Niektórzy łączą kropki z prędkością światła, podczas gdy u innych, zanim zatrybi, musi upłynąć trochę wody w Wiśle. Czy da się coś zrobić, by poprawić szybkość myślenia? Nie każdy z nas będzie dedukować i wyciągać wnioski tak sprawnie, jak Sherlock Holmes. Nie oznacza to jednak, że progres jest niemożliwy.
Zła wiadomość? Są takie rzeczy, których nie da się obejść. Mózg niewyspany, karmiony fast-foodami, niewystawiany na światło słoneczne i rzadko wprawiający mięśnie i stawy w ruch nigdy nie zostanie sprinterem. Jeśli chcesz myśleć szybciej, zacznij od podstaw. Dopiero gdy zadbasz o dobry sen, wartościową dietę i aktywność (także na świeżym powietrzu), weź się za kognitywne treningi i inne sprytne triki.
Zwłaszcza o tym ostatnim punkcie zdarza nam się zapominać, ponieważ traktujemy wysiłek umysłowy jako zupełne przeciwieństwo wylewania siódmych potów na bieżni czy siłowni. Tymczasem dane jasno pokazują, że wystarczy sześć miesięcy ćwiczeń fizycznych, by odwrócić związaną z wiekiem utratę objętości hipokampu! Badania cytowane przez dr Asię Wojsiat wskazują także, że ruch istotnie zmniejsza ryzyko otępienia umysłowego i wystąpienia choroby Alzheimera.
Czytaj także: Mózg ostry jak brzytwa. Jak ćwiczyć, by z wiekiem zachował sprawność? Radzi dr Asia Podgórska
Co możesz zrobić dodatkowo, kiedy zbudujesz już solidne fundamenty? Sprawdź sposoby, dzięki którym umysł lepiej poradzi sobie z każdym wyzwaniem.
Ale nie byle jakie! W tym celu idealnie sprawdzą się „babcine” rozrywki, takie jak szachy, sudoku czy łamigłówki. Dobrym pomysłem będą także mniej popularne w Polsce gry, takie jak towarzyski madżong czy strategiczne go. Nie chodzi więc o bezrefleksyjne nabijanie punktów na ekranie smartfona, lecz o rozgrywki domagające się planowania, przewidywania, logicznego myślenia, czy kojarzenia. Takie zabawy często uczą dostrzegania wzorców, błyskawicznego analizowania i decydowania się na kolejne posunięcie pod presją czasu, czyli umiejętności, które są na wagę złota także na co dzień. Z czasem z pewnością nabierzesz wprawy i zauważysz, jak czas spędzony nad planszą przekłada się na twoje codzienne życie.
Nie oczekuj od siebie, że po kilku partiach szachów będziesz w okamgnieniu rozwiązywać skomplikowane problemy. Na początek postaraj się przyspieszyć proces decyzyjny przy małych, codziennych wyborach. Nie poświęcaj kilkunastu minut na złożenie zamówienia w restauracji ani okrągłej godziny na przeglądanie biblioteki Netfliksa. To właśnie na takich błahych sprawach możesz ćwiczyć sprawność decyzyjną. Wyznacz sobie limit czasu i trzymaj się go. Pamiętaj też, że każda decyzja kosztuje nas pewną ilość energii poznawczej. Im więcej zużywamy jej na mało istotne zagadnienia, tym mniej pozostaje na zadania rzeczywiście wymagające analizy i kreatywności. Ograniczając tzw. zmęczenie decyzyjne, łatwiej zachowasz świeżość umysłu wtedy, gdy będzie naprawdę potrzebna.
Łapanie kilku srok za ogon długo przedstawiane było jako tryb pracy, do jakiego każdy powinien dążyć. Podzielność uwagi była jednym z ulubionych wymogów pracodawców, oczekujących, że ich podwładni będą żonglować zadaniami z gracją cyrkowca. Tymczasem okazuje się, że multitasking wcale nie idzie w parze z wydajnością i jakością. Ludzki mózg nie wykonuje kilku zadań jednocześnie, lecz bardzo szybko przełącza uwagę między nimi. A przy każdym takim przełączeniu ponosi niewielki koszt, który może objawić się spadkiem koncentracji, większym ryzykiem popełnia błędów i wydłużeniem czasu potrzebnego na ukończenie pracy. Jeśli zależy ci na szybszym myśleniu, rób jedną rzecz naraz. Właśnie wtedy umysł działa najlepiej.
Czytaj także: Przemęczony mózg nie marzy o Seszelach. Psychiatra wyjaśnia, co naprawdę jest mu potrzebne do zdrowia
To prawda, że siedzenie w wygodnym fotelu z książką jest dobrym sposobem na poszerzenie słownictwa i rozwijanie wyobraźni. Bohaterowie powieści nigdy nie wystawią cię jednak na takie próby jak rozmówca z krwi i kości. Nie musisz od razu angażować się w akademickie dysputy. Tak naprawdę każda rozmowa zmusza do szybkiego przetwarzania informacji, interpretowania emocji rozmówcy, przewidywania jego reakcji oraz formułowania własnych odpowiedzi tu i teraz. Nikt nie wymaga, aby cichy introwertyk zamienił się nagle w rozgadaną duszę towarzystwa. Jednak warto pamiętać, że nawet krótkie pogawędki z bliskimi, współpracownikami czy nieznajomymi robią ogromną różnicę.
Choć może wydawać się to paradoksalne, żeby myśleć szybciej, czasami trzeba najpierw... zwolnić. Aby mózg mógł pracować skuteczniej, musi mieć ku temu odpowiednie warunki. W pędzącym na łeb, na szyję świecie coraz trudniej jest jednak o skupienie uwagi na tym, co najistotniejsze. W dobie mediów społecznościowych i powiadomień działamy w trybie ciągłego przełączania się między bodźcami, co utrudnia głębokie przetwarzanie informacji. Pomocne mogą okazać się medytacja i trening uważności.
Regularna praktyka pozwala bowiem oczyścić umysł i ograniczyć poznawczy chaos. Dzięki temu nasze reakcje staną się trafniejsze i szybsze. Dr Paweł Holas dodatkowo podkreśla, że mindfulness „przynosi harmonię wewnętrzną, radość życia i sprzyja zdrowiu”. Zdecydowanie warto więc spróbować.
Czytaj także: Mindfulness a psychologia – co to znaczy i na czym polega uważność?
Kiedy stawiasz pierwsze kroki w nieznanej ci dziedzinie, w twojej głowie dochodzi do prawdziwego przeorganizowania, a mianowicie pomiędzy komórkami nerwowymi tworzą się zupełnie nowe połączenia. To właśnie neuroplastyczność – zdolność mózgu do przystosowywania się do nowych wyzwań. Nie musi to oznaczać zdobywania kolejnego dyplomu. Nauka języka obcego, gry na instrumencie, programowania, fotografii, tańca czy nowego sportu zmusza umysł do przetwarzania informacji w nieznany dotąd sposób. – Owe dodatkowe sieci komórek nerwowych sprawiają, że mózg lepiej pracuje, jest w stanie improwizować i szukać alternatywnych rozwiązań – mówi neurolożka Kaja Nordengen, dodając, że efekty przyniesie nawet... umycie zębów czy zrobienie makijażu niedominującą ręką.