzić sobie z własnymi emocjami, a dopiero potem pomagać dziecku poradzić sobie z jego.
2. Pokaż dziecku, że ty też jesteś człowiekiem
Rodzice często oczekują od dzieci szczerości, jednocześnie niewiele mówiąc o sobie. Tymczasem otwartość działa w obie strony. Nie chodzi o zwierzanie się dziecku z dorosłych problemów, ale o pokazywanie, że rodzic również ma gorsze dni, czymś się stresuje, z czegoś się cieszy albo na coś czeka. Dzięki temu rozmowa nie przypomina przesłuchania, lecz spotkanie dwóch ludzi, którzy są dla siebie ważni.
Jak zauważa Raouda, dzieci łatwiej mówią o swoich przeżyciach, kiedy nie mają poczucia, że tylko od nich oczekuje się odsłaniania emocji.
3. Pytaj nie tylko o oceny i sukcesy
„Jak poszedł sprawdzian?” albo „Wygrałeś mecz?” to naturalne pytania. Problem pojawia się wtedy, gdy na nich kończą się codzienne rozmowy. Reem Raouda przekonuje, że codzienne rozmowy nie powinny dotyczyć wyłącznie ocen i obowiązków. Dziecko potrzebuje też usłyszeć, że rodzica interesuje to, co czuje, co przeżywa i co dzieje się w jego życiu.
„Takie pytania pokazują dziecku, że jego myśli i uczucia są równie ważne jak osiągnięcia” – podkreśla terapeutka.
To prosty sposób, by pokazać, że nie trzeba przynosić samych sukcesów, żeby zasługiwać na uwagę rodzica.
4. Nie dziel emocji na „dobre” i „złe”
Radość czy wdzięczność zwykle przyjmujemy z otwartymi ramionami. Ze złością, zazdrością, rozczarowaniem czy smutkiem bywa już trudniej. Wielu rodziców, często nieświadomie, wysyła dziecku sygnał, że niektóre emocje są mile widziane, a inne lepiej schować głęboko.
Tymczasem, jak zauważa Reem Raouda, dzieci bardzo szybko uczą się, które uczucia można pokazywać bez obaw, a które lepiej zachować dla siebie. Jeśli regularnie słyszą: „Nie przesadzaj”, „Nie złość się” albo „Przestań płakać”, mogą dojść do wniosku, że z trudnymi emocjami muszą radzić sobie w samotności. To nie emocje są problemem. Problemem może być jedynie sposób, w jaki je wyrażamy.
Czytaj także: „Emocje nie są problemem. Ich tłumienie już tak” – dr Joanna Gutral o tym, jak uczyć się emocji
5. Umiej przyznać się do błędu
Nie ma rodziców, którzy zawsze reagują idealnie. Są za to tacy, którzy potrafią wrócić do trudnej sytuacji i przyznać: „Byłem niesprawiedliwy”, „Nie powinienem był tak powiedzieć” albo „Spróbujmy porozmawiać jeszcze raz”.
„Dziecko potrzebuje wiedzieć, że jedna kłótnia czy jeden błąd nie przekreślają relacji. Kiedy rodzic potrafi wrócić do trudnej rozmowy i naprawić to, co poszło nie tak, pokazuje, że po konflikcie znów można się do siebie zbliżyć” – pisze Reem Raouda.
Paradoksalnie to właśnie takie momenty często budują zaufanie mocniej niż brak jakichkolwiek konfliktów.
6. Nie obciążaj dziecka swoimi emocjami
Niektóre dzieci bardzo wcześnie zaczynają pilnować emocji dorosłych. Zastanawiają się, czy powiedzieć o jedynce, bo mama jest zmęczona. Ukrywają problem, żeby tata się nie zdenerwował. Milczą, bo nie chcą nikomu dokładać zmartwień. To zbyt duży ciężar jak na dziecko.
Zdaniem ekspertki zdrowa relacja daje mu poczucie, że nie odpowiada za emocje rodziców. Dopiero wtedy może mówić szczerze, bez lęku, że będzie musiało później pocieszać dorosłych albo brać odpowiedzialność za ich reakcję.
7. Zapraszaj do rozmowy, zamiast przesłuchiwać
Rodzice często powtarzają: „Przecież pytam, ale nic nie chce powiedzieć”. Według Reem Raoudy problem zwykle nie polega na tym, że pytań jest za mało.
„Dzieci otwierają się wtedy, gdy czują autentyczne zainteresowanie, a nie wtedy, gdy mają wrażenie, że są przesłuchiwane” – podkreśla terapeutka.
Najlepsze rozmowy często przychodzą mimochodem, np. podczas wspólnego gotowania, spaceru, jazdy samochodem czy wieczorem przed snem. Bez presji i bez oczekiwania, że dziecko natychmiast opowie o wszystkim.
Rodzice często skupiają się na tym, by znaleźć właściwe słowa. Tymczasem dla dziecka znacznie ważniejsze jest to, co wydarzy się po rozmowie. Czy zostanie wysłuchane? Czy będzie mogło powiedzieć prawdę bez obawy, że spotka się z wybuchem złości albo rozczarowania? Czy usłyszy, że jego emocje są ważne?
Jak przekonuje Reem Raouda, kochać dziecko i sprawiać, że czuje się bezpiecznie, to nie zawsze to samo. To właśnie poczucie bezpieczeństwa sprawia, że nawet po wielu latach rodzic pozostaje osobą, do której chce się wracać z tym, co naprawdę ważne.